Oglądasz wiadomości znalezione dla zapytania: Ratusz we Lwowie

zdjecia w Olsztynie?

Denkmal w Olsztynku, a z materiału z rozbiórki powstały właśnie te


Mauzoleum Hindenburga bylo pod Olsztynkiem a elementy mauzoleum mozna
ogladac rowniez na ratuszu Olsztyna, rzezby osob (5 czy 6 szt. ) od
strony empiku przy oknach 3 pietra. A w olsztynku  jest rowniez lew
http://www.olsztynek.com.pl/zdjecia/ratusz.jpg
http://kamera.olsztynek.com.pl/ - a tu z tylu

PZDR
Adam

 » 

Kampania Juszczenki - kaska i PR


Ale czy faktycznie jest mozliwe aby PORA dostala grant USAID na dzialania
stricte polityczne? Czy tez moze na akcje pod haslem demokratyzacji etc.
Wydaje mi sie to conajmniej dziwne, ze moglaby wydawac te fundusze na
dzialania majace na celu wsparcie konkretnego kandydata...


Przed wyborami Pora byla apolityczna - przynajmniej u nas, we Lwowie.
Na swoich wiecach nie pozwalali na hasla poparcia dla Juszczenki, walczyli
jedynie o demokracje i uczciwosc - na strajku studenckim deputowani z
ratusza wywiesili z okna plakaty z Juszczenka, ale dzialacze Pory kazali im
jez djac, tlumaczac, ze to nie jest wiec polityczny.

Pora byla tez finansowana przez zwyklych obywateli (darowizny) - i
przypuszczam, ze wcale w niemalym stopniu.

Niedawno tez rozmawialam z kobieta, ktora jest bliskim wspolpracownikiem
sztabu Juszczenki, i powiedziala, ze srodowiska ukrainskie z USA przekazaly
na "rewolucje" ogromne pieniadze, ktore oni zreszta przekazywali bez
posrednictwa ukrainskich bankow ("bo kradna", jak oswiadczyla owa pani).
Wielu ukrainskich przedsiebiorcow pomaga finansowo, i niefinansowo. W radiu
Era i na 5 Kananle caly czas podaja numer rachunku Naszej Ukrainy, na ktory
mozna wplacac darowizny.

Katia

dolary czy hrywny?

Heh, to musiales miec wyjatkowego pecha - znaczy sie w naszym kantorze
wepchali Ci dolce z przed 1995 r.
bo takich wlasnie nie chca na Ukrainie. ZTCW to nawet u nas tych banknotow
jest juz nie wiele.


Ale dlaczego USD? We Lwowie najlepiej wychodzi wymiana EUR -UAH; wymiana
via USD niema sensu bo lepiej się wyjdzie na wymianie PLN -UAH. Mówię tu o
bierzącej sytuacji w kantorach we Lwowie. Najlepsze kursy mają dwa kantory
na rynku przy ratuszu.

Miłego pobytu na ukrainie
Grzegorz Niedźwiecki

Dekomunizacja adresów


http://rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_070423/warszawa_a_1.html
Najwięcej emocji towarzyszy zmianom podszytym ideologią. Najpierw
krakowski oddział IPN zaapelował w lutym do warszawskiego ratusza o
zmiany patronów 11 ulic, m.in. Armii Ludowej, Dąbrowszczaków, Juliusza
Rydygiera,


Szkoda, ze nikt w krakowskim IPN nie zajrzal do wspolczesnego planu
Warszawy i nie zauwazyl, ze Warszawa juz dawno temu wymienila dosc
rozsadnie Juliusza Rydygiera na Ludwika o tym samy nazwisku, ale
zupelnie innej przeszlosci. Moze lepiej zeby krakowski IPN nie wystawial
nosa poza Krakow. Chyba, ze lekarz chirurg, profesor i rektor
Uniwersytetu Lwowskiego, obronca Lwowa tez z jakis powodow nie pasuje
panom z IPNu?

Dla mieszkańców zmiana nazwy ulicy wiąże się z wymianą dokumentów. Nie
płacą przy tym tylko za nowe dowody (normalnie to 30 zł). Płacą zaś za
prawo jazdy (71 zł), dowód rejestracyjny (49 zł), nowe zdjęcia do
dokumentów (ok. 30 zł), korektę wpisu do księgi wieczystej, tabliczki na
domach itp. Trzeba zaktualizować dane w bankach, urzędach skarbowych
itp. Więcej wydatków czeka właścicieli firm. Muszą wprowadzić zmiany w
KRS, kupić nowe druki, pieczątki, wizytówki, szyldy. Oznacza to wydatek
nawet 300 - 500 zł.


Najlepiej niech te wszytkie koszty zmian pokryja z wlasnych pieniedzy
ci, ktorzy tak bardzo chca wprowadzac zmiany. Ciekawe ilu bylo chetnych?

Krzysztof

 » 

Lwy gdańskie

Czy w gdańsku mnozna gdzieś zobaczyc Lwy Gdańskie rzeżbione? Czy są gdzieś
na
jakimś budynku?

Może ktoś wie ?
Dzięki z góry za odpowiedź.

pozdrawiam turecky

--


Ratusz głównego miasta
Dwór Artusa
Chyba Zbrojownia i wilele wiele innych uwazne oko zauwazy.

Andrzej

Dw. Głowny-Wlodkowica-jak???

Pytanie jak w temacie-jakim autobusem,tramwajem dojechac do USC na
Wlodkowica spod Dworca Glownego.


tak se kombinuje :-) ze jakby byla ladna pogoda i mialalbys chwilke czasu -
to zafunduj sobie spacerek :-)
Z Dworca Glownego wyjdz glownym wyjsciem i pojdz ulica Pilsudskiego (dawniej
Swierczewskiego) w lewo do skrzyzowania z ulica Swidnicka. Potem skrec w
prawo, w kierunku Rynku - przejdz pod Arkadami, kolo Domu Towarowego Centrum
(dawny PDT), kolo fosy miejskiej, kolo Solpolu, pod przejsciem podziemnym
(nie probuj tam jesc tostow!!!) i wejdz do Rynku. Skrec w lewo (po prawej
stronie bedziesz mial Ratusz, a potem lodowisko :-))), przejdz Rynek i
wejdziesz na Plac Solny. Jesli nie bedziesz mial kwiatow, to wlasnie tam je
zakup :-) Potem nadal idz prosto - znajdziesz sie na ulicy Ruskiej. Idz nia
prosto, po drodze przetniesz szeroka ulice Kazimierz Wielkiego.Nadal idac
prosto (ulica Ruska) najlepiej po lewej stronie, szybciutko dojdziesz do
takiej fontanny z silaczmi walczacymi z lwami. Przed soba zobaczysz plac
1-go Maja - tam przypadkiem nie idz :-) Ta chalupinka stojaca zaraz za, czy
tez obok  fontanny to wlasnie Urzad Stanu Cywilnego. Wejscie jest od strony
fosy.
Poprzygladaj sie tej fontannie. Starzy ludzie powiadaja ze jak do slubu
bedzie szla dziewica, to te lwy beda ryczaly :-) Jakos tak wyszlo, ze do tej
pory lwy sa nieme :-))))  Nigdy jeszcze nie zaryczaly :-(((
Sadze ze taki spacerek zajmie Ci siakies 30-40 minut. Moim zdaniem warto!
pozdrawiam! zbisa

Co do zobaczenia we Wroclawiu?

zależy co co cie interesuje i jak dlugo bedziesz.
wiekszosc muzeow jest w poniedzialki nieczynne, teatry chyba tez

polecalbym zobaczyc ostrow tumski najstarsza czesc wroclawia (od dworca
mozna dojechac chyba tramwajami 11 i 8). katedra, najstarszy kosciol - sw.
marcina, pierwszy kosciol - sw. idziego, kosciol sw. krzyza - dwupoziomowy
(dwa koscioly w jednym) podobno kopernik byl tu wikariuszem zanim obserwowal
gwiazdy w toruniu.
obok ostrowa tumskiego jest grod botaniczny ale otej porze roku chyba tam
wiele nie zobaczysz.

na rynku mozna zobaczyc np. pomnik hrabiego fredry przytaszczony ze lwowa.
oraz wystawe andyego warhola w muzeum mieszczanskim w ratuszu

wiele informacji znajdziesz na stronie:
http://wroclaw.naszemiasto.pl/miasto/

jesli chodzi o kulture to moze cos znajdziesz:
http://wroclaw.aktivist.pl/

polecam tez:
fotomapa:
http://www.wroclaw.pl/plan/mapa.htm
plan komunikacji:
http://www.wroclaw.plan.pl/wroclaw/Komunikacja/index.htm

Jadę 10 grudnia (poniedziałek) do Wrocławia. Czy kto  mógłby polecić mi
co
ciekawego do obejrzenia w tym mie cie? Przyjadę pociągiem więc nie może
być
to zbyt daleko.

Agata


może uda się też nam rozebrać pałac im stalina?


Jak w Budapeszcie, jak w Pradze, jak w Wilnie, jak w Rydze, jak we Lwowie.
Cokolwiek, byle było. Na razie _nie ma_ i blokadę stanowi pajac, a
alternatywę dla centrum stanowią koszmary w rodzaju Arkadii czy Galerii
Mokotów.


No nie nie nie, blokadę jakotaką to stanowi nieudolność każdego Ratusza po
kolei. Gdyby tylko zrealizować któryś z przedstawianych do tej pory
projektów rewitalizacji centrum, sytuacja byłaby zgoła inna...

Get real, oni nawet jednego głupiego pałacu (Saskiego) nie potrafią
odbudować, co dopiero mówić o budowie całego centrum miasta?

Jarek

Poszukuję informacji na temat kilku miast ukraińskich

w samborze jest rynek i ratusz i kilka fajnych barow.tam na targu sprzedaja taka paprykowke-tania i nigdy lepszej nie pilem,nemiroff sie nie umywa.i kolo dworca zamow sobie czeburjak(kot!!),i wogule mili ludzie.ale miasteczko fajne.dojechac latwo albo ze lwowa albo przez chyrow.drohobycz tez fajny ale to ci nie powiem,za duzo,oprocz tego ze tam jeden jedyny raz spotkalem milicje normalna.z samboru do drohobycza jedzie dizelpojizd.a

BANKI ROSYJSKIE i UKRAIŃSKIE ???

Co prawda nie mam konta na Ukrainie, ale jeśli miałbym zakładać to tylko w polskim banku. Jak wiadomo na Ukr. jest sporo zagranicznych firm, również polskich, a największym bankiem z polskim kapitałem jest UniCredit Bank.

Bank Pekao S.A. na dzień 31 grudnia 2006 roku posiadał bezpośrednio 97,57% udziału w kapitale zakładowym i głosach na Walnym Zgromadzeniu Spółki. Drugim udziałowcem ukraińskiego banku jest Drukbank Sp. z o.o. (2,43%), spółka zależna Banku Pekao S.A.(100% udziałów).

W Lwowie oddział banku jest na площа ринок, naprzeciwko ratusza.

Więcej informacji znajdziesz na stronach: unicredit.com.ua, korporacje.pekao.com.pl.

Osiedle XX lecia PRL - obecnie Stare Miasto w Malborku

Z tego co czytam jasno rysuje się tylko jedna konkluzja, jeśli kiedykolwiek można było myśleć o odbudowie to ten czas zakończył się w 1955 r. Niestety nie tak do końca, bardzo użyteczna jest fotografia ruin starego rynku w Marienweder, podobnie wyglądało stare miasto Marienburg w 1945 r., chodzi mi o to że zamydla się że się nie dało, że był zły stan, że niestety działania wojenne itd. To jakim cudem stary Ratusz stoi do dziś Kopfertor i Marientor też stoi, jakimś zbiegiem okolioczności wszystko się paliło tylko nie wtych miejscach, chodzi mi o to że stare miasto nie było jedną wielką ruiną i szkoda że w ślad za Gdańskiem nie odbudowano starego miasta, brakło impulsu. Czytałem, że Gdańsk też miał być wyrównany do zera i w starym historycznym centrum planowano wybudować socrealistyczne budowle, ale przesiedleni mieszkańcy z Lwowa tęskniący za piękną architekturą zdecydowali się na zrekonstruowanie starych zabudowań i zwycajnie postawli opór tym planom. Wydaje mi się, że w Malborku brakło tego impulsu - płynącego z oddolnej inicjatywy mieszkańców. Reszty z tego co nie zniszczyła wojna, dokończyły warunki atmosferyczne, nie zabezpieczone ruiny popadały w coraz gorszy stan.

Lublin - najciekawsze, magiczne miejsca

Kierunek: Muzeum!
Żeby turysta nie stracił głowy

Prawie 650 tys. zł wydało miasto na oznakowanie turystyczne Lublina. Za te pieniądze przy lubelskich ulicach stanęło ponad 200 drogowskazów do najciekawszych zabytków i 12 planów, które mają ułatwić życie turystom. Wczoraj Ratusz podsumował realizację projektu.

- Zależało nam na zwiększeniu atrakcyjności turystycznej Lublina i wykreowaniu atrakcyjnego dla turystów wizerunku miasta - tłumaczy Dorota Wróbel z Wydziału Funduszy Europejskich w lubelskim magistracie. - Efekty już są widoczne. Dzięki oznaczeniom każdy turysta bez problemu trafi do najciekawszych miejsc.
W ramach projektu w Lublinie stanęło 7 dużych i 5 małych planów miasta, m.in. w okolicach dworców i w centrum. - Postawiliśmy też 224 drogowskazy dla kierowców i kilkadziesiąt kolejnych dla turystów pieszych - wyjaśnia Anna Adamiak z Urzędu Miasta, która koordynowała całe przedsięwzięcie. - A na rogatkach stanęły tablice ze wskazaniem drogi do ośrodka informacji turystycznej.
Cały projekt kosztował prawie
650 tys. zł. - Ale znaczną część sfinansowała Unia Europejska, z której dostaliśmy ponad 480 tys. zł - mówi Wróbel.
Teraz identyczne oznakowanie powstanie we Lwowie, partnerskim mieście Lublina. - Chcemy skorzystać z lubelskich doświadczeń - podkreśla Wasyl Kosiw, zastępca mera Lwowa, który gościł wczoraj w Lublinie. - Turystyka i kultura są bardzo ważne dla współpracy obu naszych miast. (mb)



20. Listopada 2006 20:06 DW

Herb Bystrzycy

Trochę inny lew niż w herbie ale jest na planie naszego miasta



Możliwe, że lwy w ratuszu leżą spokojnie, bo czują się usiebie i nie muszą w takim miejscu stać i straszyć jak na herbie.

Mentos, albo McAron, a może ktoś z Was zrobi zdjęcie tym lwom. Są na pokrywach metalowych na pierwszym i drugim piętrze.

Ciekawe linki o Brzegu

Ja zgaduję, że na lewej flance widać: Wieżę Lwów (1) wraz z kompleksem zamkowym,
na środku duża bryła ratusza (2) z najwyższą wieża
po prawej - co nie ulega chyba wątpliwości - duży kościół Mikołaja (3).

Z układu Mikołaja (widać dobrze elewację wieżową i całą nawę) wynikałoby, że malarz stał gdzieś w okolicy ul. Kilińskiego. W takim razie kościoła franciszkanów nie powinno być widać, bo zasłaniać powinien go ratusz.

Dorzucam planik chyba również z tego samego okresu. Może pomoże, ale może też zmylić, bo jest trochę zwichrowany.

Czego brakuje w Brzegu??

Apropos knajpki na zamku, swietna sprawa, ten zamek ma tyle nie wykorzystanych (nie wyprobowanych) jeszcze szans takich jak np. walsnie knajpka w starym stylu, czy np. udostepnienie wierzy zwiedzajacym. PRzeciez mozna by bylo podziwiac piekna panorame masta z tamtad. Na razie z tego co wiem to szczyt wiezy jest pokryty blacha, i raczej nie jest przystosowany dla odwiedzajacych, ale odrobina checi i... Tym bardziej ze od zeszlego roku nasz zamek nie musi sie martwic o pieniadze, gdyz jest w znacznej mierze sponsorowany przez panstwo. Jeszcze lepszym pomylsem byloby przywrocenie wierzy pierwotnego ksztaltu czyli podwyzszenie jej i umieszczenie w jej naroznikach na szczycie 4 lwow ( to od nich nosila ona nazwe "wieza lwow"). Bylaby to nie lada atrakcja turystyczna, a podwyzszona wieza wpisalaby sie ponownie w piekna panorame naszego miasta obok wiez ratusza i kosciolow.

