Oglądasz wiadomości znalezione dla zapytania: Ratusz w Gostyniu

Konkurs!!!

przejeżdżałem tamtędy, ale muszę sobie przypomnieć.
to jest ratusz, który się objeżdża z 2 stron

biore mape i szukam

nie przypomne sobie, ale sądzę że jest to na trasie do Rawicza przez Gostyń
Julek

 » 

Ciekawostki turystyczne

15. Województwo wielkopolskie
a) zabytki
1. Antonin k. Ostrowa Wielkopolskiego, pałac myśliwski
2. Bieniszew k. Konina, zespół klasztorny z kościołem
3. Bralin k. Kępna, drewniany kościół odpustowy "Na pólku"
4. Gniezno, katedra
5. Gostyń, zespół klasztorny filipinów na Świętej Górze
6. Górka Klasztorna, zespół klasztorny bernardynów
7. Kalisz, katedra św. Mikołaja
8. Kościan, kościół farny NMP
9. Ląd k. Konina, zespół klasztorny pocysterski
10. Leszno, kościół farny św. Mikołaja
11. Lubin k. Kościana, zespół klasztorny z kościołem
12. Obra k. Wolsztyna, zespół klasztorny z kościołem
13. Pawiowice k. Leszna, pałac
14. Przemęt k. Leszna, kościół pocysterski
15. Rydzyna, zespół urbanistyczny i zamek
16. Sieraków, kościół farny NMP
17. Sulmierzyce k. Krotoszyna, drewniany ratusz
18. Trzemeszno, kościół poklasztorny NMP
19. Turew k. Kościana, zespół pałacowo-parkowy
20. Wąsowo k. Nowego Tomyśla, zespół pałacowo-parkowy
21. Woźniki k. Grodziska Wielkopolskiego, zespół klasztorny
b) muzea
1. Giecz, Rezerwat Archeologiczny - Gród Piastowski
2. Gniezno, Muzeum Początków Państwa Polskiego
3. Gołuchów k. Kalisza, zamek - Muzeum, park
4. Jezioro Lednica k. Gniezna, wyspa Ostrów Lednicki, Wielkopolski Park Etnograficzny
5. Kalisz, Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej
6. Konin-Gosławice, zamek - Muzeum Okręgowe
7. Kórnik k. Poznania, zamek - Muzeum Wnętrz zamkowych, Arboretum Kórnickie
8. Rakoniewice, Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa
9. Rogalin, pałac - Muzeum Narodowe, park
10. Sieraków, Zamek - Muzeum
11. Swarzędz, Skansen Pszczelarski
12. Szamotuły, Muzeam - Zamek Górków
13. Szreniawa, Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolnospożywczego
14. Śmielów k. Jarocina, pałac - Muzeum, park
15. Wolsztyn, Parowozownia Wolsztyn
c) inne obiekty
1. Gołuchów k. Kalisza, pomnik przyrody - głaz św. Jadwigi
2. Stary Licheń k. Konina, sanktuarium maryjne z kościołem

Ofiary wojny


Distribution:





:  U mnie jest raczej odwrotnie: na wiekszosc wycieczek jezdze z
: kolem naukowym historykow, wiec wszystkie obiekty sa na ogol porzadnie
: przygotowane. Do wycieczki na Pomorze Zachodnie spora czesc literatury
: zbieralem osobiscie.
: A mozesz poprzysylac jakies informacje: gdzie byliscie i co jest warte
: obejrzenia? Ja tez mam takie rozne pomysly, gdzie warto pojechac w celach
: architektoniczno-historycznych. Moze sie powymieniamy?
: Hanka

        No problem, oto nasze obiekty:
BYTOW: zamek "pokrzyzacki" i wiele innych "po". Referat o ziemi
leborskiej i bytowskiej.
SLUPSK: w kosciele dominikanow nagrobek ostatniego z Gryfitow (chociaz po
kadzieli) Ernesta Boguslawa ksiecia von Croy, skadinad bardzo
interesujacej postaci ; przed zamkiem pomnik przedstawiajacy soba cos w
rodzaju niezbyt udatnie odtworzonej w brazie glowizny wieprzowej, na
zamku AFAIR ekspozycja historyczno-krajoznawcza ; kaplica szpitalna sw.
Jerzego (na glucho zamknieta).
DARLOWO: niedawno odnowiony zamek ksiazecy (IMHO troche _za_nowy_) ; na
cmentarzu ladna kaplica sw. Gertrudy, gotycka na planie centralnym.
KOLOBRZEG: w kolegiacie warto zobaczyc ogromny swiecznik (nie jestem
pewien, czy jest to oryginal, czy kopia), robi duze wrazenie. Wspomniec
wypada rowniez twierdze kolobrzeska (zostaly resztki dwoch fortow).
TRZEBIATOW: w kosciele wpuszczaja (od czasu do czasu) na wieze. Wspaniala
panorama, no i mozliwosc zobaczenia gotyckiego sklepienia z drugiej
strony. W bocznej nawie kosciola modele miejscowych zabytkow z zapalek.
PLOTY: dwa zamki.
GOLCZEWO: z zamku biskupow kamienskich pozostala tylko wieza i otoczona
fosa ziemna platforma na ktorej stal. Referat o dominium biskupow
kamienskich.
KAMIEN POMORSKI: oczywiscie katedra. W skarbcu katedralnym niedawno
odkryte i jeszcze nie opracowane polichromie.
SZCZECIN: mniej wiecej wiadomo co. Wystawa "Pomorze w okresie przelomu -
miedzy Szwecja a Brandenburgia 1630-1700" przygotowana na 300-lecie
pokoju wetsfalskiego raczej zawiodla moje przynajmniej nadzieje.
STARGARD SZCZECINSKI: bardzo ciekawy kosciol farny z elementami programu
katedralnego (galeria tryforyjna) ; kosciol pojoannicki ; jedyna bodaj w
Polsce brama wodna ; arsenal miejski.
PEZINO: zamek pojoannicki, obecnie w rekach prywatnych. Wlasciciele nie
wpuszczaja do srodka. Stan zachowania idealny. Przy zamku zachowany
kompleks neogotyckich zabudowan gospodarczych.
MARIANOWO: opactwo cysterek. Nie dostalismy sie do srodka.
KOLBACZ: ogromny, systematycznie popadajacy w ruine kosciol pocysterski.
Po reformacji klasztor przeksztalcony zostal w rezydencje ksiazeca zas w
kosciele oddzielono prezbiterium i transept od przeznaczonego do celow
gospodarczych korpusu nawowego. I tak juz zostalo. Za czasow pruskich
zaslepiono arkady miedzynawowe i rozebrano nawy boczne, obecnie korpus
nawowy jest (byl?) magazynem miejscowego PGR-u, zas w prezbiterium i
transepcie urzeduje parafia ; z zabudowan klasztornych pozostaly nedzne
resztki w ktorych pija miejscowe lumpy ; po drugiej stronie drogi stoi
natomiast rarytas: stodola z XIV wieku w doskonalym stanie uzywana po
dzis dzien zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem...
SWOBNICA: zamek pojoannicki, obecnie sprywatyzowany. Wbrew zewnetrznym
pozorom w srodku trwaja prace konserwatorskie. Przystep do zamku przez
punkt skupu dziczyzny.
CHOJNA: na rynku ogromny kosciol parafialny obecnie w gruntownej
konserwacji ; ratusz, ktorego najstarsze partie pochodza wprawdzie z konca
XIII w., ale fasada jest 19-wieczna ; kosciol augustianow.
MORYN: jeden z lepszych przykladow pomorskich kosciolow granitowych z
XIII w.
MIEDZYRZECZ: zamek bastejowy z 2 pol. XVI w. Referat o "wielkiej armii
niemieckiej".
KALAWA i okolice: Miedzyrzecki Rejon Umocniony.
GOSCIKOWO-PARADYZ: kosciol i klasztor pocysterski.
LAGOW: piekne miasteczko miedzy jeziorami ; zamek pojoannicki (obecnie
hotel) ; pozostalosci fortyfikacji miejskich.
GOSTYN: kosciol filipinow, kopia jednego z bardziej znanych kosciolow
weneckich.
        W opisie pominalem mniej ciekawe miejscowosci i obiekty (np.
wiekszosc kosciolow na Pomorzu Zach. to typowe, prowincjonalne okazy
budownictwa tzw. "kwatery wendyjskiej" Hanzy.
        Pominalem rowniez wspominane juz na liscie Rurke i Chwarszczany.
        IMHO najciekawsze byly Stargard, Kolbacz, Pezino, Moryn,
Chwarszczany, Chojna, Miedzyrzecz i Lagow.
        To na razie tyle, i tak sie strasznie rozpisalem.