Herb Kłodzka

W temacie herbu Kłodzka chciałbym nawiązać do czasu współczesnego. W tej chwili nie jest dla mnie jasne jak wygląda obowiązujący herb naszego miasta. Z dzieciństwa (lata 70-te) przypominam sobie zółtego (złotego) lwa na tle czerwonej tarczy zbliżonej kształtem do prostokąta z zaokrąglonymi narożnikami u dołu i szpiczastym zakończeniem tamże. W latach 90-tych herb zaczął przeżywać gwałtowne przeobrażenia wraz ze zmianami władz w ratuszu: lew zmieniał swoje wyobrażenia (moim zdaniem na coraz mniej udane), zmienił kolor na szary (srebrny?, zdaje się że jest to kolorystyka herbu Bystrzycy Kł.), kształt tarczy opisany na trójkącie z zaokrąglonymi bokami, to znów prostokąta z półokrągłym dołem. Wystarczy w wyszukiwarce grafiki Google wpisać "herb Kłodzka" i zobaczymy kilka stron różnych "koszmarków". Czy ktoś wie jak powinien rzeczywiście wyglądać herb Kłodzka? Jakie powinny być jego barwy?

Prawda czy legenda?

Ciekawy jest fakt przepowiedni, kto ma taki dar przepowiadania?
Czy istnieją inne legendy-przepowiednie dotyczące Kłodzka?
oscar
Oskarze, wyglada na to że ta przepowiednia nie jest starsza niż jakieś 80, może 70 lat - wcześniej po prostu nie było wilczycy na tym budynku - została dodana przez Franza Wagnera (1887 - 1942) podczas remontu budynku. Ten sam rzeźbiarz wykonał św. Krzysztofa na kościele franciszkanów (w 1930) i alegorię oszczędności na ratuszu (w 1936).
Ta legenda idzie dalej - ponoć ma przyjść powódź taka że " lew się z Nysy napije" - a gdzie jest najniżej położony lew w mieście? Brrr...

Uwaga: REMONT!

Na ofijalnej stronie Urzędu Miasta podano, że właśnie rusza remont fontanny przed ratuszem. chyba trzeba się cieszyć, bo jej stan był już opłakany...

Zrobiłem dzisiaj kilka fotek które przedstawiają, na jakim etapie są obecnie prace:








Jak widać Lew z fontanny został zdemontowany i na pewno wysłany do gruntownej konserwacji. Taki stan fontanny jest unikatem i już chyba w swoim życiu takiego stanu naszej fontanny nigdy nie zobaczę.

Uwaga: REMONT!

Tak szczerze-to firma,która remontuje fontannę ma jakąś praktykę w tego typu pracach?Z tego co widziałem jakiś czas temu w Kłodzku i widzę teraz na fotkach,to nie widzę żadnej rewelacji,oprócz rozbicia kamiennego kwietnika z murka przy ratuszu i rozbicia kamiennego obramowania samej fontanny.A zdemontowanie lwa,czy cała reszta tego,co zostało zrobione do tej pory,to żaden problem dla pierwszej lepszej firmy budowlanej.Myślę,że do takich prac powinno się brać kogoś,kto się na tym zna,a nie psuje coś,co stało spokojnie tyle lat.Patrząc na pseudo-postępy prac obawiam się,że teraz lew jak w legendzie straci swój ogon.Ale pożyjemy-zobaczymy.Na razie moim zdaniem lipa...

Nowy wybieg dla Lwów (prawego i lewego)

Już niedługo nikt na lwach przed Zielińskimi nie usiądzie...

http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,2974135.html

Kamienne rzeźby uwielbiane przez płocczan wreszcie znajdą prestiżowy "wybieg", na jaki zasługują. Przeprowadzą się na Stary Rynek i strzec będą wrót ratusza.

Jeszcze w tym roku, prawdopodobnie w grudniu, dostaną granitowy podest - ratusz właśnie ogłosił przetarg na przebudowę wejścia do urzędu. Przypomnijmy: kiedyś lwy strzegły Wzgórza Tumskiego. Wszyscy je tu fotografowali i głaskali. Ale wandale byli bezlitośni. W 1998 r. zdewastowali posągi. Z odłupanymi kawałkami łbów, bez łap, z pomalowanymi oczami długo czekały na ratunek. W 2000 r. wyjechały na operację do Warszawy. Tylko zniknęły z miasta, a rozgorzała kłótnia o to, gdzie mają wrócić: na Tumy, Stary Rynek, czy może na pl. Narutowicza? Wbrew konserwatorowi zabytków i opinii fachowców, pod osłoną nocy w 2001 r. stanęły przed Biblioteką im. Zielińskich. To miała być tymczasowa lokalizacja. Prowizorka okazała się trwała. W efekcie od kilku lat rzeźby były zupełnie niewidoczne. Nikt już ich nie fotografował, nie głaskał, nie sadzał na nich dzieci. Teraz jest szansa, że to się zmieni.

Agnieszka Woźniak

Nowy wybieg dla Lwów (prawego i lewego)

Do ratusza pasują. Na Tumach wyglądały najlepiej... Brakuje ich tam. Na Zielińskich nie pasują... Dziwny argument tylko p. Woźniak odnośnie zdjęć... Mam kilka fotek na których są lwy pod Zielińskimi właśnie... Poza tym jeżeli właśnie zdjęcia są największym problemem według p. Woźniak, to niech lepiej drogi do mostu wybudują... Jeden obiekt w mieście, któremu już nie tylko zdjęcia robią, ale nawet filmy kręcą, wystarczy.

Da się zrobić spotkanie, czy się nida? ;)

1. Lwy, które od zawsze w tym mieście były. najpierw od niewiadomo kiedy pod zamkiem, potem pod zielińskimi, teraz pod ratuszem. każdy ma zdjęcie z dzieciństwa na tych lwach. każdy

2. No to na czym bywasz? ja mówiłem o wychodzeniu wieczorem na miasto. nawet ja, domator całkowity, chodzę czasem do jakiegoś pubu ze znajomymi ;F

3. Skoro jest koncert, to należy zaordynować spotkanie pod Zielińskimi

Gdańskie lwy

Spotkałem się z teorią, że oba gdańskie lwy trzymające herb powinny mieć głowy skierowane w prawą stronę, wyglądając polskich władców wjeżdżajacych Drogą Królewską do Miasta.


To jakaś błędna teoria. Na ogół lwy patrzą na siebie, czasem przed siebie albo oba na zewnątrz. Dwa lwy w prawu patrzą wyłącznie na portalu Ratusza Prawego Miasta wyrzeźbionym w 1768 r., i wewnątrz Ratusza - nad drzwiami prowadzącymi z sieni do Czerwonej Sali. Ten drugi portal jest znacznie starszy, nie pamiętam dokładnie, pochodzi chyba z czasów Jana III. Legenda, że lwy wypatrują polskich królów, wiąże się tylko z tym portalem z 1768 r. I jak to legenda - jest przede wszystkim legendą.

Aha. Trzymaczami herbu Gdańska były zawsze lwy, nigdy gryfy. (jedyny wyjątek - medal wykonany przez Samuela Ammona w 1617 r., gdzie trzymaczami są anioły). Gryf w tej części Pomorza był stosowany tylko przez niektórych książąt w XIII wieku, a następnie został ponownie wprowadzony przez działaczy kaszubskich w XX wieku - historycznie natomiast był herbem Pomorza Zachodniego i tamtejszej dynastii książęcej.

Gdańskie lwy

legenda taka isnieje i odnosi się ona tylko do portalu Ratusza Głównomiejskiego


wersję pisaną tej legendy znam z przeczytanej w głębokim dzieciństwie książki "Klechdy domowe", autorem był Fenikowski Franciszek (legendy, nie książki). Według niego "w Gdańsku przez wiele lat rozbrzmiewała obca mowa, obce pieśni", a w finale opowieści lwy usłyszały polskie czołgi sunące po Langgasse (chyba jeszcze nie spalonej przez Czerwoną Armię).
Jak miałam pięć lat, to mnie to wzruszało...

Zapowiedzi wydawnicze - dopisujcie!

Na pewno nie są to zapowiedzi, ale może Was zainteresuje:

Grzegorz Baziur - Armia Czerwona na Pomorzu Gdańskim 1945-1947

Celem publikacji jest próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób obecność Armii Czerwonej i sowieckich służb specjalnych wpłynęła na sytuację społeczno-polityczną, narodowościową i ekonomiczną Pomorza Gdańskiego w Polsce pojałtańskiej.



Lwy z gdańskiego ratusza za 2,80 zł

Langfuhr - Haupstrasse

a ja tak chciałem mieć ratusz w Langfuhr


I na pewien sposób Wrzeszcz miał "ratusz" - można o tym przeczytać we "Wrzeszczu" Jerzego Sampa.

Niestety po wielu charakterystycznych budowlach tamtej epoki nie ma już dzisiaj najmniejszego śladu. Nigdy już nie odbudowano np. strawionej w roku 1857 przez ogień, malowniczej klasycystycznej karczmy "Pod Złotym Lwem". Rozebrano też (w ostatnich latach XIX wieku) tzw. "Ratusz". Był to po prostu niezbyt okazały, choć przecież niezwykle urodziwy w swym architektonicznym kształcie budyneczek. Należał po części do tutejszych stróżów nocnych, po części zaś pełnił funkcję tymczasowego aresztu dla niezbyt groźnych przestępców. Ów obiekt znajdował się u zbiegu dzisiejszych ulic Dmowskiego i Grunwaldzkiej.
W związku z przeprowadzoną w schyłku minionego stulecia gruntowną przebudową centrum dzielnicy (okolice skrzyżowania ul. Grunwaldzkiej z ulicami: Partyzantów i Dmowskiego), całkowicie rozebrano wówczas zabytkowy zespół pałacowy u wylotu Jaśkowej Doliny. Wspomniany rejon przez wiele lat pełnił funkcję głównego targowiska Wrzeszcza. Uwieczniony na wielu rycinach i fotografiach Rynek zdobiła w wieku XIX późnoklasycystyczna wieża zegarowa. Rozebrano ją w roku 1909, na miejscu zaś istniejącego przy niej basenu powstała wówczas, zachowana do dziś, secesyjna studzienka oraz fragmentarycznie zachowany zieleniec.

Spotkanie diabetyków "Moja Cukrzyca"

Jeśli mogę coś sprostować w temacie spotkania, to mamy zamiar spotkać się w sobotę wieczorkiem, czyli 26 listopada o godzinie 18 w okolicach gdzie dotychczas przebywała skarbonka Czyli.... dla mniej wtajemniczonych.... można się kierowac na lwy pod ratuszem jak sugerował moon
Mamy zamiar wspólnie wybrać się do jakiejś knajpki na wieczorno nocne pogaduchy....

A co do niedzieli to wstępnie umówiliśmy się na 11.00 pod Halą WISŁY przy ul. Reymonta, maja tam bowiem mieć miejsce otwarte imprezy związane z obchodami naszego święta w Krakowie.... potem pewnie fajnie będzie gdzies się razem wybrać przed rozejsciem, tudzież rozjazdem (mam na mysli np wspólny obiadek )

Do zobaczonka w weekend,
Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko

P.S. Mareczku aniołek fruwa na sznureczku i trąbi mi do ucha miłe kołysanki..... dziękuję bardzo bardzo naprawdę.... do zobaczenia wkrótce (w dobrej formie )

LWÓW... wszystko co wiecie wy lub wiem ja

wszystkim ktorzy beda we lwowie.
najlepsze miejsce widokowe w miescie jest w wiezy ratusza na rynku. mozna tam wejsc az na sama dzwonnice i siedziec ile wam sie podoba. kosztuje grosze, ale w milym towarzystwie i winem (choc jest to zabronione... aby butelek w dol nie rzucac ), mozna tam przesiedziec caly dzien (praktyka).

ciekawe imprezy sa pod teatrem lalek (club lalka) - brak szyldow i oznaczen. miejsce bez turystow gdzie pelno lwowskich studentow.
warte odwiedzenia:
na poczatek - Dzyga-po naszemu to "bączek" galeria i swietnie miejsce na male plynne "conieco" z alk. lub bez. i do tego tanio.
jesli ktos bedzie mial jakies ciekawe informacje o tym miescie to piszcie prosze bo pisze o nim prace mgr. (o barach tez )
dzieki

Most skośny / Wisłokostrada

voy, drogie, nie drogie ale potrzebne, a jesli nie ma alternatywy dot. przebiegu, natomiast jest kilka koncepcji zagospodarowania takiego 'atrakcyjnego' (na swoj sposob) obszaru to moze ankieta rozwiaze sprawe, a poza tym niech wypowiedza sie tez mieszkancy Rzeszowa bo to beda przeciez glowni uzytkownicy bo poselskie lancie i tak rzadko zjezdzaja z trasy ratusz-rezydencja!

marqez pieniadze sa zawsze, a tym bardziej przy wspolpracy z UE mozna takie srodki pozyskac, trzeba tylko wystarczajaco dobrze zaopiniowac i poprzec wiarodnymi faktami cel owej inwestycji, a fakty sa takie ze jest ona potrzebna! Pytanie tylko w jakiej postaci?

RES jesli o te ogordki chodzi to ona akurat sa sprawa legalna! Z tego wszystkiego to bardziej przeszkadza mi jednosta na Lwowskiej (tak samo jak ta na Krakowskiej) bo sa to tereny idealne do inwestowania w cos konkretnego! Ale pewnie mniejsze szasne sa na to ze przeniosa jednostke niz na Średnicowa Wislokostrade...

Imprezy

Książki o regionie

Tekst opublikowany dzisiaj, 09:48:38, opracowanie Ewa Mastalska

W przyszły weekend Muzeum Miejskie Wrocławia organizuje kiermasz wydawnictw o kulturze Wrocławia i Dolnego Śląska.

Wśród ponad stu pięćdziesięciu tytułów znajdą się publikacje samego muzeum: „Wrocławski Skarb z Bremy”, „Piwo we Wrocławiu”. „Dzieci na fotografiach Stefana Arczyńskiego” czy „Widziane z Ratusza”. Nie zabraknie również pozycji innych wydawnictw, między innymi Via Nova, Oficyna Wydawnicza Atut czy Arkady.

Wrocławianie będą mogli kupić takie wartościowe książki jak „ Natura i miasto. Publiczna zieleń miejska we Wrocławiu od schyłku XVIII do początku XX wieku” Iwony Bińkowskiej czy „Efemeryczność wieczności „ - album fotografii Cmentarza Żydowskiego wykonanych przez Andrzeja Majewskiego z tekstem Macieja Łagiewskiego. Na miłośników malarstwa czekają natomiast albumy prezentujące twórczość Waldemara Świerzego, Franciszka Starowieyskiego, Rafała Ołbińskiego i Jana Młodożeńca, dzieła z kolekcji Wojciecha Fibaka oraz zbiory malarstwa polskiego w galerii lwowskiej.

Kiermasz odbędzie się w dniach 7-9 marca miedzy godziną 10 a 18. w Sali Wójtowskiej Starego Ratusza.

http://www.wfp.pl/wroclaw-miasto/news.php?id=8602

Stadion na Drzymały

...a tymczasem w tak bliskim Wrocławiowi Lwowie, właśnie wyłoniono firmę, która wybuduje tamtejszy stadion na Euro2012:

Lwowski stadion rusza

8-02-2008

UKRAINA Stadion na mecze EURO 2012 we Lwowie zbuduje austriacka firma Alpine Bau GmbH. Lwowski ratusz jest na etapie kompletowania dokumentacji. Wartość inwestycji jest szacowana na 80 mln euro.

(Źródło: http://www.domik.net)

Nasz przyszły burmistrz!!!!

niestety prace na wymienionym przez Lido odcinku prowadzi Starosta ano niestety... pewnie gdyby przetarg na wymienione prace odbywał się w naszym ratuszu broniłbyś jak lew tych lewusów. Tak jak bronił pan Mariusz partacza który zaprojektował cieniolubne funkie w pełnym słońcu i do tego wcisnął mu kit o "bałkańskich odmianach" cisa.

Prace w Błoniu prowadzi starosta i gminne urzędniki nic nie mogą, śmiech na sali. Dlatego ludzie w wyborach skreślić pójdą Pana Stępnia.

Lwow, Swidowiec,Czarnohora - kilka pytan

2. We Lwowie mam zamiar zostac 2 dni i zwiedzac - pytanie jak znalezc i
dogadac sie z prywatnymi kwateami (nie znam zadnych wschodnich jezykow
:((( ) - (juz widzialem strone podana post wyzej, ale po prostu nie ciekawi
mnie zalatwianie sprawy przez kogos innego, nie mowiac juz o doplacie -
wiadomo student - rzecz biedna ;-)) )


Można spytać się w "Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie" na
ulicy Rynek 17 (naprzeciw wejścia do ratusza). Z tego co pamiętam to w
zeszłym miesiącu jeden nocleg kosztował mnie 6$. Jeżeli chce się tam
dostać nocleg to najlepiej jest zadzwonić i umówić się wcześniej.

3. Jak to jest ze znajomoscia jezykow we Lwowie na dworcu PKP? (angielski,
niemiecki...no i polski)


Dobre pytanie, ale niestety nawet nie próbowałem kupować biletów w
innym języku jak rosyjski  ;-)

5. Czy jest cos czego mam sie szczegolnie wystrzegac?


Najważniejsze to pilnować swoich rzeczy (szczególnie w zatłoczonych
tramwajach - i podczas płacenia konduktorce zwracać uwagę czy ktoś
trzeci nie dobiera się do naszej torby).
I słuszna uwaga z wierszyka, w niektórych miejscach lepiej nie
wyglądać na zamożnego (np. w okolicach dworca). Z doświadczenia wiem,
że zmiana koszuli eleganckiej na flanelową powoduje całkowity brak
zainteresowania ze strony ludzi, którzy: podwiozą gdzieś taksówką,
dadzą wątpliwy nocleg, chcą trochę pieniędzy bo im renta nie stracza
itd.

9. Ile mozna przewiezc alkoholu do PL bez robienia jakichkolwiek problemow?


Chyba standardowo: 1 litr wyrobów spirytusowych, czy jak to tam
nazywają...

Udanej wyprawy i niezapomnianych wrażeń - no ja niestety po wakacjach
jestem bezgotówkowy :-(

----
pozdr
Martinek84

Roszczenia, żądania, oddajcie

Mam drobą alergię na roszczenie oddania, "bo x-dziesiąt lat temu mój wuj
stryjeczny miał tam działkę". Przy takim podejściu każdy kawałek Warszawy
należałoby komuś oddać.
I jeszcze nasuwa mi się jedno pytanie: dlaczego Polacy nie żądają zwrotu
lwowskich kamienic? Przez przyzwoitość?

A może ktoś nam odda kasę za zniszczony Pałac Saski, Starówkę, kamienice
przy Marszałkowskiej...
Tylko kto?

Krzysiek Supera

Artykuł przy okazji

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1903239.html

Zwrot części wieżowca za synagogę

Część "błękitnego wieżowca" przy pl. Bankowym przejdzie niedługo na własność
gminy żydowskiej - poinformował w piątek prezydent Lech Kaczyński na
spotkaniu z delegacją amerykańskich Żydów

Budynek, o którym mowa, stoi na miejscu największej warszawskiej synagogi,
wysadzonej przez Niemców w maju 1943 r. Roszczenia do nieruchomości zgłosiła
Warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska. Wczoraj zaś o zwrot dawnych majątków
gminy żydowskiej spytali goszczący w ratuszu działacze The American Jewish
Committee.

- Finalizujemy przekazanie gminie części wieżowca - powiedział Lech
Kaczyński.

O jaki fragment "błękitnego wieżowca" chodzi? Prezydent nie umiał
powiedzieć. Nie wiedzą też tego najbardziej zainteresowani.

- Z tego, co słyszałem, większość lokali w tym wieżowcu została już
sprzedana różnym firmom. Nie za dużo jest tam do oddania - stwierdził Piotr
Kadlcik, przewodniczący Gminy. - Póki nie mamy formalnego zawiadomienia od
prezydenta miasta, trudno mówić o szczegółach.

Pomieszczenia w wieżowcu gmina może wynająć lub sprzedać. Stara się jeszcze
o odzyskanie kilku nieruchomości w Warszawie. Są to m.in.: działka przy
Twardej 2/4, dawny żydowski dom akademicki przy Sierakowskiego 7 (dziś hotel
policyjny), budynek dawnego Żydowskiego Domu Wychowawczego im. Michała
Bergsona przy Jagiellońskiej 28 (mieszczą się w nim przedszkole i teatr Baj)
oraz sąsiadujący z nim plac po praskiej synagodze.

- Po kolei będziemy rozpatrywali również inne roszczenia gminy. Mam
nadzieję, że do końca mojej kadencji większość nieruchomości zostanie
zwrócona. Do sprawy podchodzimy życzliwie - zaznaczył Lech Kaczyński.

Rozkład jazdy 2008/2009 w woj. śląskim

Krzysztof21

a jak sobie to wyobrazasz? wyjdziemy w czwórke na tory i nas pierwszy lepszy skład rozjedzie i znaszego protestu będzie wynik taki że będą nas zbierać w promieniu 10km.

o likwidacji połączeń Katowice-Kozłów piszemy już od 2 tygodni! a rozkład się zbliża wielkimi krokami! Ja stoczyłem ostatnio batalie w Bielskim ratuszu o połączenia Bielsko-Cieszyn, jako że prezydent miasta jest miłośnikiem kolei i jak lew walczy o pociągi do/z Bielska Białej przedstawiłem mu moje plany i agumenty i...coś zacznie działać, wie że to walka z wiatrakami! ale coś zrobi...w Czwartek lub Piątek wybieram sie ponownie do ratusza z planem przejęcia linii przez Miasto, bo przy pomocy koleżanek z kadr IC na Mogilskim wyliczyliśmy biznesplan (zakup szynobusów, modernizacja za unijne fundusze, reklama, skomunikowania, ceny konkurencyjne, bilety, trasa przejazdu i połączenie przedsięwzięcia z Euroregionem Beskidy). Kursuje dużo po Polsce (w wakacje dodatkowo w WARS'ie) i rozmawiałem z różnymi kolejarzami, widziałem wiele problemów i wiele rozwiązań, ale trzeba coś robić - i ja właśnie robię, czasami nie siedzie na Info bo wole pisac pisma, maile i rozne rzeczy. Założyliście strone i co? na palcach jednej ręki można policzyć ile osób spoza Info odwiedziło ją! Nie krytykuje tylko stwierdzam! nie wierze że takie miasta jak Olkusz, Wolbrom, Kozłów mają gdzieś te połączenia, trzeba tam uderzać, co z tego że powiedzą "Macie racje zróbmy coś" a jak wyjdziecie to projekt pójdzie do kosza...nauczyłem się czegoś bardzo ważnego pracując w IC, wszystko co mi mówicie, i wszystko co obiecujecie, proszę na papierze...jeżeli nie, to prosze mi napisać że nie napiszecie mi tego! iść do Gazety OSOBIŚCIE nie mailem i poruszyć temat! zaproponować że załatwiacie to i to i to i że chcecie "ich opiekę" czyli taki papierek na widok którego górna władza trzęsie spodniami!

[Promocja] Rzeszów Europejskim Stadionem Kultury 2010

W piątek prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc spotka się z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim. Porozmawiają o pomyśle ministerstwa, by Rzeszów był gospodarzem Europejskiego Stadionu Kultury w 2010 roku.

Europejski Stadion Kultury to pomysł Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ma być realizowany i nadzorowany przez Narodowe Centrum Kultury. W założeniu w pierwszym roku programu Rzeszów, jako stolica Podkarpacia, ma reprezentować Polskę, a Lwów - Ukrainę. Program ma mieć trzy edycje. Jego celem jest podkreślenie bogactwa kultury polskiej i ukraińskiej. Polegać ma na prezentacji dorobku kulturalnego regionów przygranicznych, eksponowaniu różnic i podkreśleniu cech wspólnych. Dla obu miast to doskonała okazja do promocji na skalę europejską poprzez organizację imprez kulturalnych o szerokim zasięgu.

Pismo w tej sprawie dotarło do rzeszowskiego ratusza w ubiegły piątek. Ministerstwo chce, by to właśnie Rzeszów podczas przygotowań do piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku przez jeden rok był miastem ambasadorem polskiej kultury. - To bardzo prestiżowa impreza i wielkie wyróżnienie dla Rzeszowa. Dlatego jesteśmy jak najbardziej zainteresowani udziałem w tym przedsięwzięciu - mówi rzecznik prezydenta Maciej Chłodnicki.

Organizacja ESK w 2010 roku ma kosztować około 7,5 mln zł. Z pisma z ministerstwa wynika, że ma być finansowana ze środków organizatorów, wspieranych przez prywatnych mecenasów. Jednak wszystko wymaga szczegółowego omówienia. Dlatego prezydent Tadeusz Ferenc już na początku tygodnia skontaktował się z Ministerstwem Kultury i na dziś umówił się na spotkanie z ministrem Bogdanem Zdrojewskim. - Mamy nadzieję na rozmowę o konkretach. Wiemy z pisma od ministra, że finał ESK w 2010 roku ma trwać 10 dni. Na koniec ma odbyć się m.in. koncert dla co najmniej 80 tys. osób. Potrzebne będą konkretne inwestycje, a czasu nie ma zbyt wiele, więc trzeba jak najszybciej ustalać szczegóły i brać się do roboty. Uszczegółowienie ofert ministerstwa i programu imprezy to główny cel wizyty prezydenta Rzeszowa w ministerstwie. Sprawy finansowe są w tym kontekście drugorzędne. Jednak o nich prezydent też chce porozmawiać z ministrem. Jesteśmy dobrej myśli. Nie możemy przegapić tak doskonałej okazji do promocji miasta i regionu - kończy Chłodnicki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Spacerkiem po Lwowie

Lwów - miasto kontrastów.....
Kombatant i lwowianki...
ratusz i wykopki....

Bardzo mi się podoba ta relacja, zdjęcia nieszablonowe, z pomysłem. Taka bardziej z życia miasta a nie o mieście, takie fotki trudniej znaleźć w albumach.

Pozdrowionka

Karczma "Pod Starym Dzikiem" [Slumsy]

Torlin uprzejmie podziękował karczmarzowi wręczając mu do ręki połowę brązowego lwa. Następnie udał się do wyjścia. Będąc już na podwórzu powtórzył sobie drogę opisaną przez oberżystę i skierował się we wskazany kierunek.

Ratusz [Wysoka Dzielnica]

***WYCIECZKA DO LWOWA 15 grudzień***

Lwów 15 grudzień 2007

Zapraszamy na jednodniowy wyjazd do Lwowa współorganizowany przez
STUDENCKIE BIURO TURYSTYKI MASTER-TUR i ESN UE w Krakowie

W programie:
Zbiórka uczestników i wyjazd o północy 14/15 grudzień z Krakowa (Plac Matejki – przystanek międzynarodowy). Nocny przejazd przez Tarnów, Rzeszów. Przekroczenie granicy polsko - ukraińskiej. Przyjazd do Lwowa w godzinach południowych. Zwiedzanie miasta z licencjonowanym przewodnikiem; Cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich. Zwiedzanie objazdowe po mieście. Przejazd do centrum miasta. Czas wolny na obiad (indywidualnie), wymiana waluty w kantorze. Wejście na wieżę Ratusza miejskiego (bilety wstępu indywidualnie 5 hrywnien). Następnie zwiedzanie rynku lwowskiego; Ratusz i kamieniczki. Kościół NMP, pomnik Adama Mickiewicza, Opera (możliwość wejścia do Opery - bilety indywidualnie 5 hrywien (około 2,5 zł). Czas wolny na posiłek i zakup pamiątek. Przejazd na Wielki Zamek i wejście na kopiec Unii Lubelskiej. Panorama miasta. Wyjazd ze Lwowa około godziny 21-ej. Przekroczenie granicy. Powrót do Krakowa we wczesnych godzinach porannych. Zakończenie wyjazdu.

Cena: 99 zł*
* (cena zawiera: przejazd autokarem marki zachodniej, ubezpieczenie, opieka pilota, zwiedzanie z licencjonowanym przewodnikiem, bilety wstępu, opłaty drogowe, parkingowe i "graniczne").

UWAGA:
•Przed wyjazdem należy sprawdzić ważność paszportu.
•Proponujemy, aby każdy z uczestników zabrał ze sobą minimum 30 zł (posiłek, drobne zakupy i potrzeby indywidualne związane z wyjazdem)
•Ponadto proponujemy zaopatrzyć się w euro, dolary lub złotówki, które będzie można wymienić na Ukrainie we wskazanych przez pilota kantorach po dobrym kursie. Wymiana zarówno z euro, dolarów, jak i złotówek jest jednakowo opłacalna. 1 hrywna = 0,50 zł.
•Przykładowe ceny we Lwowie: obiad od 20 - 30 hrywien, pizza od 10 do 15 hrywien, papierosy LM 26 - 30 hrywni, wódka 0,5 l od 15 do 30 hrywni, wino od 20 do 30 hrywni, itd.
•Przy zakupie produktów akcyzowych (alkohole wysokoprocentowe, wódka, papierosy) należy przestrzegać normy celnej sprawdzanej na granicy przy wjeździe do Polski.
•Norma celna obowiązująca na 1 osobę: papierosy - 1 karton (10 paczek), alkohol wysokoprocentowy -
1 litr, piwo lub wino - do 5 litrów. Nadmiar produktów akcyzowych może zostać skonfiskowany przez organizatora wyjazdu w autokarze lub przez służby celne na granicy.

INFORMACJE: tel: 693 425 910 e-mail: wyjazdy.studenckie@gmail.com

Zapisy:
ESN Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, ul. Rakowicka 27
Katarzyna Wojtkiewicz tel: 509-531-933

SERDECZNIE ZAPRASZAMY

Herb Bystrzycy

Lwy w ratuszu są jednak nieherbowe. Wyglądają inaczej, bo kroczą sobie spokojnie.

[ Dodano: 2007-09-06, 20:09 ]

Herb Bystrzycy

Pierwszy to lew który pilnuje ratusza na pierwszym piętrze . Wytropiony przez AZ
Drugi stoi na straży chyba jak się nie mylę na Asnyka a trzeci na Kolejowej

Pomniki i cmentarze, ktorych juz nie ma

Rzeczywiście widziałem zdjęcia spalonego ratusza i oszalowanej fontanny, nawet myślałem, że to nie lew, a jakaś wcześniejsza fontanna, dobrze, że uświadomiłeś mnie o co chodzi, bo chciałem nawet pytać co to stało w owym czasie przed ratuszem.
Pozdrawiam Bluszczyk

Nowy wybieg dla Lwów (prawego i lewego)

Panda ma rację- przed ratuszem są jak znalazł.

Fajnie by było gdyby dalej "strzegły" Tumów, ale (wiem, że to głupio brzmi) takie mamy czasy ... postały by tam dzień, może dwa i przyszedł by jakiś debil z mazakiem, sprayem, czy młotkiem i nic by nie zostało z lwów...

Nowy wybieg dla Lwów (prawego i lewego)

Decyzja może i słuszna, ale zawsze się umawiało 'na lwach'. I co teraz będziemy pod ratusz dreptać?

Spotkanie forumowe -> wątek październikowo - grudniowy :p

Widzę, że trzeba zarządzić

Poniedziałek, godzina (hmm) 17.00 na lwie prawym

Czyli pod ratuszem się umawiamy ?