#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#
        Maciek Antecki

"V vojne toj byl kakoj-to rok:
Vitala smert' sredi dorog..."
#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#=#

Trzy dni Terroru

Gostyń, Krobia, Poniec - 21 października 1939

Od wczesnego rana ‼cośâ€ wisiało powietrzu. Przed pomnikiem Serca Jezusowego w Gostyniu polscy kolejarze pod okiem Niemców budowali kulochwyt. O godz 9:00 woźny Mieczysław Kowalski obchodzi miasto czytając rozporządzenie wzywające pod karą aresztu wszystkich mężczyzn aby stawili się na Rynku od strony północnej. I stawiają się w liczbie ok. 2 tys. mężczyźni i kobiety. Widok mają niezwykły drewniany kulochwyt, karabiny maszynowe wymierzone w tłum, wzdłuż chodników żołnierzy. W tym samym czasie w gostyńskim ratuszu trwa proces a raczej jego parodia. Sądzonych jest 40 osób. O 10:00 z wybiciem zegara wszystko się wyjaśnia. Ratusz opuszcza pierwsza dziesiątka skazanych na śmieć:

hrabia Henryk Grochowski
senator Stanisław Karłowski
Mieczysław Hejnowicz - przywódca miejscowej endecji, nazwany przez Niemców ‼der Polenkonig”
Szczepan Kaczmarek - dyrektor szkoły
Kazimierz Stryczyński - pomocnik młynarski
Stefan Skiba
Stefan Pawlak
Leon Kwaśny – urzędnik Policji
Szczepan Paluszczak
Wawrzyn Szwarc – powstaniec wielkopolski

Wszyscy oni ustawiają się tyłem do plutonu egzekucyjnego. Następuję błysk szabli, komenda ‼Ognia” i pada salwa. Córka Mieczysława Hejnowicza - Zofia z okrzykiem ‼Mordercy” rzuca się w kierunki zwłok ojca, zostaje brutalnie odepchnięta. Z pośród zgromadzonych mężczyzn Niemcy wybierają ludzi aby zwłoki załadowali na wcześniej przygotowane ciężarówki, które odwożą zabitych na cmentarz do wcześniej przygotowanego dołu. Nie mija kwadrans i pod ścianę udaje się druga ‼dziesiątka”:

szambelan Edward Potworowski
baron Antoni Greave
Kazimierz Peisert – prezes Sokoła
Leon Kapcia – dyrektor gimnazjum
Roman Weiss – polonista, prezes Akcj Katolickiej
Józef Hejnowicz – brat Mieczysława
Antoni Gościniak – asystent pocztowy
Maksymilian Piątkowski
Jan Jasiak
Józef Łagodziński

Pod ścianą sytuacja niezwykła, zanim padła komenda ‼Ognia”, baron Greave odwraca się i pada na ziemię, kule go omijają. Po chwili i dobiciu rannych dopadają go Niemcy zawlekają go do ratusza gdzie katują, skatowany baron trafia w trzeciej grupie pod ścianę wraz z nim zginą:

Hipolit Niestrawski – burmistrz
Stanisław Zydorczyk
Franciszek Hajduk
Kazimierz Wierachowski
Wojciech Pawlak
Franciszek Wawszczak
Józef Rosik
Tomasz Skowron
Franciszek Staszak
Jan Rosiński

Razem 30 rozstrzelanych

Gdy ma być odprowadzona ostatnia grupa, wpada zdenerwowany politzmeister Georgie Bracke i krzyczy ‼ Trzydziestu zostało rozstrzelanych. Czy to nie dosyć przeklęta bando ?”nie pozwalając rozstrzelać ostatniej dziesiątki.
Za http://www.grocholski.pl/inne-dokumenty ... tyniu.html

Oprawcy zwijają się i jadą do pobliskiej Krobi. Tam zginą (15):

Jan Borowski
Antoni BĂśhm
Wojciech Cholewiński
Marceli Chudy
Stanisław Gil
Józef Korytowski
Julian Łoniewski
Henryk Pawlicki
Feliks Poprawa
Kazimierz Sonnenberg
Mariusz Sumiński
Jan Szczurny
Jan Trawiński
Walenty Walczak
Franciszek Wolny

Z Krobi jadą do miasteczka Poniec, gdzie ginie (3):

Władysław Grześkowiak
Antoni Jokś
Franciszek Skrzypczak

 » 