Da się zrobić spotkanie, czy się nida? ;)

Może jakaś manifestacja przed ratuszem, że nie będziemy mieli teraz gdzie się spotykać?

Btw. ostatnio jak się umówiłem pod lwami to potem miałem telefon "ekhem, a gdzie teraz lwy stoją?"

Da się zrobić spotkanie, czy się nida? ;)

Wejście do ratusza zostało ogrodzone płotem i lwy tam się walały przez jakiś czas. Teraz podobno (wg. GW, czyli podobno ) poszły do konserwacji.

Przed Zielinami ich już nie ma od dosyć dawna.

Da się zrobić spotkanie, czy się nida? ;)

aktualnie lwy są pod ratuszem. więc pod tymi lwami czy pod ich ostatnim miejscem bytowania?

Da się zrobić spotkanie, czy się nida? ;)

Możemy w sumie pod ratuszem, chyba nie robi różnicy, a tradycja lwa zostanie zachowana Jak ktoś się spóźni, to zawsze jest serwis sms (504314305)

Kresy wschodnie

Jakie jest wasz stosunek do Kresów wschodnich? Tylko sentymentalny czy też chcielibyście by wróciły one do Polski? A może wasza rodzina pochodzi z Kresów?
Z Kresów pochodziło wiele ważnych postaci dla polskiej kultury, polityki i nauki m.in. Jan Karol Chodkiewicz, Ignacy Domeyko, Jakub Jasiński, Faustyna Kowalska, Joachim Lelewel, Józef Łukaszewicz, Czesław Miłosz, Adam Mickiewicz, Józef Piłsudski, Jędrzej Śniadecki, Stefan Banach, Krystyna Feldman, Zbigniew Herbert. Jest tam wiele zabytków, które świadczą o tym, że te tereny były kiedyś polskie m.in. Cmentarz Orląt w Mieście Zawsze Wiernym (Lwów). Są one nieodłączną częścią historii Polski.

Na koniec przytoczę wiersz lwowianina, ks. Pawła Heintsch w którym widać tęsknotę za rodzinnym miastem.

Rodzinnemu miastu

"O, moja szalona tęsknoto!
Złotymi falami przybywaj!
Jam burzy twej żar przyjąć gotów,
śpiew wspomnień nam będzie przygrywał.

O, słowa serdeczne i proste!
O, moje kasztany rodzinne!
Swym szumem utulcie mnie do snu,
swym szumem pogodnym i płynnym.

Dalekie twoje ulice
ukaż mi, miasto najświętsze.
Pod twoim najczulszym z księżyców
niech w wieże mistyczne się spiętrzę.

Niech moje wzniesione ramiona
w obłoki białe się przedrą
i niechaj światu zabłysną,
jak złote krzyże katedrom.

Przez gwarną Akademicką,
przez cichszą Zyblikiewicza,
pójdę do Parku Stryjskiego
i będę ze szczęścia krzyczał.

Wesołe lwy pod ratuszem
będę całował w pyski
i w żarze najsłodszych wzruszeń
jak braciom będę im bliski.

Drogi moje są długie;
długie, kamienne i mroczne.
Marzenia owiały mi głowę,
bezbronne i niewidoczne."

Biografie działaczy Prawa i Sprawiedliwości

Alfred Grodziecki

Urodzony 6 lutego 1956 w Elblągu. Ukończył Zasadniczą Szkołę Zawodową nr 1 w Elblągu (1973). Od 1973 pracownik elbląskiego ZAMECH-u. Od 1980 w Solidarności. Po 13 grudnia 1981 kolporter ulotek i wydawnictw podziemnych, współorganizator pomocy dla osób represjonowanych. W latach 1998-2007 zastępca przewodniczącego zarządu regionu elbląskiego NSZZ Solidarność i delegat na krajowe zjazdy Solidarności. Członek PC, bezskutecznie startował do parlamentu w 1997 z listy AWS. W PiS od początków, w 2001 roku ponownie nie uzyskał mandatu w Sejmie RP. W 2005 szczęśliwie już mandat zdobył i zasiadł w ławach Sejmu RP z okręgu nr 34 (Elbląg). W 2007 ponownie wybrany na posła. Członek Komisji: Polityki Społecznej i Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.



Imię i nazwisko: Jacek Radzymiński
Urodzony 12. marca 1974 we Lwowie.

Do 1993 roku mieszkający we Lwowie, w polskiej rodzinie inteligenckiej. Po upadku Związku Sowieckiego udało się pomyślnie przejść przez trudne procedury przywrócenia polskiego obywatelstwa. W roku 1993 przeprowadził się do Warszawy, gdzie w roku następnym zdał maturę i dostał się na wydział historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Aktywny w tematyce historycznej i kulturowej, od czasów studenckich redaktor "Mówią wieki", nawiązał także kontakt z ZHRowskimi inicjatywami działającymi na Kresach Wschodnich. Sympatyzując z ruchami prawicowymi w stolicy, był wolontariuszem działającym przy sztabie wyborczym Lecha Kaczyńskiego, kiedy ubiegał się o fotel prezydenta stolicy. Związany z ratuszem, w roku 2004 dołączył do Prawa i Sprawiedliwości, w latach 2005-2006 pracował w Ministerstwie Kultury. Od 2006 wybrany radnym Warszawy, w 2007 wybrany jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej.



Piotr Mścichowski

Urodzony 3 lipca 1965 w Wyszkowie (woj. Mazowieckie) Ukończył 1 LO w Wyszkowie oraz socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako student zaangażowany działalność w Grupach Oporu. Od 1990 roku związany z ZChNem, nieskutecznie ubiegający się o mandat poselski w wyborach 1991 i 1993. Po okresie zaangażowania się w politykę postanawia spróbować swych sił w biznesie. Zakłada kwiaciarnię, która rozwija się dynamicznie i z czasem staje się właścicielem kilku kolejnych w regionie. Równocześnie zaangażowany w społeczność lokalną, co zostaje docenione w 1998 przez mieszkańców, kiedy to zostaje radnym miejskim. W kolejnej kadencji pełni funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej już jako członek PiSu. Od tamtej pory rośnie również pozycja Mścichowskiego w strukturach partyjnych. W 2005 ponownie kandyduje do Sejmu i zostaje posłem, co powtarza w kolejnych wyborach w 2007 roku.
Jest ojcem czwórki dzieci oraz mężem lekarki - Małgorzaty.

Gdańskie lwy

Mogę tylko potwierdzić , ze legenda taka isnieje i odnosi się ona tylko do portalu Ratusza Głównomiejskiego. Wracając do lwów to raczej powinny mieć głowy skierowane patrząc na siebie. Odnośnie wypatrywania to jakich monarchów miały wypatrywać egipskich?

Spotkanie diabetyków "Moja Cukrzyca"

...skarbonka znikła hehehehehe


Też zauważyłem jej brak, ale w końcu nie zabrali ją na przechowanie jak misia na zimę.
Jak nie skarbonka to lwy pod ratuszem i po sprawie...

Spotkanie diabetyków "Moja Cukrzyca"

W jednym poście pomyliłem się co do daty (już poprawiłem)
Oczywiście spotkanie diabetyków nastąpi w dniu:

sobota, 26 listopada 2005 r. godz. 18.00 pod skarbonką (której nie ma ) w Krakowie [w okolicach Ratusza przy "lwach" ]

Legoland itp. - czyli jakie atrakcje mógłby mieć Rzeszów?

Witam wszystkich.

Temat już trochę stary ale chciałbym dołożyć propozycję do ewentualnego parku rozrywki, który wspólnie z basenami geotermalnymi wydają mi się najbardziej rozsądnymi propozycjami, w dodatku na które stosunkowo łatwo byłoby namówić jakiegoś inwestora.

Jestem zdania, że lepiej mniej a konkretniej, czyli w naszym przypadku musiałoby być to coś nastawione na klientów/turystów z Polski i sąsiednich krajów, bo przecież mamy rewelacyjne położenie z najlepszym układem komunikacyjnym jaki można sobie wyobrazić (docelowo: wschód-zachód, północ-południe) + lotnisko.

Moim zdaniem gdyby w ramach tego parku rozrywki rozpoczętego przez miasto, znalazł się jakiś inwestor, który wybudowałby najwyższy Roller Coster w Europie to mamy temat promocji miasta załatwiony na zawsze. Taka kolejka przyciąga ludzi z bardzo odległych miejsc a wokól nas jest cała Europa Środkowo-Wschodnia.

Wyobraźcie sobie jak ludziska po olbrzymiej dawce adrenaliny idą sobie pomoczyć dupsko w gorącej wodzie Gwarantowane, że po powrocie do domu opowiedzą to wszystkim swoim znajomym a to najlepsza reklama.

Taki park to duże przedsięwzięcie ale kto powiedział, że ma to zrobić jeden inwestor. Trzeba aby miasto zapoczątkowało projekt a inwestorzy sami dołaczą. Jedni zrobią baseny, inni gastronomię, hotele, ktoś zrobi stok narciarski (gdyby to było na górkach Słociny) jeszcze inny może wybudować właśnie roller costera.

To jest wielki projekt ale gdyby udało się to zaszczepić w ratuszu to ściągamy turystów z Krakowa, Lwowa, Pragi i Warszawy oraz fanów adrenaliny z całego Świata, bo podobno takich ludzi co jeżdżą po wszystkich kolejkach górskich jest na świecie sporo, wystarczy popatrzeć w internecie, że są nawet kluby które organizują takie wyjazdy.

Pomyślcie nad tym panowie.

Poszerzenie alei Rejtana

Rejtana pójdzie do poszerzenia

W tym miesiącu na konto urzędu miasta ma zostać wpłacone 5,5 mln zł. Pieniądze przekazać ma właściciel centrum Millenium Hall z przeznaczeniem na remont al. Rejtana. wy

Rejtana jest jedną z najbardziej zatłoczonych ulic Rzeszowa. Jest to spowodowane przede wszystkim nagromadzeniem tam wielkopowierzchniowych obiektów handlowych (m.in. Leclerc, Castorama, Media Markt, Rzeszów Plaza), które przyciągają ludzi z całego województwa.

Miasto od dawna wspominało o konieczności remontu i poszerzenia tej ulicy, jednak jak zaznaczali urzędnicy - do tej inwestycji powinni dołożyć się przedsiębiorcy, którzy posiadają swoje sklepy przy Rejtana.

Miasto miało głównie na myśli właściciela obiektu, w którym znajduje się Castorama - Ryszarda Podkulskiego, który w przeszłości deklarował, że dołoży się do tej inwestycji. Pieniądze - 2 mln zł - na miejskie konto wpłacił pod koniec ubiegłego roku.

Wpłacenie większej kwoty - ponad 5 mln zł - deklarował także inny z biznesmenów, który swoje obiekty posiada przy Rejtana - Bogdan Pawłowski, właściciel m.in. Conresu i powstającego u zbiegu Rejtana i Kopisto ogromnego centrum Millenium Hall.

- Kilka dni temu spotkaliśmy się z panem Pawłowskim. Powiedział, że do końca miesiąca pieniądze - 5,5 mln zł - z przeznaczeniem na remont ulicy zostaną wpłacone na miejskie konto - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Dzięki pieniądzom obydwu przedsiębiorców sfinansowany ma zostać remont Rejtana od skrzyżowania z Kopisto do Powstańców Warszawy. Ulica ma m.in. zostać poszerzona do trzech pasów ruchu, wybudowana ma zostać także ścieżka rowerowa oraz nowe chodniki.

- Jeśli pieniądze od przedsiębiorcy wpłyną, to wtedy rada miasta będzie musiała wprowadzić je do budżetu na jednej z najbliższych sesji - tłumaczą urzędnicy.

Czy wtedy odbędzie się przetarg, który wyłoni wykonawcę tej inwestycji?

Urzędnicy mówią, że są dwa warianty postępowania.

- Jeden zakłada wykorzystanie tych pieniędzy od przedsiębiorców jako wkładu własnego w tę inwestycję i starania się o zdobycie dodatkowych środków z Unii Europejskiej, dzięki którym możliwa byłaby przebudowa tej ulicy w całości, od Lwowskiej do Powstańców Warszawy.

Jeśli takiej możliwości nie będzie, wtedy od razu ogłoszony zostanie przetarg, by jak najszybciej przebudować odcinek od Kopisto do Powstańców Warszawy - słyszymy w ratuszu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Euro 2012 kopniakiem w przód dla podkarpacia?

Sorki ale tak bedzie lepiej w jedynym watku - Wypowiedzi z zamknietego watku

Tymon

Jeszcze kolej!
Ludzie beda sie przemieszczac miedzy Krakowem a Lwowem wiec mysle ze czesc z nich zatrzyma sie na chwile w Rzeszowie.
Czekam na realizacje obietnic odnosnie autostrady..

-----------------------------------------------------------------------------
~
pistaszki

Wg mnie A4 powstanie na 100% - w końcu jest to główne połączenie Polski (i Europy Zachodniej) z Ukrainą. Z lotniskiem też powinno być raczej dobrze. Natomiast w S19 za bardzo nie wierzę - teraz priorytety się pozmieniały i chyba doczekamy się tylko odcinka z Rzeszowa do Barwinka. Kolej - absolutny priorytet, lecz na stronie www.e2012.org nie jest ujęta w planach (dopiero po 2013 r.)

-----------------------------------------------------------------------------

eranet

myslę, że PKP teraz dołoży wszelkich starań, by wyrwac kasę na modernizacje trasy Kraków-Kijów, a kto wie, może nawet sie uda zrobić Warszawa - Rzeszów, grunt, że będziemy mieli A4 i lotnisko, że może w końcu ruszy i cos u nas na Podkarpaciu!

-----------------------------------------------------------------------------

Mikael

Słyszeliście w TV? Nie będzie A4 na Podkarpaciu mimo Euro 2012! Ludzie przyjdźcie w piątek o 15 pod ratusz na protest, każdy komu choć trochę zależy na Rzeszowie!

-----------------------------------------------------------------------------
dexter

a to dziwne bo widziałem w tvn24 mapke i A4 była tam zaznaczona w planach az do granicy

-----------------------------------------------------------------------------

Mikael

Tylko w jakich planach! Skoro dziś mówili że do 2012 może dojść najwyżej do Tarnowa!

-----------------------------------------------------------------------------

voy

http://www.spedycje.pl/ak..._autostrad.html
Muszę jeszcze poszukać mapę drogową Europy. Z ogólnej mapy wynika że logiczne jest, że A4 musi powstać i nie ma dyskusji.

-----------------------------------------------------------------------------

krzysiek_rze

No a ja wierzyłem, że to my zorganizujemy EURO 2012 To że nie mamy infrastruktury drogowej i sportowej to nasze atuty, dodatkowo niezagospodarowany rynek chyba 85 milionów obywateli. Wszystko będzie dobrze

To mój 100 post i to przy okazji takiej świetnej informacji

OGÓLNE PROBLEMY,SKARGI ZAŻALENIA

3
1,1
## linia 194 by Websterek
## Warszawa
LN 194
K1 Gołąbki
K3 Ursus Ratusz
K4 Trasa Zmieniona
D1 1
D2 2
A1 1889.67,363.89,0
U1
0,0,0,0.00,1.00,1.00,1.00,"sceneWebsterek194.3ds"
ST 1,1858.73,367.37,0.00,5.00,"URSUS RATUSZ"
ST 2,1332.65,280.71,0.00,15.00,"PKP Ursus"
ST 3,994.10,291.66,0.00,15.00,"PKP Ursus"
ST 4,724.80,291.56,0.00,15.00,"Wojciechowskiego"
ST 5,403.69,288.89,0.00,15.00,"Belzy"
ST 6,62.13,290.87,0.00,15.00,"Ursus Niedzwiadek"
ST 7,-247.64,-37.66,0.00,15.00,"Orlat Lwowskich"
ST 8,-466.19,96.53,0.00,15.00,"Zagloby"
ST 9,-224.84,465.36,0.00,15.00,"Wladyslawa Hermana"
ST 10,-10.32,958.86,0.00,7.00,"Bony"
ST 11,-24.34,1301.97,0.00,7.00,"GOLABKI"
ST 12,-24.00,1168.96,0.00,7.00,"Czerwona Droga"
ST 13,-27.45,785.67,0.00,7.00,"Bony"
ST 14,-270.71,467.96,0.00,15.00,"Wladyslawa Hermana"
ST 15,-488.08,107.64,0.00,15.00,"Zagloby"
ST 16,-209.48,-57.66,0.00,15.00,"Orlat Lwowskich"
ST 17,13.07,112.34,0.00,15.00,"Ursus Niedzwiadek"
ST 18,514.29,272.26,0.00,15.00,"Belzy"
ST 19,811.03,272.16,0.00,15.00,"Wojciechowskiego"
ST 20,1190.95,259.84,0.00,15.00,"PKP Ursus"
ST 21,1895.71,367.37,0.00,7.00,"Ursus Ratusz ( wys )"
ST 22,1889.67,364.27,0.00,7.00,"Pozycja Startowa"
RB 17:12:00
RS 1,17:12:00,0,5
RS 2,17:14:00,0,2
RS 3,17:15:00,0,7
RS 4,17:15:00,1,4
RS 5,17:16:00,3,5
RS 6,17:17:00,2,4
RS 7,17:18:00,1,3
RS 8,17:19:00,5,7
RS 9,17:20:00,2,5
RS 10,17:21:00,7,1
RS 11,17:23:00,-1,2
RS 12,17:24:00,0,2
RS 13,17:25:00,0,1
RS 14,17:26:00,1,3
RS 15,17:27:00,1,5
RS 16,17:28:00,3,2
RS 17,17:29:00,1,1
RS 18,17:30:00,3,4
RS 19,17:31:00,1,4
RS 20,17:32:00,10,4
RS 21,17:34:00,-1,0

RE

Stacja: koniec świata

 Cytuje:Stacja: koniec świata

     Rano, gdy tylko opadnie mgła, wychodzą na rynek arkadiusze.

       Są we wszystkich okolicznych miasteczkach, bo we wszystkich są arkady.
Stanęli podobno wkrótce po tym, jak upadł socjalizm. Trudno powiedzieć, kiedy
wyrobili w sobie cudowną zdolność nieodczuwania chłodu, grabienia rąk, zimnych
powiewów wciskających się pod poły jesionki. Dzielą się na dziennych i nocnych;
dzienni są starzy i mają w oczach łagodną rezygnację. Stoją i patrzą: na miejski
zegar, na klomb, na św. Jana Nepomucena, który w narożniku ratusza dyskretnie
odwraca od nich głowę. To nie jego resort, on jest od powodzi.

            JOANNA PODGÓRSKA

     Fotografie Stanisław Ciok

      Psy, które wybrały się na obchód, nerwowo okrążają rynek. Poza tym nikt
się nie spieszy. Kobiety z wózkami spacerują od sklepu do sklepu. Mężczyźni,
przeciągając się leniwie, wypalają porannego papierosa. Dym rozpływa się w
powietrzu, unoszony przez fale sennej nudy.

      - Wszystko szlag trafił. W końcu zostanie tu tylko kościół i magistrat -
przewiduje ponuro pan Józef, fotograf.

      Przed wojną Lubawka nazywała się Liebau. Gdy świat kończy się tak
gwałtownie, jak skończył się w Liebau, ginie pamięć o miejscowych szaleńcach,
charyzmatycznych kaznodziejach, iluzjonistach, hochsztaplerach i wszetecznicach
babilońskich. Z odmętów ksiąg rachunkowych łatwiej wyłowić nazwiska bogatych
kupców i potężnych fabrykantów. Był więc pan Hesse od fabryki szybowców i
tartaku, był pan Koehnemann od wyrobów z celuloidu i pan Immerwahr - potentat w
branży lniarskiej. Została po nich złota legenda o dostatku i dobrobycie, jaki
panował w Liebau. Legenda nie do końca prawdziwa, bo gdy przyszedł kryzys lat
30., panowie Hesse, Koehnemann i Immerwahr zwalniali robotników setkami i
ogłaszali plajty. Burmistrz nazwał wtedy miasto cmentarzem przemysłowym, po czym
zakupił dla bezdomnych i bezrobotnych wagony kolejowe na mieszkania. Było chyba
nawet gorzej niż dziś w Lubawce i miasteczko ożywiły dopiero zamówienia wojskowe
dla III Rzeszy.

      Niemcy odchodzili stąd w pośpiechu, zostawiając mieszkania pełne ciężkich
dębowych kredensów, zegarów z wahadłem, żakardowych obrusów, pelargonii, talerzy
malowanych w łabędzie, haftowanych makatek z napisem: unser tagliches Brot...
Zdążyli starannie usunąć wszystkie egzemplarze przeklętej książki; książki,
która zniszczyła świat Ruty Wermuth.

      Ruta

      Gdy Ruta Wermuth przyjechała do Lubawki ze swoim przyszłym mężem, nazywała
się zupełnie inaczej. Wracali z przymusowych robót do Lwowa, ale okazało się, że
Lwowa już w Polsce nie ma. Urząd repatriacyjny przyznał im dwupokojowe
mieszkanie przy rynku. Pachniało domem i miało drzwi, które można za sobą
zamknąć, więc zostali. Uwierzyła, że może tutaj wreszcie przestanie jej wibrować
w uszach krzyk kołomyjskich Żydów zapędzanych do wagonów bydlęcych. Może uda się
zapomnieć to uczucie, kiedy jako 13-letnia dziewczynka, wyrzucona przez rodziców
z pociągu jadącego na śmierć, odzyskała przytomność na nasypie kolejowym. Mogła
wybierać: zostać na zawsze przy nazwisku z fałszywej kenkarty albo wrócić do
prawdziwego. Kiedy w 1951 r. władze wydawały nowe dowody osobiste, w rubryce
nazwisko panieńskie: podała - Ruta Wermuth. Czuła, że nie wolno zaprzeć się
wszystkiego do końca. Ale wtedy wiedzieli o tym tylko mąż i urzędniczka
wypisująca dokument.

  0.gif
< 1K Pobierz

Warszawa po latach

Miałem dziś sprawę do załatwienia w Stolicy. Poszło szybko,
więc postanowiłem zrobić sobie spacer trasą często przemierzaną
przed laty. Oto kilka obserwacji:

Pierwsze wrażenie: co sie stało warszawskim kierowcom ? Dlaczego
tak dużo trąbią ? Najpierw jakaś dama w pobliżu Dworca Centralnego
przeciągłym klaksonem pogoniła dwóch pieszych, którzy jej zdaniem
za wolno się poruszali i przeszkadzali jej wjechać na chodnik,
a później już tak stale: klakson za klaksonem, skrzyżowanie, czy
odcinek prostej drogi, bez różnicy. Końcowy akord tego koncertu
zabrzmiał w wykonaniu kierowcy autobusu, którym wracałem na dworzec:
jakaś babcia zapędziła się na przejście dla pieszych przy czerwonym
świetle, więc on, nie zdejmując nogi z gazu, przegonił ją donośnym
rykiem (nie zauważyłem tylko, czy włączył przy tym wycieraczki).
Babcia wykonała pełen popłochu odwrót i naprawdę wyglądało to,
jakby cudem uszła z życiem.

Ludzie, ja wiem, że w Warszawie jest duze natężenie ruchu i że pęta
się Wam przed maską wielu przyjezdnych, więc nieporadnych w obcym
mieście kierowców, ale to, co dziś słyszałem, to chyba przesada.
A będąc kilka lat temu w Warszawie samochodem miałem dość pozytywne
odczucia: zaczęło sie wtedy przepuszczanie pojazdów mających
trudności ze zmianą pasa bądź z włączeniem się do ruchu - w latach
80 rzecz niespotykana.

Obserwacja 2:

Idę Ci ja sobie Marszałkowską (a może to już była Puławska ?) i nagle
patrzę - znajomy widok. Dwa lwy... Całkiem jak Tam, przed Ratuszem...
Zbyt dużo czytałem o tym Mieście, co to było Semper Fidelis, zbyt dużą
czuję do Niego już nie sympatię, ale wręcz tęsknotę (chociaż nigdy
tam nie byłem i nawet moja rodzina stamtąd nie pochodzi), żebym
mógł przejść obok tych lwów obojętnie. Więc jak, czy to wierne kopie
tamtych ? Te przysiadły sobie, tamte... wstyd powiedzieć, nie pamietam
czy przypadkiem nie leżały, warując na straży magistratu. Ale chyba
jednak nie, sprawdzę zresztą po powrocie... Więc co to jest ? Przypadek,
czy świadome nawiązanie ?... Ale zaraz, kogo lub czego te warszawskie
lwy strzegą ? Jakaś kupa szkła i stali... Napis "Megaplex", może
"Multiplex", czy jakoś tak... Co to jest ? Kino ?..., Dom handlowy ?...
Chyba jednak to drugie. Czyli lwy, straciwszy zaszczytną funkcję
strażników Ratusza, załapały się na posady zwykłych ochroniarzy
w supermarkecie. Cóż, znak czasu... Ale jednak szkoda.

Obserwacja 3:

Z Puławskiej skręcam w Belgijską (bardzo lubie tę uliczkę kończącą
się schodami) i przez park Morskie Oko dochodzę do księgrni Universus.
W latach 80 to była Mekka moja i innych młodych ludzi. Były tam
chyba wszystkie wydawane wtedy w Polsce książki, a i wiele zagranicznych
(tak, głównie radzieckich, w oddzielnym skrzydle budynku, ale i tam
warto było chodzić - literatura techniczna, albumy (Ajwazowski, Riepin !),
wydania po angielsku... Tak tak, droga młodzieży. Wtedy, żeby poczytać
angielskie teksty, trzeba było kupować rosyjskie książki. Albo
zaprenumerować "Plain Truth" - darmową gazetkę agitacyjną jednego
z licznych kościołów działających w USA.

A teraz... Podchodzę i z daleka widzę, że budynek obsiadły jakieś
banki, firmy... Księgarni nie widać. Jeszcze się łudzę, że gdzieś,
w jakimś kątku, w formie przetrwalnikowej... Ale nie. Puste regały
jeszcze stoją w niektórych oknach, ale książki wyparowały.
Chyba, że rachunkowe... Ale one mnie nie interesują, dość mam problemów
z własnymi. "Tu zaszła zmiana", jak brzmiał tytuł szkolnej czytanki.

Wracamy wiec autobusem na dworzec. W kiosku nie sprzedają biletów...
To gdzie sprzedają ? U kierowcy... Dobrze, niech będzie i tak.

Wrócę tu z rodziną, jak słonko zacznie przygrzewać. Akurat córka
jest w wieku, w którym wypadałoby pokazać jej Stolicę. Ale wybiorę
inna trasę. Nowy Świat, Krakowskie, Zamek... I pewnie Łazienki, gdzie
kiedyś, też wiosną, nie zauważyłem, że pod pomnikiem Chopina zakwitło
morze czerwonych róż. Ale byłem wtedy ze swoją (wtedy-jeszcze-nie)
żoną, niedawno się poznaliśmy, więc chyba jestem usprawiedliwiony...

Pozdrawiam wszystkich Pręgierzan, tym razem Warszawiaków w szczególności.

I proszę: Nie bijcie zbyt mocno za te kilobajty spamu. Na przyszłość
obiecuję stosować samoograniczenie.

Zbigniew Lipiński

Na taczki z takim radnym (Życie Warszawy)

Żoliborskie omijanie metra

- To niedopuszczalne. W czasie, gdy będzie budowana następna stacja metra,
autobusy zniszczą stare i już teraz popękane domy przy Popiełuszki i
Krasińskiego - grzmi Marek Lipiński. Radny ma jednak własny interes.

Mieszka w pobliżu.

Lipiński protestuje przeciw zapowiadanym na maj zmianom w komunikacji na
terenie centralnego Żoliborza. Twierdzi, że decyzja o skierowaniu piętnastu
linii autobusowych na wąskie i nie dostosowane do takiej rewolucji
dzielnicowe ulice spowoduje nie tylko ogromne kłopoty komunikacyjne, ale
także przyczyni się do bardzo szybkiej degradacji starych budynków.
Przypomina, że decyzję o zmianach podjęto bez szczegółowych konsultacji z
mieszkańcami Żoliborza.

Wszystko przez metro

- Centralnie ustalono, co będzie najlepsze. Ale to, co z ratusza wygląda
dobrze, lokalnie już nie jest takie różowe - przekonuje Lipiński. Rewolucja
komunikacyjna jest niezbędna, bo wiosną pod ul. Słowackiego zaczyna się
budowa stacji metra Plac Wilsona. W związku z tym jedną z najważniejszych
żoliborskich arterii na ponad półtora roku trzeba będzie zamknąć dla
pojazdów.

Objazd wytyczono ulicami Krasińskiego i Słowackiego. - Ani Zarząd
Transportu Miejskiego, ani metro nie przeprowadziły analiz tego, jak
skomasowany ruch na niewielkich ulicach wpłynie na życie mieszkańców
Żoliborza - mówi Lipiński. - Ktoś przejechał palcem po mapie i postanowił,
że tak będzie.

Analiz tego, jak ruch autobusów wpłynie na stare kamienice, rzeczywiście
nie wykonano. - Zarząd Transportu Miejskiego nie ma zwyczaju
przeprowadzania monitoringu w takich wypadkach - twierdzi Tadeusz
Bartosiński z ZTM. - Podobne badania w ogóle nie leżą w naszych
kompetencjach - dodaje Kalina Jaworska z metra warszawskiego. Nikt nie
liczy się z niebezpieczeństwami. A tych jest wiele - mówi Marek Lipiński. -
Przecież nie bez kozery jeździ tędy w tej chwili jeden autobus. Budynki nie
są przygotowane do tego, by przetaczała się tu lawina pojazdów. Kamienice
od dawna osiadają, a w ścianach powstają długie na kilka metrów pęknięcia -
dodaje radny. Lipiński uważa, że autobusy wycofywane z ul. Słowackiego
można skierować na Wisłostradę i most Grota-Roweckiego, a potem w rejon
Hali Marymonckiej. ZTM na razie jednak nie brał tego pod uwagę.

Radny zaradny?

Lipiński walczy o dobro kilku tysięcy mieszkańców Żoliborza jak lew.
Zapowiedział, że spróbuje skłonić ZTM do zmiany decyzji. Jeśli to nie
poskutkuje, zwróci się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy jednak jego
walka jest w pełni bezinteresowna? Marek Lipiński mieszka na Żoliborzu.
Gdzie? W kamienicy przy ul. Krasińskiego, tuż obok projektowanego objazdu
kilkunastu linii autobusowych. Reprezentując interesy mieszkańców, co jest
chwalebne, dba także o własne dobro - co już tak jednoznaczne nie jest.
Radny twierdzi, że w jego zachowaniu nie ma nic złego. Aby dobrze dbać o
interesy lokalnych społeczności, najlepiej być ich członkiem. - Ja nie
ucierpię z powodu nowej organizacji ruchu - mówi Lipiński.

- Bardzo dużo pracuję, w domu jestem gościem. Kiedy wracam, jest już na
tyle późno, że autobusy nie jeżdżą. Chodzi tylko o okolicznych lokatorów.
To w większości ludzie w podeszłym wieku.

****************************************
Ode mnie:
1) Ja w życiu nie zagłosowałbym na radnego chcącego sparaliżować
dociągnięcie metra w moją okolicę.
2) Ciekawe, czy pan radny dysponuje jakimiś fachowymi ekspertyzami na te
osiadanie i pęknięcia?
3) Dlaczego zawsze w takich sytuacjach pada ten nieśmiertelny argument: "Tu
w większości mieszkają ludzie starsi".  Gdzie jaki protest, to to słyszę.

WIELKIE MISTERIUM CHORALU GREGORIANSKIEGO

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu

zaprasza w ramach cyklu

ACADEMIA MUSICAE SACRAE

na spektakl

LUDUS DANIELIS

Gra o Proroku Danielu

Dramat liturgiczny według manuskryptu z katedry w Beauvais (koniec XII w.)

wystawiony w trakcie w trakcie uroczystych Nieszporów Gregoriańskich

___________________________________________________________________________

15 października 2000, godz. 20:00 - Kościół Św. Doroty we Wrocławiu
(między Solpolem a Hotelem Monopol).