ZWZ w Mosinie pod Poznaniem

Po wkroczeniu Niemców do Wielkopolski od pierwszego dnia zaczął się terror w każdej większej miejscowości przeprowadzono pokazowe egzekucje w celu zastraszenia ludności polskiej. Głównie rozstrzeliwano inteligencję. I tak np. 20 października 1939 r. w publicznej egzekucji na rynku stracono 19 mieszkańców Śremu, pod kórnickim ratuszem w tym samym dniu okupanci rozstrzelali 15 osób, w Gostyniu 21.10.1939 r. rozstrzelano 20 osób. Akcja miała charakter planowy i przemyślany. Od samego początku rozpoczęło się wysiedlanie ludności polskiej. Wysiedlono około 30% mieszkańców. Są mi znane przypadki kolaboracji ludności polskiej z Niemcami. Niech takim dość charakterystycznym przykładem będzie witanie na koniu z kwiatami w reku wkraczających wojsk Wermachtu przez bratową gen. Stefana Roweckiego (istnieje zdjęcie)!!!! I kolejny przykład kolaboracji ludności polskiej z okupantem na terenie Puszczykowa powstał obóz koncentracyjny dla ludności polskiej żydowskiego pochodzenia z okolicy nadzorcami i strażnikami tych Żydów byli mieszkańcy Puszczykowa Starego, którzy zgłosili się na ochotnika do tej "służby", dozorował ich tylko jeden żandarm Niemiecki. Żydzi ci wykonywali pracę odwadniana terenów zalewowych rzeki Warty (praca ta była bezsensowna), ale prowadziła do ich eksterminacji. Ale również były sytuacje odwrotne, gdzie sąsiad Niemiec stawał w obronie swego sąsiada Polaka i razem ginęli na Forcie VII. Są mi znane takie przypadki.
Czyli warunki w Kraju Warty diametralnie różniły się od warunków w GG, gdzie na 1 Niemca przypadało 10 Polaków, a w KW ten stosunek wynosił 1:2. Tyle celem wstępu.
Wydaje mi się, że działania ruchu oporu w samym Poznaniu jest lepiej znany, więc przybliżyłem go pokrótce W 1939 r. w Poznaniu postaje org. Ojczyzna, latem 1940r przemianowana na Tajną Organizację Wojskową, a w październiku 1940 r. Związek Odwetu pod dowództwem por. Zenona Plucińskiego. Kiedy latem 1941 r. Związek Odwetu był już prawie gotowy do akcji na szeroką skalę, rozpoczęły się aresztowania. Następnym dowódcą ZWZ w Poznaniu zostaje por. rez Franciszek Witaszek. W dniu 25 kwietnia 1942 r. zostaje aresztowany dr. Franciszek Witaszek. Myślę, że osobom interesującymi się DWŚ nie muszę przedstawiać Tego wspaniałego człowieka.

Na temat działania ZWZ w Mosinie pisałem w pierwszym poście. Po aresztowaniach większości członków ZWZ i ich rodzin oraz członków Szarych Szeregów, działanie organizacji zostaje zawieszona .Dodam jeszcze, że grupa miała kontakt z ZO w Poznaniu m.in. Kazimierz Kałan kontaktował się z kelnerem na Dworcu Głównym w Poznaniu w sprawach organizacyjnych, prawdopodobnie tym kelnerem był Marian Szlegel, członek ZO. O bezpośrednich kontaktach z GG nic mi nie wiadomo. . Jako że moje rozmowy ze świadkami i uczestnikami przeprowadzałem w latach 80, czyli za innej Polski pojawił się temat GL na terenie powiatu poznańskiego w roku 1944, ale do tego tematu podchodzę z dużą rezerwą.
Ciąg dalszy nastąpi

Do tematu GL na terenie powiatu poznańskiego w 1944 roku też bym podchodził z dużą rezerwą
Pewnie mówili, że kontakt był u zegarmistrza (jak na Stawce...) lub u szewca (jak w Polskich drogach)


Niby ponoć był nawet oddział 10 osobowy.
A rozpocząłem te tematy z powodu pewnej anegdoty usłyszanej od członka tego Forum oto ona :"Otóż kiedy pewien Poznaniak zapytany przez pewnego Warszawiaka o to dlaczego AK w Wielkopolsce działała na dużo mniejszą skalę niż miało to miejsce w innych rejonach, tenże odrzekł że ......było TO surowo zabronione"....

Łączność radiową Związkowi Odwetu z Londynem zapewniała radiostacja wykonana i obsługiwana przez radiotechnika Mariana Spychałę. Była umieszczona za atrapą wentylatora w sklepie przy ul. Św. Marcin, w którym Niemcy ładowali akumulatory. 9-letnia córka Jolanta Spychała w zmyślnie wykonanej kieszeni przenosiła zaszyfrowane depesze do szyfrantki Haliny Ryffert (po wojnie Dziekan Wydziału Mat - Fiz - Chem Uniwersytetu Poznańskiego) i od niej też odbierała szyfry. Rozszyfrowane depesze ustnie odbierały harcerki Szarych Szeregów. Szyfrogramy i rozszyfrowane meldunki przechowywane są w Instytucie Sikorskiego w Londynie.
Czyli odpowiedziałem teraz Kubo na Twoje pytanie o łączność.

Przepraszam, że piszę tak z doskoku, ale przeglądam materiały i piszę na bieżąco na temat przeglądanych materiałów.

Cudze chwalicie, swoje też pewnie znacie;-)

Poniższy opis powstał w oparciu o rozmowę z poznańskim turystą rowerowym Andrzejem Kaleniewiczem, lekturę jego przewodnika oraz obserwacje własne:

Szlakiem świątyń i pałaców
Rowerzysta na pętli
Pokonać musimy ok. 280 km, częściowo po asfalcie, a częściowo po polnych duktach. Przed nami dworki w Parku Krajobrazowym im. Dezyderego Chłapowskiego i malownicze pagórki w okolicach Gostynia. Pierwotnie najnowszy, wielkopolski szlak miał być cześcią trasy EuroVelo. O jego obecnym kształcie przesądził, pochodzący z Pępowa, radny Sejmiku Wojewódzkiego Marian Poślednik, założyciel Międzygminnego Związku Turystycznego ,,Wielkopolska Gościnna”.
Ziemiański Szlak Rowerowy przypomina pętlę. Oznaczony jest czarnymi symbolami roweru na białym tle i zielonym paskiem. Wyprawę rozpoczynamy w Poznaniu. Do Mosiny dojeżdżamy znanym większości poznaniaków szlakiem biegnącym wzdłuż Warty. W Słoninie pod Kościanem stajemy na rozdrożu. Możemy jechać na prawo, przez Leszno lub na lewo, przez Gostyń. Rowerzysta bez doświadczenia może jechać tą trasą nawet i tydzień.
Wizyta u generała
27 czerwca br. grupa rowerzystów objechała szlak w ciągu jednego dnia. W objeździe wzięli udział m.in. Tomasz Wiktor i Andrzej Kaleniewicz z Departamentu Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego, Ewa Nowaczyk z klubu ,,Cyklista”, Henryk Bartoszewski, wójt gminy Kościan i Wojciech Głuszak z poznańskiej policji.
- Najtrudniejsza, ale jednocześnie najpiękniejsza część trasy to wzgórza w okolicach Gostynia - ocenia Andrzej Kaleniewicz. - Do pokonania jest dużo podjazdów. Z drugiej strony podziwia się malownicze krajobrazy.
,,Niedzielny rowerzysta” może zmęczyć się już na trasie do Mosiny. Szlak biegnie brzegiem Warty, przez leśne tereny Wielkopolskiego Parku Narodowego. Warta meandruje, a pagórków też nie brakuje. Z Mosiny jedziemy na przemian drogą asfaltową i gruntową. Ze wsi Pecna szosą dojeżdżamy do Iłówca, gdzie warto obejrzeć eklektyczny pałac i i klasycystyczny kościół św. Andrzeja. Z kolei w nieodległym Czempiniu zobaczyć trzeba neoromański kościół św. Michała i barokowy pałac. W Słoninie czeka na nas wspomniany już rozjazd. Decydujemy się jechać na Leszno. Jesteśmy w Parku Krajobrazowym im. Dezyderego Chłapowskiego. Generał Chłapowski zasłużył się tym, że dbał o zadrzewienia śródpolne, mające chronić glebę. Docieramy do Racotu, gdzie podziwiamy przede wszystkim stadninę koni, ale również zespół parkowo-pałacowy z osiemnastego wieku. Z Racotu niedaleko już do Kościana.
- To obok Rawicza jedno z dwóch najładniejszych miast po drodze - ocenia Andrzej Kaleniewicz. - W dodatku trasa biegnie wałami Żegockiego, wzdłuż fragmentów średniowiecznych murów.
Przerwa na kąpiel
Z Kościana dojeżdżamy nad Zalew Wonieski. Przez jakiś czas pedałujemy wzdłuż rynnowych jezior. W Wonieściu rzucamy okiem na gotycki kościół św. Wawrzyńca. W niedalekiej Osiecznej na zespół klasztorny Franciszkanów, gotycki kościół św. Trójcy i piętnastowieczny zamek. Duktem leśnym docieramy w okolice Leszna. Ziemiański Szlak Rowerowy zostawia Leszno nieco z boku, warto jednak nadłożyć nieco drogi, by zwiedzić to ładne miasto. W tym silnym niegdyś centrum protestantyzmu zobaczyć warto gmachy dawnego zboru ewangelickiego, czy braci czeskich. Można też zrobić przerwę na... kąpiel. Na basen ,,Akwawitu” specjalnie do Leszna przyjeżdżają nawet poznaniacy. Z Leszna szlak nas wiedzie pięknymi lasami w kierunku Rydzyny, gdzie znajduje się słynny zamek Sułkowskich. Z kolei w niedalekim Poniecu czekają na nas gotycka świątynia Narodzenia NMP i poewangelicki kościół pw. Chrystusa Króla. W Zakrzewie mijamy drewniany kościół św. Klemensa, a w Łaszczynie dwór Sczanieckich. Mijamy granice Rawicza. Na tutejszym rynku zobaczymy ładny, barokowy ratusz. W podrawickim Sarnowie widzimy kolejny ładny ratusz, a także barokowy kościół św. Andrzeja i wiatrak. W pakosłąwiu docieramy do tzw. ,,Szlaku Miodowego”, wiodącego przez pasieki pszczele. Dojeżdżamy do Jutrosina, gdzie podziwiamy piękny, szachulcowy kościół św. Krzyża. W Smolicach czeka na nas pałac i park krajobrazowy, a w Pępowie gotycki kościół św. Jadwigi. Do Domachowa dojeżdżamy wzdłuż malowniczego szpaleru wierzb. W Świętej Górze koło Gostynia zatrzymać się trzeba przy słynnej, barokowej bazylice.
Przejażdżka drezyną
W Cichowie znajduje się skansen filmowy ,,Soplicowo”, gdzie oglądać można dekoracje, które posłużyły do potrzeb filmu ,,Pan Tadeusz”. W Bieżyniu na nieczynnych torach kolejowych znajdziemy... drezynę, a na niej tabliczkę z numerem telefonu. Kto chce się przejechać, może zadzwonić. Kto nie - pedałuje dalej do Lubinia, gdzie w nagrodę za trud podziwiać może romański kościół św. Leonarda. W Krzywiniu widzimy kolejny wiatrak, a w Kopaszewie klasycystyczny pałac. Przed nami Turew, gdzie na terenie malowniczego, dzikiego parku w stylu angielskim znajduje się barokowy pałac. Warto zwrócić uwagę na neogotycką wieżę i dziewiętnastowieczną kaplicę. Znajdują w nim schronienie naukowcy z PAN-u. Z Turwi niedaleko już do Słonina, a stamtąd do Poznania.

POWAKACYJNA SESJA RADY MIEJSKIEJ (07.09.2007r.)

Po raz jedenasty w tej kadencji spotkają się radni Rady Miejskiej w Gostyniu. Obrady rozpoczną się w piątek 7 września 2007 r. o godzinie 17.00 w sali posiedzeń w ratuszu.
Porządek obrad przewiduje następujące punkty:
1. Otwarcie i ustalenie quorum.
2. Przyjęcie protokołu z obrad X sesji Rady Miejskiej.
3. Informacja Burmistrza Gostynia o działalności w okresie międzysesyjnym.
4. Interpelacje i zapytania radnych.
5. Wyborca ma głos.
6. Podjęcie uchwał w sprawach:
1) wyrażenia opinii o lokalizacji salonu gier na automatach,
2) założenia do planu zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe gminy Gostyń na lata 2006-2025,
3) zbycia nieruchomości niezabudowanej położonej w Daleszynie,
4) zbycia nieruchomości niezabudowanej położonej w Gostyniu przy ul. Cukrowniczej
5) zmiany nieruchomości niezabudowanych położonych w Stężycy,
6) zmiany Uchwały Nr LIII/701/07 Rady Miejskiej w Gostyniu z dnia 6 października 2006 roku. w sprawie uchwalenia Gminnego Programu Przeciwdziałania Narkomanii na rok 2007 zmienionej Uchwałą Nr IX/89/07 Rady Miejskiej w Gostyniu z dnia 29 czerwca 2007 roku,
7) zmiany Uchwały Nr LIII/700/06 Rady Miejskiej w Gostyniu z dnia 6 października 2006 r. w sprawie uchwalenia Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych na rok 2007 zmienionej Uchwałą Nr IX/88/07 Rady Miejskiej w Gostyniu z dnia 29 czerwca 2007 roku,
8 ) zmiany schematu organizacyjnego stanowiącego załącznik nr 1 do statutu Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gostyniu przyjętego Uchwałą Nr VII/74/07 Rady Miejskiej w Gostyniu z dnia 27 kwietnia 2007 roku,
9) określenia rodzajów świadczeń przyznawanych w ramach pomocy zdrowotnej dla nauczycieli placówek oświatowych prowadzonych przez gminę Gostyń korzystających z opieki zdrowotnej oraz warunków i sposobu przyznawania tych świadczeń,
10) przeznaczenia umorzonej części pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu,
11) przeznaczenia umorzonej części pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu,
12) zaciągnięcia zobowiązań finansowych z tytułu udzielenia poręczenia wekslowego,
13) udzielenia pomocy finansowej dla Powiatu Gostyńskiego,
14) zmian budżetu i w budżecie gminy Gostyń na 2007 rok,
15) wyrażenia zgody na dokonanie darowizny sieci oświetlenia ulicznego na rzecz Grupy Energetycznej ENEA S.A. z siedzibą w Poznaniu,
16) rozpatrzenia skargi Henryka Karpińskiego, Henryki Karpińskiej i Krzysztofa Karpińskiego dotyczącej działalności Burmistrza Gostynia,
7. Odpowiedzi Burmistrza Gostynia na interpelacje i zapytania zgłoszone na poprzednich sesjach.
Sesję zakończą tradycyjnie wolne głosy i wnioski.

[ Dodano: 2007-09-18, 11:56 ]
byłem na sesji od początku tj. 17:00, wyszedłem o 20:00... cały czas jeden temat BASEN... cyrki jak nie wiem co... nie szło dłużej tam usiedzieć :/

Spot Gosty? Niedziela 7 Grudzie?