Patronat honorowy:

Jego Eminencja Ksiądz Henryk Kardynał Gulbinowicz, Arcybiskup Metropolita
Wrocławski
Jan Waszkiewicz,  Marszałek Województwa Dolnosląskiego

Kierownik artystyczny cyklu
ACADEMIA MUSICAE SACRAE:

Jan Andrzej Dąbrowski

WSTĘP WOLNY

Spektakl zostanie wystawiony przy swiecach.
Czas trwania spektaklu: 1 godzina 55 minut.

DRAMATIS PERSONAE - OSOBY DRAMATU:

Rex Balthazar - Król Baltazar
Magi - Magowie
Conciliari - Doradcy
Regina - Królowa
Daniel
Rex Darius - Król Dariusz
Emuli - Zawistnicy
Angeli - Aniołowie
Abacuc - Habakuk
Principes - Książęta
Satrape - Satrapowie
Curia - Dwór
Legati - Posłowie

Wykonawcy:

Swietłana Bucka
Anna Derewecka
Katarzyna Jackowska
Anna Łopatowska
Małgorzata Niklaus
Beata Oleszek
Monika Petryczenko
Anna Szmidt
Ewa Włosińska
Marynia Szczycińska
Mirosław Borczyński
Marcin Bornus - Szczyciński
Maciej Góra
Maciej Kaziński
Johann Wolfgang Niklaus
Geoffrey Norris
Marius Peterson
Sergij Petryczenko
Robert Pożarski
Tomasz Pucek
Filip Taranienko
Mikołaj Petryczenko

oraz

SCHOLA GREGORIANA SILESIENSIS

Opracowanie plastyczne Małgorzata NiklausMagdalena Góra
Kierownictwo muzyczne Marcin Bornus - Szczyciński
Konsultacja filologiczna Michał Koss
Plastyka gestu Anna Łopatowska
Konsultacja teatralna: Geoffrey Norris
Nieszpory celebruje Ks. Piotr Paćkowski

Kierownictwo artystyczne Johann Wolfgang Niklaus

Synopsis:

Król Babiloni, Baltazar urządził ucztę dla dostojników na swoim dworze. By
dodać jej splendoru, każe przynieść złote i srebrne naczynia, które jego
ojciec, Nabuchodonozor zrabował z jerozolimskiej świątyni. Gdy dworzanie,
żony i nałożnice piją z nich wino, na ścianie królewskiego pałacu ukazuje
się napis. Przerażony król każe wezwać magów, Chaldejczyków i babilońskich
mędrców. Ktokolwiek przeczyta pismo i wyjaśni jego sens, będzie ubrany w
purpurę, otrzyma zloty łańcuch i będzie rządził jako trzeci w królestwie.
Nikt jednak nie potrafi odczytać napisu. Wówczas królowa-matka wkracza do
sali i przypomina, iż na dworze, pośród pojmanych przez Nabuchodonozora
Judejczyków, jest mąż - Daniel, który potrafi wykładać sny i wyświetlać
tajemnice. Król każe wezwać do siebie Daniela i powtarza swoją obietnicę
nagrody. Daniel przypomina niecne, bezbożne uczynki Nabuchodonozora i
objaśnia sens napisu; "Mane" oznacza że dni panowania króla są policzone,
"Thechel" - iż uczynki jego zważone, a "Phares" - królestwo podzielone i
oddane Medom i Persom. Na rozkaz Baltazara obleczono Daniela w purpurę  i
ogłoszono, że ma rządzić jako trzeci w królestwie. Król poleca też zwrócić
naczynia świątyni.

Po Baltazarze na tron wstępuje Dariusz. Ustanawia Daniela jednym z trzech
ministrów. Zawistni o wpływy Daniela satrapowie szukają okazji by go zgubić.
Namawiają króla, by wydał dekret. Kto w ciągu trzydziestu dni o cokolwiek
będzie się modlił do jakiegokolwiek boga albo człowieka oprócz Dariusza,
będzie wrzucony do lwiej jamy. Daniel zaś oddala się do swojego domu, modli
się i wysławia swojego Boga, jak to zwykle dotąd czynił. Wtem wpadają
zawistni satrapowie, zastają Daniela modlącego się. Oskarżając go o złamanie
nakazu przyprowadzają do króla i żądają wykonania wyroku. Król próbuje
ratować Daniela, lecz prawa raz ustanowionego nie da się cofnąć. Daniel
zostaje wrzucony do jamy na pożarcie lwom. Nazajutrz rano Dariusz udaje się
do jaskini i zastaje Daniela nietkniętego. Bóg posłał swego anioła by
zamknął paszcze lwów, drugi zaś anioł przyprowadził z pustyni starca
Habakuka z pożywieniem dla Daniela. Widząc to król rozkazuje, aby
wypuszczono Daniela, a zamiast niego wrzucono do jamy zawistników. Ogłasza
też, iż odtąd w całym jego królestwie wszyscy winni wyznawać i czcić Boga,
który ocalił Daniela.

Prorok Daniel przepowiada nadejście Mesjasza, a anioł ogłasza radosną nowinę
o narodzeniu Chrystusa w Judzkim Betlejem.

BLIZSZE INFORMACJE:

Dolnoslaskie Centrum Informacji Kulturalnej
Osrodka Kultury i Sztuki
Rynek Ratusz 24
50-101 WROCLAW
tel. 342 22 91
fax 344 28 65

[pr] Tramwaj jubilat, który przegrywa z metrem

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5052534.html

Tramwaj jubilat, który przegrywa z metrem
Krzysztof Śmietana
2008-03-24, ostatnia aktualizacja 2008-03-24 22:18
Warszawskim tramwajom stuka właśnie sto lat. W tym czasie przeżywały wzloty
i upadki. Niestety, ostatnio stolica niewiele w nie inwestowała, stawiając
głównie na metro i autobusy
Setna rocznica pierwszego kursu tramwaju elektrycznego przypada dokładnie
jutro. Wyruszył 26 marca 1908 r. z pl. Krasińskich i pomknął Miodową,
Krakowskim Przedmieściem, Królewską, Marszałkowską do pl. Unii Lubelskiej. W
ciągu kilku lat wagony elektryczne całkowicie wyparły jeżdżące od drugiej
połowy XIX w. tramwaje konne. Warszawa, wtedy traktowana przez cara jak
prowincjonalne miasto, i tak była już mocno spóźniona z elektryfikacją
komunikacji miejskiej - Wrocław wyprzedził nas aż o 15 lat, we Lwowie
tramwaje elektryczne wyjechały w 1894 r., dwa lata później w Bydgoszczy,
Gdańsku i Grudziądzu, a w 1898 r. m.in. w Poznaniu, Łodzi i na Górnym
Śląsku.

Mimo to później warszawska sieć tramwajowa rozwijała się dość dynamicznie i
w 1939 r. tory osiągnęły długość 255 km. Wiele nowych linii powstawało też
po drugiej wojnie światowej. W latach 60. władza zaczęła się odwracać od
tramwajów. Za rządów Gierka postawiono na autobusy i samochody. Zaczęła się
likwidacja wielu tras. Asfalt zalał tory na Powązkowskiej, Żelaznej,
Książęcej, Pułkowej na Młocinach, a także wzdłuż Spacerowej, Gagarina i
Czerniakowskiej, bo przeszkadzały w budowie Wisłostrady. - Pamiętam, jak
prowadziłem tramwaje na trasie do Wilanowa. To były jeszcze sterowane korbą
wagony typu N, które bardzo sprawnie śmigały w górę na skarpę przez
Spacerową - wspomina Bogusław Malicki, motorniczy z bodaj najdłuższym stażem
w Tramwajach Warszawskich. Jeździ już 35 lat.

Ostatnio inwestycji tramwajowych jest nieco więcej niż w latach 70., ale
wciąż wypadają raczej skromnie. Od początku lat 90. oddano trzy odcinki
torów w rejonie Bemowa: na Jelonki, wzdłuż Radiowej do pętli Nowe Bemowo i
dalej wzdłuż Powstańców Śląskich i al. Reymonta na Piaski. Wielu pasażerów
rozczarowała niedawna przebudowa torów w Al. Jerozolimskich - tramwaje
uprzywilejowane sygnalizacją świetlną jak na Zachodzie miały tu
przyspieszyć. Nie udało się też znacząco odmłodzić taboru. Po Warszawie
wciąż kursuje grubo ponad 200 wagonów typu 13N z lat 60., które są głośne i
trzeba do nich wchodzić po wysokich schodach i przez dość wąskie drzwi.

Od remontowania i rozwijania sieci tramwajowej kolejne ekipy w ratuszu wolą
metro. Co roku na jego budowę przeznaczają setki milionów złotych. - Metro
to sztandarowa inwestycja miasta. Ogromne kwoty idą na nią z budżetu miasta
i państwa. My sami musimy szukać pieniędzy na inwestycje, licząc na
ewentualne dotacje z fundusze europejskich - mówi Krzysztof Karos, prezes
Tramwajów Warszawskich. Plany budowy nowych linii, np. do Wilanowa (tym
razem wzdłuż ul. Sobieskiego), jeszcze długo mogą pozostać na papierze. W
Tramwajach Warszawskich przyznają, że w najbliższych latach chcą się skupić
na modernizacji linii: wzdłuż Trasy W-Z (początek już w te wakacje), w al.
Jana Pawła II i al. Niepodległości oraz na Targowej i w al. Zielenieckiej.
Planowaną budowę linii na Tarchomin przejmie Zarząd Transportu Miejskiego.
Niestety, na razie najpewniej powstanie tylko jedna odnoga - z Bielan przez
most Północny. Budowa drugiej - z Żerania wzdłuż ul. Modlińskiej - może być
odłożona. Pretekstem, który ostatnio podają urzędnicy, są trudności z
wytyczeniem torów koło węzła przy Trasie Toruńskiej, który ma być
przebudowywany.

Tramwaje Warszawskie zarzekają się, że przed rozgrywkami Euro 2012 na tory w
stolicy wyjedzie 155 niskopodłogowych nowoczesnych wagonów. Pozwoli to
wycofać z ruchu stare tramwaje z lat 60., a także część z połowy lat 70.

***

Razem z Klubem Miłośników Komunikacji Miejskiej prosiliśmy warszawiaków o
przysyłanie unikatowych zdjęć związanych z warszawskimi tramwajami. Kilka
pokażemy w środę, a reszta znajdzie się na wystawie, którą miłośnicy
organizują w zabytkowym wagonie na pl. Starynkiewicza. W najbliższą
niedzielę zapraszamy zaś na zwiedzanie najstarszej warszawskiej zajezdni
tramwajowej na Woli. Z kolei w następną sobotę (5 kwietnia) odbędzie się
parada tramwajów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Roszczenia, żądania, oddajcie



Mam drobą alergię na roszczenie oddania, "bo x-dziesiąt lat temu mój wuj
stryjeczny miał tam działkę". Przy takim podejściu każdy kawałek Warszawy
należałoby komuś oddać.
I jeszcze nasuwa mi się jedno pytanie: dlaczego Polacy nie żądają zwrotu
lwowskich kamienic? Przez przyzwoitość?


Krzysiek: Problem w tym że nie chodzi w tym przypadku o kamienice
tylko o mienie publiczne bedące własnością gminy przed wojną.
Dokładnie tak samo występują wszystkie wyznania. Np. na działce
zamiennej z takiego odszkodowania powstaje inwestycja Kościoła na rogu
Świętokrzyskiej i Jasnej. Sprawa zwrotu komukolwiek kamienic - czyli
mienia prywatnego - stoi prawie miejscu że względu na brak ustawy
reprywatyzacyjnej.

A może ktoś nam odda kasę za zniszczony Pałac Saski, Starówkę, kamienice
przy Marszałkowskiej...


Tylko komu? Każda nieruchomośc to całkiem inna sprawa i inny
właściciel.

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1903239.html



Część "błękitnego wieżowca" przy pl. Bankowym przejdzie niedługo na własność
gminy żydowskiej - poinformował w piątek prezydent Lech Kaczyński na
spotkaniu z delegacją amerykańskich Żydów


Ciekawe. Bo na propozycję przejęcia pomieszceń w bezpośrednich
rozmowach z gminą Kaczyński powiedział stanowcze "nie". Ale ludzi z
zagranicy przyjechali to i pojadą to nie będą pamiętać co im jakiś
Kaczyński obiecywał.

Budynek, o którym mowa, stoi na miejscu największej warszawskiej synagogi,
wysadzonej przez Niemców w maju 1943 r. Roszczenia do nieruchomości zgłosiła
Warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska. Wczoraj zaś o zwrot dawnych majątków
gminy żydowskiej spytali goszczący w ratuszu działacze The American Jewish
Committee.


Problem w tym że to nie chodzi o teren po synagodze tylko po
mieszczących się obok instytucjach gminnych. Samego terenu po
synagodze nie można odzyskać z jednej przyczyny: Wielka Synagoga na
Tłomackiem była własnością prywatną a nie gminy. Ale dziennikarz coś
sobie skojarzył tylko nie do końca prawdziwie.

Pomieszczenia w wieżowcu gmina może wynająć lub sprzedać. Stara się jeszcze
o odzyskanie kilku nieruchomości w Warszawie. Są to m.in.: działka przy
Twardej 2/4, dawny żydowski dom akademicki przy Sierakowskiego 7 (dziś hotel
policyjny), budynek dawnego Żydowskiego Domu Wychowawczego im. Michała
Bergsona przy Jagiellońskiej 28 (mieszczą się w nim przedszkole i teatr Baj)
oraz sąsiadujący z nim plac po praskiej synagodze.

- Po kolei będziemy rozpatrywali również inne roszczenia gminy. Mam
nadzieję, że do końca mojej kadencji większość nieruchomości zostanie
zwrócona. Do sprawy podchodzimy życzliwie - zaznaczył Lech Kaczyński.


Taaaa. "Będziemy rozpatrywali". Ładnie brzmi. Tylko że on nie ma nic
do rozpatrywania bo jeśli komisja MSWiA przyzna nieruchomośc to on
jedynie musi tę decyzję wykonać. Sam o niczym nie ma prawa decydować.
Ale medialnie ładnie to brzmi dla kogoś kto nie zna ustawy na
podstawie której taki zwrto nastepuje.

I jeszcze jedna uwaga: takie roszczenia o zwrot nieruchomości wnosi w
sumie 9 kościołów i związków wyznaniowych a nie tylko gmina żydowska.
Podstawa prawna w tym wypadku jest tu:
http://isip.sejm.gov.pl/PRAWO.nsf/Wszystkie/WDU19970410251
Dla Kościoła Katolickiego analogicznietu:
http://isip.sejm.gov.pl/PRAWO.nsf/Main/WDU19890290154?OpenDocument
Warto zwrócić uwagę że Kościół Katolicki oprócz zwrotu swych dawnych
własności ma też mozliwość otrzymania prawa własności które użytkuje.
Inne religie nie mają takiej regulacji.