Miejsce spotkania to du?y parking „p?atny” ko?o Biedronki ( sobota – niedziela darmowy) na mapie jest zdj?cie satelitarne wraz z wjazdem NR. DO MNIE GDYBY KTO? ZGUBI? SI? LUB CO?. MATEUSZ / MABU 694 657 542. Zapoznajcie si? z map? bo na jej przyk?adzie b?d? opisywa? drog?.

Dojazd – miasto

Leszno Gosty? – Droga z Leszna do Gostynia jest remontowana mog? wyst?pi? utrudnienia, od goli do Gostynia nawierzchnia prawie ca?a po?o?ona, uwaga na kamyszki. Co dalej to nie wiem.

Wjazd do Gostynia FOTORADAR! Jedziemy ko?o Tesco prosto w d?? ko?o parku do pierwszego ronda na rondzie prosto. Rozpoczyna si? ulica jednokierunkowa – dwupasmowa. Kilkadziesi?t metr?w dalej b?dzie skr?t w praw (g??wna) na ulice s?dowa. Obok szko?y podst. Nr,2 najlepiej jecha? lewym pasem do G?UPIE RONDO ( by jecha? prosto przez rondo nale?y jecha? lewym pasem, z prawego nie zabardzo idzie, jest niebezpieczne wpychanie si? na si?? – prawy pas do ronda raczej jest przygotowany dla skr?caj?cych w prawo.) Dalej jedziemy Olejniczaka i tam spokojnie mo?na jecha? prawym pasem gdy? na rynku b?dziemy skr?ca? w prawy ( na prosto wjazd na g?re zamkowa ) my skr?cimy w prawo na wprost mamy parking z parkingu widac po prawej biedronke.

Wracanie do Leszna. Kierujemy si? na rynek i jedziemy w strone jarocinako?o ratusza miasta w prawe a zaraz pierwsza uliczka w lewo. Droga do ko?cio?a tam jedziemy kostk? brukow? ko?o boiska szko?y nr.1 b?dzie jeden pr?g zwalniaj?cy. Przejedziemy go i pojedziemy w lewo ko?o media experta. Ca?y czas prosto do poczty g?ownej i tam na krzy??wce prosto ul Witosa b?dzie pr?g zwalniaj?cy. Ca?y czas prosto , dalej prosto b?dzie po (ewej komputronik )my dalej prosto ,prosto prosta Az b?dzie jednokierunkowa dwupasmowa ulica polna wtedy na lewy pas i na na skrzy?owaniu z ulica mostowa w lewo na mostowa na prawy pas do ronda pierwszego ( w/w) na rondzie w prawo na Leszno za tesko uwaga FOTORADAR.

Pozna? – Gosty? Wjazd do Gostynia ul. Pozna?ska w po?owie ul. Pozna?skiej FOTORADAR jedziemy ca?y czas prosto do tor?w. Za torami tak jak G?owna mowi w prawo zaczyna si? jeden kierunek dwupasmowa ko?o PKP za? z g??wn? w lewo kolo mleczarni i PKS Prosto UWAGA ROBI? ?WIATLA MOG? BY? UTRUDNIENIA prosto do ronda PIERWSEGO za? w lewo Rozpoczyna si? ulica jednokierunkowa – dwupasmowa. Kilkadziesi?t metr?w dalej b?dzie skr?t w praw (g??wna) na ulice s?dowa. Obok szko?y podst. Nr,2 najlepiej jecha? lewym pasem do G?UPIE RONDO ( by jecha? prosto przez rondo nale?y jecha? lewym pasem, z prawego nie zabardzo idzie, jest niebezpieczne wpychanie si? na si?? – prawy pas do ronda raczej jest przygotowany dla skr?caj?cych w prawo.) Dalej jedziemy Olejniczaka i tam spokojnie mo?na jecha? prawym pasem gdy? na rynku b?dziemy skr?ca? w prawy ( na prosto wjazd na g?re zamkowa ) my skr?cimy w prawo na wprost mamy parking z parkingu widac po prawej biedronke.

Wracamy do Poznania. Kierujemy si? na rynek i jedziemy w strone Jarocina ko?o ratusza miasta w prawe a zaraz pierwsza uliczka w lewo. Droga do ko?cio?a tam jedziemy kostk? brukow? ko?o boiska szko?y nr.1 b?dzie jeden pr?g zwalniaj?cy. Przejedziemy go i pojedziemy w prosto ko?o media experta i urz?du skarbowego. Tam SA tory za torami na lewo ko?o cukrowni na jednokierunkow? dwupasmowa . Na pas prawy i zas na rozje?dzie robimy prawo i za torami prosto ul pozna?ska. W po?owie pozna?skiej FOTORADAR

Jarocin – Gosty? Jedziemy ulic? wolno?ci ( Jana Paw?a II )i skr?camy w prawo na jednokierunkowa dwupasmow? dalej b?dzie skr?t w lewo ( jak G?owna prowadzi) i tam mo?emy smia?o na lewy pas skr?ci? gdy? b?dziemy skr?cali w lewo na urzad skarbowy / media expert. Trzeba b?dzie przejecha? przez tory za? prosto do mexia ex perta i nakaz jazdy w prawo b?dzie skrecamy i prosto mamy krzy??wk? ko?o szkoly podstawowej nr1 w lewo i prosto na drog? brukow?. Drog? prosto (po trz?siance w prawo na rynek ) na wprost b?dziemy mieli ratusz my skr?camy w prawo robimy ko?o ( kwadrat) oko?o skr?camy w prawo( prosto b?dzie wjazd na g?re zamkow? ) gdy skrecimy w prawo mamy wjazd na parking.

Wracamy do Jarocina Na rynek kierujemy si? za ratuszem w prawo i widzimy napis na Jarocin prosto jednokierunkow? dwupasmow? przez tory na wolno?ci ( Jana Paw?a II) i dalej do domu

Wroc?aw – Gosty? w. Wroc?awks? ca?y czas prosto do PIERWSZEGO ronda na rondzie w prawo. .) Dalej jedziemy Olejniczaka i tam spokojnie mo?na jecha? prawym pasem gdy? na rynku b?dziemy skr?ca? w prawy ( na prosto wjazd na g?re zamkowa ) my skr?cimy w prawo na wprost mamy parking z parkingu widac po prawej biedronke.

Do Wroc?awia . Kierujemy si? na rynek i jedziemy w strone jarocina ko?o ratusza miasta w prawe a zaraz pierwsza uliczka w lewo. Droga do ko?cio?a tam jedziemy kostk? brukow? ko?o boiska szko?y nr.1 b?dzie jeden pr?g zwalniaj?cy. Przejedziemy go i pojedziemy w lewo ko?o media experta. Ca?y czas prosto do poczty g?ownej i tam na krzy??wce prosto ul Witosa b?dzie pr?g zwalniaj?cy. Ca?y czas prosto , dalej prosto b?dzie po (ewej komputronik )my dalej prosto ,prosto prosta Az b?dzie jednokierunkowa dwupasmowa ulica polna wtedy na lewy pas i na na skrzy?owaniu z ulica mostowa w lewo na mostowa na lewy pas do ronda DRUGIEGO na rondzie w lewo do miasta. Kilkadziesi?t metr?w dalej b?dzie skr?t w praw (g??wna) na ulice s?dowa. Obok szko?y podst. Nr,2 najlepiej jecha? prawym pasem do G?UPIE RONDO i tam w prawo na Wroc?aw urz?d miasta

[ Dodano: 2008-12-07, 18:34 ]

1.08.1944

1 VIII 1944

We wtorek 1 VIII 1944, o godzinie 17°°, gdy na warszawskich ulicach trwał jeszcze wzmożony ruch ludności powracającej z pracy, rozpoczął się szturm oddziałów AK na obiekty zajęte przez Niemców. Polacy zaatakowali, chociaż większość oddziałów nie zdążyła osiągnąć pełnej gotowości bojowej. Zbyt późno ogłoszona mobilizacja spowodowała, że o godzinie 16°° w punktach koncentracji zgłosiło się zaledwie około 40% żołnierzy. Części broni nie zdołano dostarczyć do zakonspirowanych punktów zborczych, co spowodowało dalsze osłabienie siły pierwszego szturmu. W początkowych założeniach planu "Burza", walki w Warszawie miały się rozpocząć o zmierzchu - 24 godziny po wprowadzeniu stanu pogotowia. Pod osłoną ciemności szanse zaskoczenia Niemców były większe. Jednak na początku lipca Warszawę wyłączono z ogólnego planu "Burza". Wówczas dużo zmagazynowanej broni [w tym ok. 900 pistoletów maszynowych] wysłano do wschodnich Okręgów AK [Białystok i sąsiednie]. Decyzję o ponownym włączeniu stolicy do "Burzy", podjęto dopiero w drugiej połowie lipca, pod wpływem wydarzeń związanych z wyzwoleniem Wilna i Lwowa. Nie zdołano już dokonać korekty pierwotnych planów ataku. Dwa dni przed walką, najsilniejsze zgrupowanie AK - Kedyw KG - przesunięto z Mokotowa, gdzie pierwotnie miał atakować m.in. koszary SS przy Rakowieckiej - na Wolę, gdzie postanowiono ulokować Komendę Główną AK. To przesunięcie zdecydowanie osłabiło siły mokotowskie. 30 lipca nie było już praktycznie czasu na dokładne rozpoznanie zajmowanych przez wroga obiektów, ich sił i środków. Należało jak najszybciej zorganizować nowe lokale koncentracji i przerzut broni z odległych magazynów.

Wszystko to, co poprzednio planowano latami - teraz zmieniano w ciągu godzin... To również musiało mieć ujemny wpływ na przebieg pierwszego, najważniejszego szturmu. W rezultacie, w pierwszym ataku [planowano opanować ok. 180 obiektów], o godz. 17:00 wzięło udział od 1500 do 3000 często bardzo słabo uzbrojonych AK-owców. W porywie tym zapomniano o taktyce powstańczej: zaskoczenia ubezpieczeń wroga małymi uzbrojonymi zespołami, torującymi drogę reszcie oddziałów słabiej wyposażonych.

Oddziały szturmowe nacierały tak, jak były szkolone, jakby je osłaniała noc... Całe plutony i kompanie biegły w szyku "gęsim" lub rojami - nawet przez otwarte przestrzenie, dopóki nie kładł ich i rozpraszał gęsty ogień broni maszynowej Niemców doskonale przygotowanych do obrony. Po południu w kilku punktach stolicy doszło do nieoczekiwanych starć pomiędzy idącymi na koncentrację małymi grupkami żołnierzy Armii Krajowej, a patrolami policji niemieckiej i mniejszymi jednostkami Wehrmachtu [Wola, Śródmieście, Żoliborz]. Utracono główny atut słabo uzbrojonej warszawskiej AK: zaskoczenie.

O godzinie "W" oddziały natknęły się na bardzo silny opór gotowych do obrony Niemców. Powstał chaos, w którym celowo działały tylko nieliczne jednostki najbardziej czynne.

"Miasto zmieniło się nagle z systemu arterii w zbiorowisko bloków".

Na ostatniej odprawie z dowódcami Obwodów, przeprowadzonej w godz. 7°°-9°° 1.VIII.1944 Komendant Okr. Warsz. AK płk "Monter" określił stosunek AK do Niemców następująco:

"I. Zachowanie wobec Niemców:

a) żołnierzy zdających broń oszczędzamy [jako jeńców traktujemy];

b) jeśli opór - likwidować;

c) zabitych - uprzątnąć;

d) wolno likwidować - policję, SS, żandarmerię, gestapo;

e) cywilnych z bronią, oddających - jako jeńców, opornych - likwidować;

f) policja polska - jako Wehrmacht".

Około godz. 16:30 na pl. Napoleona oddziały podążające na koncentrację starły się z patrolem policji niemieckiej. Do walki włączyła się niemiecka załoga Poczty Głównej [pl. Napoleona 8/10], ostrzeliwując z górnych pięter i z dachu powstańców na wylotach ulic Sienkiewicza, Mazowieckiej i Świętokrzyskiej. Położenie poprawiło się, gdy drużyna kompanii baonu "Kiliński" opanowała gmach Prudentialu - najwyższego przed wojną budynku stolicy. Na gmachu "drapacza chmur" pchor. "Garbaty" zawiesił biało-czerwoną flagę. Ostrzeliwana z góry załoga poczty poniosła straty i poukrywała się w gmachu, a atakowana zewsząd policja wycofała się z placu tracąc jeden samochód i ok. 20 zabitych. Po oczyszczeniu placu z Niemców i oblężeniu oddziału SD w budynku przy ul. Moniuszki nr 3, 1. kompania IX zgrupowania przystąpiła do realizacji swego głównego zadania: szturmu na Pocztę Główną. Natarcie to zostało krwawo odparte. Wobec otrzymania wiadomości o wzmocnieniu niemieckiej załogi, odwołano szturm 6. kompanii pchor. "Krzeczkowskiego" na silnie obsadzony gmach Zarządu Telefonów [PAST] przy Zielnej nr 37/39. Oddziałowi temu udało się jedynie opanować sąsiedni budynek Polskiego Radia przy Zielnej nr 35. W tym czasie 2. kompania ppor. "Frasza" zdobyła gmach PKO [mieściły się w nim wówczas Miejskie Zakłady Komunikacyjne] na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej 134. W rejonie Marszałkowskiej broniło się kilka mniejszych oddziałów niemieckich, które udało się jedynie izolować.

Zgrupowanie IV kpt. "Gurta" nie zdołało rozwinąć natarcia na Dworzec Główny z dwóch stron: od Nowogrodzkiej i od Chmielnej, jedynie oddziałowi por. "Dworskiego" udało się podpalić baraki w pobliżu dworca. W Alejach Jerozolimskich opanowano silnie obsadzony gmach Wojskowego Instytutu Geograficznego w pobliżu pl. Starynkiewicza.

"Nordwache" przy ul. Żelaznej 75a.