Zdrówko

Remont płyty głównej stadionu miejskiego

Owszem, kibice i działacze BKS,tez maja na pewno swoje zdanie i nie sądze, aby dyskusja na tym forum, miałaby być autorytatwynym głosem. Ale taka dyskusja może być powodem wiekszej debaty, również w srodowisku Stali. To z kolei z pewnością mogłoby byc zauwazone przez Rade Miasta, która jak sądze jest władna uchalic stosowna uchwałę. Zawsze można przeprowadzic konsultacje społeczne. Piszecie, że Waszym zdaniem S.Pollak nie jest nikim na tyle specjalnym ani związanym z piłka nożną, aby pretendować do miana patrona stadionu. A ja to widziałem w innym kontekscie. Fakt propozycja, aby Pan Ciszewski był patronem, równiez jest dobra i sądze , że i BKS Stal nie miałaby nic przeciwko takiemu patronowi.
Zakładałem, jednak, że:
1. Stadion po przebuodwie bedzie stanowił "cywilizacyjny skok" miasta w aspekcie pokoleniowym,
2. Głównym inwestorem, jest gmina,
3. Nie można przypisac jednemu Klubowi, czy cechowm zwiazanym z jakimkolwiek Klubem cech nowego stadionu,
4. Salomon Pollack był człowiekiem ścisle powiązanym w Gminie Bielsko z inwestycjami,
5. Z takimi inwestycjami,dzięki, którym w mieście dokonywał sie skok cywilizacyjny,
6. Analogicznie tam , gdzie taki skok cywilizacyjny sie odbywał, nastepował "wysyp" klubów piłkarskich , Kraków, Lwów, no i Bielsko na przykład,
7. Dzięki temu , że S. Pollak przyczyniał sie intensywnie i bezinteresownie do rowoju miasta, posrednio Kluby Piłkarskie w Bielsku mogły doskonale funkcjonować na szczeblu odpowiadającym wysokiej obecnej klasie rozgrywkowej.
8. Również dzieki temu jak działał S.Pollak, został przez miasto uhonorowany tytułem honorowego obywatela miasta.
No i dla Tych co nie czytali cytaty z tekstu proponowanego powyzej:
" ...Był działaczem społecznym, sportowym i filantropem.......
.......za swe zasługi został obdarzony przez współobywateli tytułem Honorowego Obywatela Miasta (dokładnie w dzień swoich siedemdziesiątych urodzin), przez cesarza Franciszka Józefa I godnością radcy cesarskiego (kaiserl. Rat.),a za patriotyczną postawę w czasie I wojny Krzyżem Wojennym Za Służbę Cywilną II klasy......

.......W dzisiejszych czasach wydaje się to niemożliwe, ale Salomon Pollak był od 1888 r., przez kolejne 32 lata, członkiem Rady Miasta Bielska, a z kasy miejskiej nie pobierał ani gorsza, bo własnych pieniędzy miał dosyć. Żelazną ręką trzymał finanse miasta, przez 20 lat układał, kontrolował i realizował wykonanie miejskiego budżetu. Z kasy miasta nie wyciekła w żaden dziwny sposób ani jedna korona austriacka. Jednocześnie, dzięki zaufaniu, jakie posiadał wśród finansistów cesarstwa (był przecież znanym kupcem), udało mu się uzyskać dla magistratu Bielska znaczny kredyt inwestycyjny, który został spożytkowany m.in. na budowę koszar oraz systemu kanalizacji i gazyfikacji........
.......Przyznaliśmy panu Salomonowi Pollakowi tytuł „ministra finansów miasta” i z całym przekonaniem popieramy jego zdanie, gdy jako zwolennik nowoczesnego rozwoju miasta ostrzega i zwleka - wszak nikt w takim stopniu jak on nie zna finansowej duszy miasta. Z tego też powodu Rada Gminy nie może rozpocząć żadnej pracy bez zapewnienia sobie Jego współdziałania i nie sfinalizować żadnej bez Jego zgody”- motywowała Rada Gminy Miasta Bielska........

Dlatego kojarzyłem tego człowieka jako ewentualnego patrona, pod katem inwestycyjnego rozwoju miasta i takich inwestycji, które popychały miasto cywilacyjnie o całe dekady i plasowało w grupie ścisłej kraojwej czołówki.

A nowy stadion, dla mnie daje taki właśnie skok cywilizacyjny, w dodatku ściśle inspirowany dzieki działaniom Ratusza.
Oczywiście bez samych działaczy piłkarskich i ich dorobkowi, nie byłoby dla kogo tego budowac.

Polska AAR cz. 2

Polska AAR cz. 2

Jest 20 maja 1396 roku

Priorytetem dla Polskiego Króla było rozwinięcie infrastruktury, przeznaczał na ten cel większość miesięcznych przychodów do skarbca. Pierwszym znaczącym wydarzeniem było opracowanie projektu nowoczesnej Akademii Sztuk Pięknych oraz ulepszenie narzędzi, którymi posługiwali się rzemieślnicy. Z braku pieniędzy projekt został opóźniony o cztery miesiące.

Król Polski wezwał do swych obszernych komnat na Wawelu marszałka dworu Jana Sołtanowicza:

(…)

- Janku – rzekł król przesuwając figurę szachową - jaka jest obecna sytuacja na Litwie?

- Dobra dla nas. Zła dla tej litewskiej swołoczy. Wciąż trwa krzyżackie oblężenie Białegostoku a Państwo Moskiewskie zdobyło Orel. Oprócz tego częściowo wspierani przez nas powstańcy zajęli Wilno i rozpoczęli oblężenie Włodzimierza Wołyńskiego. Oprócz tego szerzą się u nich konflikty religijne, a szlachta nie chce walczyć. Jeszcze kilka lat a po Litwie może nie być śladu.

- Dobrze. Każ szykować wojsko. Złożymy im wizytę…

Zaczęto przygotowywać armię. Zwołano pospolite ruszenie, zebrano wojsko królewskie a w miastach zorganizowano niezwykle liczne punkty poborowe. Litwini ubiegli Polaków. 5 czerwca zaatakowali Podole. Polacy zebrali do tej pory:
- 13 000 zbrojnych we Lwowie (pod dowództwem króla Aleksandra I) – ruszyła na Podole;
- 4000 w Galicji (pod dowództwem Gustawa Rytwiańskiego) - ruszyła na Grodno;
- 1800 szlachty w Krakowie – pojechała strzec zachodniej granicy.

8 września córka króla Aleksandra I Jadwiga poślubiła króla Szwecji Karla IX. Bardzo zbliżyło to oba narody. Do tego czasu Polacy zajęli Kijów. Oto jak kronikarz Crystianus opisuje wjazd Króla Polskiego do Kijowa.


I oto niby Cezar wjechał Pan Nasz na koniu kasztanowym do Kijowa. Podjechał on pod ratusz miejski gdzie przyjął hołd burmistrza. Zaraz potem ścięto głowę Atamanowi Litewskiemu Januasowi Rymierowi. Potem zdobywca spotkał się z przedstawicielami wszystkich gildii i cechów w Kijowie i okolicach oraz z delegacją szlachty Kijowskiej.



26 grudnia po krótkiej walce zajęto Wilno. Natychmiast wywieziono do Królestwa Polskiego kilkadziesiąt ton królewskiego złota i setki bezcennych dzieł sztuki.

1 czerwca 1397 roku Litwa została zmuszona do podpisania upokarzającego Pokoju Grodzieńskiego na mocy którego zrzekła się ziem: Poleskiej, Kijowskiej, Grodzieńskiej i Wołyńskiej a wielki książę litewski musiał zrzec się tronu. Nowego księcia wybrali już Polacy – został nim Zygiminantas I Augustas. Oprócz tego wymieniono większość urzędników i dowódców wojskowych. Na tereny podbite wysłano kilkudziesięciu misjonarzy.



Na niebiesko zaznczyłem terytoria podbite przez Polskę.

3 czerwca król Polski mianowany został Elektorem w św. Ces. Rzymskim Narodu Niemieckiego. 4 czerwca Polska objęła zwierzchnictwo nad Związkiem Hanzeatyckim co dało niepomierne korzyści finansowe. Centrum Hanzy przeniesiono do Gdańska.

1 lipca 1397 roku król polski zwołał zjazd w Krakowie. Byli na nim obecni królowie Szwecji, Czech, Węgier i Austrii. Podpisano tam umowę o wzajemnej współpracy i pomocy gospodarczej oraz wspieraniu się na arenie międzynarodowej.

Nizinne szlaki turystyczne

Na początek proponuję spacerek po Olsztynku i jego najbliższych okolicach. Miasto to, obecnie gmina w powiecie olsztyńskim założone zostało przez komtura ostródzkiego Güntera von Hohensteina i stąd jego niemiecka nazwa. Pierwsza wzmianka o Olsztynku pochodzi z 1351 roku. Prawa miejskie uzyskał już w 1359 roku – nadane przez wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Winricha von Kniporde. Nieopodal rynku znajduje się krzyżacki zamek wzniesiony z kamienia i czerwonej cegły – obecnie w zamku mieści się liceum.
Obok kościoła ewangelickiego, stoi niewielki dom – miejsce urodzenia Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza. Z okazji setnej rocznicy śmierci w 1955 roku na ścianie wmurowano pamiątkową tablicę. W późniejszych latach, po przeprowadzeniu niezbędnego remontu, urządzono na parterze skromne muzeum.
Przy ratuszu stoi pomnik siedzącego lwa, jest to jedyna pozostałość po mauzoleum bitwy pod Tannenbergiem. Pomysł uczenia niemieckiego zwycięstwa narodził się w 1919 roku, w piątą rocznicę bitwy. Inicjatorem budowy pomnika był Związek Weteranów Prowincji Prus Wschodnich. W 1924 powstał komitet budowy, którym kierował generał Hans Kahns. 31 sierpnia 1924 roku, w dziesiąta rocznicę bitwy, odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego, w której uczestniczyło około 60 000 osób, głównie weteranów pierwszej wojny światowej. Wśród znaczących osobistości obecni byli: Hindenburg, Ludendorff, Mackensen, Scholtz, Francois, Below, Goltz, Seekckt. Kamień węgielny wmurował osobiście feldmarszałek Paul Hindenburg. Następnie powołano do życia Ogólnoniemieckie Towarzystwo Pomnika Bitwy pod Tannenbergiem, mające nadzorować prace budowlane. Budowę rozpoczęto w 1925 roku, a prace prowadziła specjalna firma, zatrudniająca około 200 robotników. Ogólne koszty wyniosły ponad 250 000 ówczesnych marek. Pomnik usytuowano w środku rozległej, otwartej przestrzeni na sztucznie usypanym wzgórzu, którego pozorna wysokość została spotęgowana tym, że wybrano wokół niego ziemię tworząc pierścieniowe wklęśnięcie. Wokół pomnika zachowano niemieckie i rosyjskie groby żołnierskie, tworząc naturalny krajobraz dawnej bitwy. Po śmierci feldmarszałka Hindenburga mauzoleum nieco przebudowano. W jednej z wież umieszczono trumnę z jego ciałem. Pusty dotychczas teren pól uprawnych odpowiednio zadrzewiono, sadząc miedzy innymi około 1500 dużych dębów. W ten sposób powstał istniejący do dzisiaj park. W parku tym zlokalizowana jest obecnie siedziba Nadleśnictwa Jagiełek. Do dzisiejszych czasów praktycznie nie zachowało się nic z tej monumentalnej budowli. Uważny poszukiwacz znajdzie jedynie fragment muru budowli, obłożony cegłą klinkierową o wielkości ok. 2 m3, oraz kilka mogił żołnierskich odremontowanych przez niemiecki Volksbund. Przy szosie do Gdańska po jej lewej stronie widać bramę wjazdową do parku w formie kamiennego łuku.
Na południe od mauzoleum we wsi Królików, Niemcy w 1939 roku rozpoczęli budowę barakowego miasteczka, w którym mieli zamieszkać weterani bitwy tannenberskiej i goście z okazji 25 lecia bitwy. Wybuchła jednak II wojna światowa i obiekt ten zaadoptowano na jeniecki stalag I B Hohenstein. Przez cały okres wojny, przez obóz przewinęło się ok. 600 tysięcy jeńców, z czego ok. 10% zmarło, głównie jeńców rosyjskich. Do dzisiaj uważny poszukiwacz może odnaleźć guziki m.in. francuskie, angielskie i rosyjskie. Mając więcej szczęścia można podnieść z ziemi nieśmiertelniki obozowe.
Na północny wschód od miasta znajduje się skansen. Powstał on już w 1937 roku i jest jednym z najstarszych tego typu obiektów na ziemiach polskich. Po wojnie skansen pozostawał przez kilka lat bez stałej opieki. Pod koniec lat czterdziestych przystąpiono do prac zabezpieczających i remontowo - konserwatorskich, które trwały do połowy lat pięćdziesiątych. Wykonywane były na zlecenie i pod merytorycznym nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie. Wraz z postępującą rozbudową powstały warunki do przekształcenia skansenu z dniem l stycznia 1969 roku w placówkę autonomiczną, pod nazwą Muzeum Budownictwa Ludowego Park Etnograficzny w Olsztynku. Usamodzielnienie olsztyneckiego skansenu przyczyniło się do znacznie szybszego i wszechstronniejszego rozwoju. Nastąpiła możliwość gromadzenia muzealiów ruchomych (m.in. na wyposażenie i wystrój wnętrz udostępnianych dla zwiedzających).

Nowoczesne dworce na Euro 2012

Rzeszów: Nowy dworzec na Euro 2012

Nowy kompleks handlowo-biurowy przy ul. Kochanowskiego, parking napowietrzny podobny do tego, jaki jest w Krakowie, i nowa elewacja budynku dworca PKP w Rzeszowie - to plany, jakie ma kolej wobec rzeszowskiego dworca. Inwestycje zostaną przyspieszone ze względu na Euro 2012.

Walka władz Rzeszowa z koleją, by dworzec PKP i jego otoczenie zostały odnowione, trwa już kilka lat. - Rozmawiamy na ten temat nieustannie z przedstawicielami spółki, którzy zresztą co chwilę się zmieniają. W końcu coś drgnęło - mówi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

W miejskim ratuszu jest specjalny pracownik, który zajmuje się sprawami kolei. Wczoraj na cotygodniową odprawę w Urzędzie Miasta przyniósł informację, że dworzec w Rzeszowie zostanie odnowiony. - Według wcześniejszych planów kolei mogliśmy się spodziewać modernizacji gdzieś po roku 2020. Perspektywa organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku spowodowała, że inwestycje zostaną przyspieszone - mówi Andrzej Kościelniak z Urzędu Miasta.

- Rzeszów ma bardzo ważne położenie. Leżymy na linii łączącej dwa miasta - Kraków i Lwów, w których rozgrywane będą mecze. To dobra okazja, by zmodernizować linię kolejową, a przy tej okazji dworzec. Ale cała inwestycja będzie bardzo kosztowna, decyzję o jej rozpoczęciu będzie musiał podjąć rząd - podkreśla Marian Jojczuk, zastępca dyrektora ds. technicznych w Zakładzie Linii Kolejowych w Rzeszowie.

W firmie PKP - Dworce Kolejowe dowiadujemy się jednak, że decyzje o przebudowie całego korytarza kolejowego E-30, czyli od Zgorzelca do Medyki, już zapadły. - Prace ruszą już w przyszłym roku. W Rzeszowie będą duże zmiany - zapowiada Zenon Lis, zarządca Rejonu Dworce Kolejowe w Krakowie. Plany są takie: - Zostaną wybudowane nowe torowiska, tak aby pociągi osiągały prędkość 160 km/godz., przebudowane będą perony, w planach jest także nowy napowietrzny parking nad peronami. Będzie podobny do tego, jaki jest teraz w Krakowie. Dzięki temu perony będą przykryte. W rękach kolei po drugiej stronie torów jest około 3 ha ziemi przy ul. Kochanowskiego. Ma tam powstać nowoczesny kompleks handlowo-biurowy. Firmy doradcze PKP szukają nam w tym momencie inwestorów - wylicza Lis.

Sam budynek dworca nie będzie drastycznie modernizowany. - Sam obiekt spełnia swoją rolę. Ale w momencie kiedy projekty przebudowy jego otoczenia będą gotowe, na pewno przyjdzie czas na zaplanowanie remontu jego elewacji. Będzie musiała być odpowiednio wkomponowana w całość. Drobne sprawy robimy tam na bieżąco. Np. jeszcze w tym roku będziemy zmieniać napis "Dworzec PKP" na bardziej reprezentacyjny - zapowiada Lis.