Zdjęcie konspiracyjne wykonane w lipcu 1944 z wizjera bramy domu stojącego na przeciwko. Rozpoznanie wykonał por. Stefan Bałuk "Kubuś" z komórki por. "Agatona" II Oddz. KG AK.
2.VIII.1944 - "Nordwache" zdobyte!

Zgrupowanie XI im. Chrobrego dowodzone przez kpt. "Sosnę" zająwszy browar Haberbuscha przy Żelaznej, stoczyło szereg drobnych walk na Młynarskiej i Wolskiej. W potyczkach tych zdobyto ciężki karabin maszynowy. Oddziałom kpt. "Sosny" nie udało się zaskoczyć Niemców w "Nordwache" przy skrzyżowaniu Chłodnej i Żelaznej, a wielka przewaga ogniowa broniących się policjantów uniemożliwiła szturm, znosząc atakujące uparcie drużyny.

Na zdjęciu rozbite niemieckie pojazdy przed opanowanym gmachem "Nordwache".

Widoczny bunkier i "kozły hiszpańskie".

Sądy Grodzkie na Lesznie miał zająć na siedzibę Kwatermistrzostwa KG ppłk "Leśnik" swym małym oddziałem osłonowym w sile 20 ludzi uzbrojonych w 20 pistoletów maszynowych, 20 pistoletów zwykłych i granaty. Po drodze od ul. Twardej ppłk "Leśnik" zaatakował żandarmów niemieckich jadących tramwajem. Kilku zabito, w pościgu za resztą opanowano szturmem po półgodzinnej walce koszary policji granatowej przy ul. Ciepłej nr 13, spod których odrzucony został właśnie inny oddział polski. W walce z czołgiem na Ciepłej ppłk "Leśnik" stracił dwóch zabitych. Po starciu tym jego oddziałek powrócił do magazynu na ul. Twardej nr 40 w celu uzupełnienia amunicji. W domu tym przebywał oddział ppłk "Nowickiego" z NSZ. Gdy zespół "Leśnika" odszedł ku Lesznu, ludzie z NSZ ograbili magazyn zabijając serią z peemu magazynierkę Halinę Zawadzką.

W tym samym domu mjr "Lig" zaczął organizować zaczątek zgrupowania "Chrobry II".

Gmach Sądów na Lesznie zajęła kompania ppor. "Watry" z X zgrupowania por. "Ostoi". Ppor. "Watra" rozbroił na Ogrodowej oddział policji granatowej zdobywając 4 karabiny i pistolet. W potyczce z niemieckim samochodem pancernym zabito 3 Niemców. Następnie kompania ppor. "Watry" zaatakowała obsadzoną przez silny oddział niemiecki szkołę na skrzyżowaniu Leszna i Żelaznej. W walce zginął d-ca I plutonu ppor. "Kosterski", część ludzi rozproszyła się, reszta nadal atakowała budynek. Kompania ppor. "Iskry" [102 żołnierzy] osaczyła oddział "własowców" w szpitalu ewangelickim przy Karmelickiej. W ataku poległ dowódca plutonu ppor. "Napier". Kompania por. "Batury" [68 ludzi] nie wzięła udziału w walce. Około godz. 18°° po kilku starciach z niemieckim czołgiem i samochodami pancernymi, opanowano plac Żelaznej Bramy, gdzie rozbito oddział "własowców" i butelkami zapalającymi zniszczono dwa samochody. Obok oddziałów AK w walce tej brała udział kompania KB por. "Nałęcza". Zdobyto rkm, kilkadziesiąt karabinów oraz magazyn żywności, który rozebrała okoliczna ludność. Wzięto jeńców. W halach targowych powstał pożar, a Niemcy usytuowani w Ogrodzie Saskim pokryli plac ogniem.

Późnym wieczorem pododdział X zgrupowania dowodzony przez pchor. "Wszebora" [adiutanta d-cy zgrupowania] z kompanii ppor. "Watry", zaatakował silnie obsadzone gimnazjum przy ul. Chłodnej 11/13. Niemcy wycofując się po półgodzinnej walce, założyli tam bombę zegarową, która eksplodowała wraz z ogromnym magazynem amunicji, znosząc z powierzchni ziemi całą potężną kamienicę. Zginął 1 powstaniec i kilkudziesięciu mieszkańców pobliskich domów.

...Tylko tyle pozostało z wysadzonego przez Niemców gimnazjum przy ul. Chłodnej 11/13.

Nie powiodło się natomiast natarcie XII zgrupowania im. Łukasińskiego mjr "Sienkiewicza" na Pawiak i obóz pracy przy ul. Gęsiej 24. Ostrzelane z broni maszynowej oddziały, w rozproszeniu wycofały się w kierunku Śródmieścia i Starego Miasta. Opanowano Elektoralną i Leszno po Solną oraz Długą do Barokowej, okolice Arsenału przy Długiej i plac Bankowy. Niemcy obronili się w Banku Polskim na Bielańskiej oraz w domu przy Senatorskiej 34 w okolicy Szpitala Maltańskiego.

Pałac Saski przy pl. Piłsudskiego. Przedwojenna siedziba Sztabu Generalnego.

W głębi widoczna kolumnada Grobu Nieznanego Żołnierza zniszczonego przez niemieckie czołgi we wrześniu 1944.

Zgrupowanie mjr "Gustawa" [baon AK/NOW "GUSTAW"] miało atakować Komendę Miasta oraz gmach Sztabu Głównego i Hotel Europejski przy pl. Piłsudskiego, gdzie usadowiła się siedziba dowództwa niemieckiego garnizonu [gen. Stahel], lecz czołgi znajdujące się na placu udaremniły natarcie. Dowódca baonu z kompanią "harcerską" por. "Kostki" i plutonem łączników pchor. "Kruka" podjął walkę z transporterami opancerzonymi na ul. Senatorskiej w okolicy kościoła św. Antoniego i na placu Bankowym, a kompanie "Grażyna" por. "Harnasia" i "Genowefa" ppor. "Marabuta" przy zbiegu ulic Zgoda i Sienkiewicza oraz na Marszałkowskiej, kompania "GERTRUDA" por. "Włodzimierza" na Ogrodowej i Lesznie, współdziałając w atakach na koszary niemieckie przy Walicowie, Chłodnej i Żelaznej.

Na Starym Mieście zgrupowanie im. Czarnieckiego kpt. "Gozdawy" stoczyło walkę z niemieckimi czołgami na placu Krasińskich. Niemcy odparli atak, lecz gdy kompania kpt. "Łady" zdobyła gmach Sądu Apelacyjnego, biorąc 40 jeńców i dużo broni, czołgi wycofały się w kierunku Żoliborza. Walka ta, jak i starcie kompanii por. "Wyrwy" z czołgami na Freta nie pozwoliły tego dnia uderzyć na kompleks bloków PWPW przy Zakroczymskiej oraz na szpital niemiecki przy Barokowej, który miała atakować 104. kompania Syndykalistów por. "Wrońskiego". Ludność Starówki masowo przystąpiła do budowy barykad zamykających ulice na krańcach dzielnicy. Do wszystkich oddziałów masowo napływali ochotnicy.