Na kolei nie chcą na razie mówić, ile to wszystko będzie kosztowało. Więcej można się dowiedzieć od polityków. - Remont magistrali kolejowej wschód-zachód na terenie naszego województwa będzie kosztował 400 mln euro. Pieniądze będą pochodziły z Sektorowego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-13. Ale jestem przekonany, że prace zostaną wykonane jeszcze przed Euro 2012 - mówi Stanisław Ożóg, poseł PiS-u, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Newsy drogowe, remonty, modernizacje


Infrastruktura drogowa miasta Rzeszów i województwa podkarpackiego na tle kraju – dokonania i plany

W dniu 5 września 2008 r., o godz. 10:00 w Sali Sesyjnej Rzeszowskiego Ratusza odbędzie się konferencja pn. „Infrastruktura drogowa miasta Rzeszów i województwa podkarpackiego na tle kraju – dokonania i plany", poświęcona wymianie doświadczeń i informacji na temat działań w zakresie rozwoju infrastruktury drogowej, ze szczególnym uwzględnieniem naszego miasta i regionu oraz zakończeniu realizacji projektu „Przebudowa ulic Rzeszowa w ciągu drogi krajowej nr 4 - dostosowanie do wymogów Unii Europejskiej”.

Do udziału w konferencji zostali zaproszeni: przedstawiciele Ministerstw: Transportu, Rozwoju Regionalnego, Finansów i Środowiska, reprezentacji Komisji Europejskiej w Polsce, Ordynariusz Diecezji Rzeszowskiej, Marszałek i Wojewoda Podkarpacki, Zarząd Województwa, starostowie powiatów oraz prezydenci miast na prawach powiatu z Podkarpacia, Burmistrzowie i Wójtowie ościennych miast i gmin, europarlamentarzyści, posłowie i senatorowie ziemi rzeszowskiej, Komendanci: Wojewódzki i Miejski Policji, Wojewódzki i Miejski Państwowej Straży Pożarnej, radni Miasta Rzeszowa, przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich oraz wykonawców.

Projekt nr SPOT/2.2/51/04 „Przebudowa ulic Rzeszowa w ciągu drogi krajowej nr 4 - dostosowanie do wymogów Unii Europejskiej”, współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Transport 2004-2006, był realizowany w okresie 03.2004 – 06.2008, a jego wartość całkowita wyniosła 89 074 288 PLN, w tym dofinansowanie 52 873 750 PLN.

Zakres projektu obejmował:
• wzmocnienie nośności jezdni, jej przebudowę i regulację przekroju poprzecznego,
• zwiększenie nośności Mostu Karpackiego do klasy B(40t),
• wymianę nawierzchni chodników na nawierzchnię z kostki betonowej oraz przebudowę chodników na ciągi pieszo-rowerowe,
• modernizację zjazdów, zatok autobusowych i oświetlenia ulicznego,
• wyposażenie istniejących sygnalizacji świetlnych w detektory ruchu,
• nasadzenie zieleni izolacyjnej,
• odnowę oznakowania poziomego jezdni,
• wykonanie zabezpieczeń przed hałasem przy ul. Krakowskiej (od granic miasta do ul Dębickiej i od ul. Dębickiej do Al. W. Witosa), Al. W. Witosa, Al. Batalionów Chłopskich, Al. Powstańców Warszawy, Al. Armii Krajowej i ul. Lwowskiej.

W ramach projektu została przeprowadzona modernizacja: ul. Lwowskiej, Al. Armii Krajowej, Al. Powstańców Warszawy, Al. Batalionów Chłopskich, Al. Wincentego Witosa, ul. Krakowskiej oraz Mostu Karpackiego na rzece Wisłok.

Przebudowano łącznie 13,38 km dróg o powierzchni 276 055 m kw., most o powierzchni 1 363 m kw. oraz 20,46 km ciągów pieszo-rowerowych. Wybudowano również 7 054 m ekranów akustycznych. W wyniku realizacji projektu przepustowość zmodernizowanych ulic wzrosła do 2 750 Pu/h, a ich nośność zwiększyła się z 100 KN/oś do 115 KN/oś.


www.nowy.erzeszow.pl/

był ktoś może na tym spotkaniu?

Newsy drogowe, remonty, modernizacje

Drugi artykuł o Lubelskiej i Podkarpackiej:

Ponad 55 mln zł kosztować będzie przebudowa ulic Lubelskiej i Podkarpackiej w Rzeszowie. - To potężne inwestycje, których sami nie udźwigniemy. Dlatego też będziemy walczyć o dofinansowanie z Unii - słyszymy w ratuszu.

- Przebudowa obydwu ulic stanowiłaby kontynuację największej inwestycji drogowej ostatnich lat w Rzeszowie, czyli remontu obwodnicy południowej miasta - mówi Stanisława Bęben, dyrektorka wydziału pozyskiwania funduszy rzeszowskiego urzędu miasta.

O złym stanie ulic Lubelskiej i Podkarpackiej "Gazeta" pisała wielokrotnie. Mieszkańcy Rzeszowa skarżą się najczęściej na ul. Podkarpacką, która jest dziurawa, a biegnące przy niej chodniki są w katastrofalnym stanie. - I właśnie te chodniki zostaną wyremontowane w ramach zaplanowanej inwestycji. Przy obydwu ulicach wybudowane zostaną także ścieżki rowerowe. Drogi zyskają nową nawierzchnię, będą także wzmocnione i poszerzone. Np. w ramach przebudowy ul. Lubelskiej zostanie wybudowana także druga jezdnia na odcinku prawie dwóch kilometrów. Pojawią się dwie nowe sygnalizacje świetlne: pierwsza na skrzyżowaniu Podkarpackiej z Matuszczaka, druga na Lubelskiej - w pobliżu giełdy - wylicza Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa.

Koszt inwestycji miasto wyliczyło na ponad 55 mln zł. - To duża kwota, dlatego też chcemy pozyskać na to pieniądze z zewnątrz - mówi rzecznik. - Będziemy się ubiegać o dofinansowanie z budżetu Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko". Wnioski w tej sprawie zostaną złożone do 10 listopada - zapowiada Bęben. O tym, czy Rzeszów otrzyma pieniądze na przebudowę dróg, będzie wiadomo wiosną przyszłego roku. Gdyby udało się je zdobyć, ulice zostałyby przebudowane do 2012 roku.

Na remont obwodnicy południowej miasto zdobyło ok. 50 mln zł z Sektorowego Programu Operacyjnego "Transport". Miasto dołożyło prawie 40 mln i udało się przebudować - w latach 2004-2008 - kilka bardzo ważnych miejskich ulic wchodzących w skład obwodnicy: znaczną część ul. Lwowskiej, al. Armii Krajowej, Powstańców Warszawy, Batalionów Chłopskich, Witosa i dużą część ul. Krakowskiej. Drogi zostały poszerzone, wzmocnione i pokryte nową nawierzchnią. Ułożone zostały chodniki, wytyczone ścieżki rowerowe, wybudowano także ekrany dźwiękochłonne. - Podobny zakres prac chcielibyśmy przeprowadzić na ul. Lubelskiej i Podkarpackiej oraz części ul. Dąbrowskiego [chodzi o odcinek od skrzyżowania z al. Powstańców Warszawy mniej więcej do Praktikera - przyp. red.]. Miejski Zarząd Dróg i Zieleni ma już skompletowaną niezbędną dokumentację - mówi Chłodnicki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

[Wydarzenie] Tour de Pologne 2008

Z Kuriera Lubelskiego, to co się po sąsiedzku dzieje:

Przegrani na starcie

MIAŁO BYĆ WIELKIE ŚWIĘTO SPORTU, WYSZŁA KLAPA I MNÓSTWO WSTYDU PRZED CZESŁAWEM LANGIEM

Oficjalna prezentacja trasy Tour de Pologne zakończyła się klapą. Na imprezie zorganizowanej na błoniach pod Zamkiem przy współudziale miasta nie pojawił się prezydent Lublina ani nikt z jego zastępców. Lang Team na sobotnią imprezę wydał 50 tys. zł. Miasto zrobiło z tego marny festyn.

Goryczy całej sytuacji dodaje fakt, że Lublin jako jedyne z miast, w których realizowane są start i meta międzynarodowego wyścigu nie podpisał jeszcze umowy z organizatorami imprezy.

Tour de Pologne to jeden z trzech najstarszych wyścigów kolarskich na świecie. Dłużej o kilka lat trwają tylko dwie renomowane imprezy: Tour de France i Giro d’Italia.

– To wspaniała sytuacja. Oczy światowego kolarstwa jak nigdy dotąd patrzą właśnie w naszym kierunku. Szefowie Międzynarodowej Federacji Kolarskiej doceniają nasz wkład w rozwój i propagowanie tej dyscypliny sportu. Mamy więc z góry zagwarantowane, że Polska we wrześniu tego roku będzie centrum zainteresowania zachodnich mediów – mówi Czesław Lang, organizator Tour de Pologne.

Niestety, zupełnie inny punkt widzenia w tej sprawie mają władze Lublina. Kolejne wizyty Czesława Langa kończą się wpadką. Tak było w październiku ubiegłego roku na oficjalnej konferencji władz miasta i województwa potwierdzającej udział Lubelszczyzny w wyścigu. W obecności szefa Lang Team Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta, stwierdził, że Lublin... rozważa jeszcze możliwość uczestnictwa w imprezie. Potem na oficjalnej prezentacji trasy wyścigu w Wieliczce, w obecności wysokich władz państwowych, prezydentów i burmistrzów miast-organizatorów, zabrakło tylko przedstawicieli Lublina. Jedyną osobą, która nas reprezentowała był Mariusz Szmit, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

W ubiegłą sobotę pod hasłem Planeta Sport w imprezie przeprowadzonej na błoniach obok Zamku wzięła udział nieliczna garstka zapaleńców.

– Powodem słabego zainteresowania był na pewno brak odpowiedniej reklamy w mediach i plakatów w mieście. Dwa tygodnie temu byliśmy w Nałęczowie na wyścigach MTB. O imprezie słychać było na miesiąc przed jej rozpoczęciem, nawet w Lublinie pojawiły się plakaty. O przyjeździe Langa dowiedzieliśmy się przez zupełny przypadek – mówili młodzi uczestnicy sobotniego festynu.

Na prezentacji Tour de Pologne nie pojawili się prezydent i nikt z jego najbliższego otoczenia. – Adam Wasilewski, podobnie jak jego zastępcy, miał dzisiaj szereg innych zajęć – tak nieobecność władz miasta lublinianom tłumaczył ze sceny Mariusz Szmit.

W trakcie imprezy wyszło też na jaw, że Lublin jako jedyne miasto-współorganizator do tej pory nie podpisał umowy z Lang Teamem. Brak takiego dokumentu do końca czerwca może nas drogo kosztować. Organizatorzy wyścigu przyparci do muru mogą bowiem odebrać Lublinowi prawo do przygotowania mety międzynarodowej imprezy. Na zmianę trasy jest już za późno, ale nieoficjalnie mówi się, że może ona zostać skrócona. Jeśli do tego dojdzie, czwarty odcinek 65. Tour de Pologne zakończy się w Lubartowie.

KOMENTARZ

Nie metropolia a zaścianek

W naszym regionie bardzo rzadko odbywają się tak duże imprezy sportowe. Tour de Pologne to prawdziwa perełka. Wyścig od kilku lat włączony jest w elitarny cykl tzw. Pro Tourów, co daje nam gwarancję startu 18 najlepszych ekip na świecie (ponad 150 zawodników ze światowej czołówki). Imprezie od lat towarzyszy też profesjonalny przekaz medialny realizowany przez firmę obsługującą Tour de France i Giro d’Italia. Przekaz ten trafia do ponad 60 krajów na sześciu kontynentach. Codziennie każdy z nich pokazuje od jednej do kilku godzin relacji z tej imprezy.

Jako mieszkaniec Lublina nie potrafię zrozumieć ignorancji naszych władz. Nie rozumiem sytuacji, w której ratusz wydaje znaczące pieniądze na billboardy, a gdy otrzymuje promocję kosztującą w normalnych warunkach miliony złotych (czas antenowy w każdej telewizji), nie chce tego wykorzystać.

Panie Prezydencie, skoro mamy być miastem inspiracji, bądźmy nim, ale nie tylko na billboardach. Inaczej w przyszłym roku Tour de Pologne, który zajechać ma również do Lwowa, szerokim łukiem ominie Lublin, a z przyjemnością na dłużej zagości w Rzeszowie, gdzie od kilku lat opowiadają o nas podobne dowcipy jak kiedyś o... wójcie z Wąchocka. <[ że co?]>


Żeby się kurcze nie zdziwili

Gdybym była/był...

1. Gdybym była owocem, byłabym…Czereśnią
2. Gdybym była kolorem, byłabym…Czerwienią - tak kojarzy mi się z gorącym sercem bijącym tylko dla mnie...
3. Gdybym była zwierzęciem, byłabym...Lwem - Lubię dominować...
4. Gdybym była urządzeniem domowym, byłabym…Zmywarką
5. Gdybym była książką, byłbym…Małym Księciem
6. Gdybym była elementem ubrania, byłabym…Koszulką - Zakrywa serce...
7. Gdybym była biżuterią, byłabym…Pierścionkiem - Czasami znaczy bardzo wiele...
8. Gdybym była kredką, byłabym… - Czarną - Kocie spojrzenie...
9. Gdybym była samochodem, byłabym… - BMW - Będziesz miał wydatki...
10. Gdybym była żywiołem, byłabym…- Ogniem - Lubię ciepło...
11. Gdybym była drzewem, byłabym... - Osiką - Tak łatwo wywołać we mnie strach prowadzący do drgawek...
12. Gdybym była napojem, byłabym…- Colą
13. Gdybym była smakiem lodów, byłbym… - Czekoladowym - Rozpływa się w ustach...
14. Gdybym była osobą, byłabym… - Patrycją - czyli po prostu sobą...
15. Gdybym była planetą, byłabym…Księżycem - Jest taki tajemniczy...
16. Gdybym była owadem, byłabym…- Komarem
17. Gdybym była środkiem publicznego transportu, byłabym… - Tramwajem
18. Gdybym była piosenką, byłabym… - Dancer in the dark
19. Gdybym była filmem, byłbym… Titaniciem
20. Gdybym była porą roku, byłabym...Latem
21. Gdybym była kwiatkiem, byłabym…- Różą
22. Gdybym była kreskówką, byłabym… - Atomówką...
23. Gdybym była miejscem, byłabym… - Morskim okiem...
24. Gdybym była podarunkiem, byłabym…- Orchideą - Ma piękne znaczenie...
25. Gdybym była wspomnieniem, byłabym… - Cudownie spędzonym latem...
26. Gdybym była miastem, byłabym…Wrocławiem - Ma cudowny klimat
27. Gdybym była zmysłem, byłabym…- Wzrokiem...
28. Gdybym była grą, byłabym…- Need for speedem - Lubię szybkość...
29. Gdybym była słodyczem, byłabym… - Cukierkiem - Taki mały a tak cieszy...
30. Gdybym była porą dnia, byłabym…- Wieczorem...
31. Gdybym była wynalazkiem, byłabym…- Wykrywaczem kłamstw - Czasami potrafię przejrzeć na oczy...
32. Gdybym była częścią ciała, byłabym… - Sercem - Jest najważniejsze...
33. Gdybym była krajem, byłabym…Finlandnią - Uwielbiam ten kraj...
34. Gdybym była smakiem, byłabym…- Gorzkim...
35. Gdybym była sportem, byłabym…- Bieganiem...
36. Gdybym była zapachem, byłabym… - Zieloną herbatą...
37. Gdybym była przedmiotem szkolnym, byłabym… Geografią - interesuje mnie...
38. Gdybym była flagą, byłabym…- Polską...
39. Gdybym była budynkiem (budowlą), byłabym…Ratuszem mojego miasta... - Ma dla mnie wielkie znaczenie...
40. Gdybym była miesiącem, byłabym…Lipcem - Wtedy się urodziłam...
41. Gdybym była gumą do żucia, byłabym…- Mentosem...- Szybko znika...
42. Gdybym była zabawką, byłabym…- Samochodem...
43. Gdybym była materiałem, byłabym…- Bawełną...- Jest cudowna w dotyku...
44. Gdybym była figurą geometryczną, byłabym…- Trójkątem- Łatwo się na mnie nadziać...
45. Gdybym była odpowiedzią, byłabym…Tak...
46. Gdybym była słowem, byłabym…- Kocham - Czasami tak nie wiele potrzeba do szczęścia....
47. Gdybym była literą, byłabym… P - Na nią zaczyna się moje imię...