Ciężkie straty poniosło zgrupowanie rtm. "Bończy" w szturmie kompanii por. "Wilka" i por. "Lawiny" na plac Zamkowy i most Kierbedzia, którego broniła silna załoga niemiecka w domu Schichta, w sile dwóch kompanii Wehrmachtu dowodzonych przez Hptm. Trennera, wspartych czołgami oraz baterią na Podzamczu. Zdziesiątkowani powstańcy wycofali się pozostawiając na placu Zamkowym około 40 poległych. Oddziały rtm. "Bończy" obsadziły Kanonię, wyloty ul. Świętojańskiej, Podwala i Miodowej oraz część ruin Zamku Królewskiego. Krakowskie Przedmieście pozostało w rękach niemieckich. Wieczorem Niemcy podpalili Mariensztat, udaremniając wypad na pl. Zamkowy.

Krwawym niepowodzeniem zakończyły się ataki VIII zgrupowania kpt. "Krybara". Do godz. 18:30 z Powiśla szturmowano pałac Rady Ministrów, od Wizytek, Oboźnej i Gęstej atakowano Uniwersytet Warszawski oraz Komendę Policji obok kościoła św. Krzyża. Kompania ppor. "Bicza" nacierająca na Uniwersytet od Oboźnej znalazła się w skutecznym ogniu, zanim jej pionierzy dopadli do zasieków z drutu kolczastego. Po kilku nieudanych próbach sforsowania zapory kompania ponosząc ciężkie straty wycofała się na Tamkę. Kompania ppor. "Dana" nacierała na Uniwersytet od strony skarpy. Uderzenie jej plutonów załamało się w morderczym ogniu z góry. Resztki kompanii wycofały się do Elektrowni. Kompania por. "Poboga" atakująca Pałac Namiestnikowski od ulicy Dobrej, również została zmuszona do wycofania się na pozycje wyjściowe. Nie udało się kompanii por. "Lewara" zaskoczyć Niemców w gmachu Komendy Policji na Krakowskim Przedmieściu nr 1. Wszelkie ruchy powstańców tłumił gęsty, skuteczny ogień niemiecki. Kpt. "Krybar" po odwrocie swoich oddziałów został odcięty na Sewerynowie. Tylko oddziałowi kpt. "Cubryny" udało się - za pomocą miny - rozbić wartownię niemieckiej załogi Elektrowni i zdobyć jej główny gmach do godziny 18°°. Walki na terenie Elektrowni trwały jednak dalej.

Zgrupowanie III por. "Konrada" opanowało budynek Związku Nauczycielstwa Polskiego przy ul. Smulikowskiego. Stąd oddział szturmowy ppor. "Nowiny" dokonał wypadu na bunkier przy Moście Średnicowym. Wycofał się jednak tracąc 2 zabitych i 3 rannych. Ogień niemiecki nie pozwolił opanować alei 3 Maja i rozwinąć natarcia na Most Poniatowskiego. Pluton 1140. ppor. "Franka" po skutecznym ostrzelaniu z karabinu maszynowego niemieckiej placówki na moście, zaatakował ją drużyną szturmową pchor. "Rudego". Ogień niemiecki chwycił drużynę na drutach kolczastych w połowie skarpy. Cofnęła się ze stratą 1 zabitego i 4 rannych. Pluton 1139. ograniczył się do ostrzelania mostu. Pod ogniem działa przeciwlotniczego pluton 1140. zdobywszy 1 karabin wycofał się na pozycje wyjściowe.

W Śródmieściu południowym ciężkie straty poniosło V zgrupowanie por. "Siekiery" uderzając wzdłuż skarpy od Instytutu Głuchoniemych i od ul. Czerniakowskiej na gmach Ambasady Francuskiej przy ul. Wiejskiej, na Dom Akademiczek i na kompanię SA w szkole na rogu Rozbrat i Górnośląskiej. Silne oddziały policji niemieckiej obsadziły skarpę od Senackiej po Ogród Sejmowy oraz Gimnazjum im. Stefana Batorego na Myśliwieckiej. Por. "Siekiera" ze swoim zastępcą por. "Tumem" i sztabem zajął dom przy ul. Szarej 14. Kompania ppor. "Leszka" [plutony: 132, 133, 134 - razem 85 ludzi] wybiegła w całości z Bursy na rogu Czerniakowskiej i Łazienkowskiej. Od razu dostała się pod ostrzał ze stadionu. Gdy skręciła z Łazienkowskiej w Rozbrat otrzymała silny ogień maszynowy z kilku stron: od atakowanego oddziału SA na rogu Rozbrat i Górnośląskiej oraz z Gimnazjum im. Stefana Batorego. Próba ataku przez ogród gimnazjum przyniosła dalsze straty - wśród rannych byli m.in. ppor. "Leszek" i dowódca plutonu 134. ppor. "Robak". O godzinie 18:30 powstańcy wycofali się na Przemysłową. Kompania ppor. "Stojewicza", mająca wesprzeć ppor. "Leszka", do godz. 17:15 zebrała tylko 30 żołnierzy. Ppor. "Stojewicz" podjął walkę z żandarmami na ul. Fabrycznej, zdobywając samochód i 1 pistolet maszynowy. W walce tej wziął udział również oddziałek "Sępa" z organizacji "Miecz i Pług". Wieczorem dołączył tu pluton 1140, po starciu z policją niemiecką. Ruch plutonu kompanii ppor. "Zygmunta" od Instytutu Głuchoniemych ogrodami na Dom Akademiczek przy ul. Górnośląskiej wykryty został na wysokości ul. Frascati. Pluton znalazł się pod ulewą pocisków z ogrodów w okolicy Sejmu. O godz. 19:30 niedobitki z ppor. "Zygmuntem" wycofały się. Plutonowi ppor. "Mundka" nie udało się wyprzeć Niemców z hotelu oficerskiego w YMCA.

Pewne sukcesy odniosło VII zgrupowanie rtm. "Ruczaja". Nagłym wtargnięciem do gmachu Poselstwa Czechosłowackiego przy ul. Koszykowej nr 18 plutonu 138. ppor. "Longa" i plutonu 139. ppor. "Groma" zaskoczono kompanię wartowniczą SA. Powstańcy opanowali parter, ale w dalszej walce straty wyniosły 5 poległych i 20 rannych. Wobec braku amunicji oddział wycofał się wieczorem na Natolińską. Głównym zadaniem zgrupowania "Ruczaj" było opanowanie alei Ujazdowskich i alei Szucha - "serca dzielnicy policyjnej".

Godzina "W": Marszałkowska róg Świętokrzyskiej - po ataku na niemieckie ciężarówki.

Od ul. 6 Sierpnia nacierały kompanie por. "Kosmy" i por. "Tadeusza", z Ogrodu Botanicznego - kompania kpt. "Cegielskiego", ulicami Bagatela i Litewską - 1. dywizjon ułanów AK "Jeleń" rtm. "Jeżyckiego" z 7. pułku Ułanów Lubelskich AK. Silna walka rozwinęła się w okolicy placu Na Rozdrożu [zbieg: ul. Koszykowej, al. Szucha i al. Ujazdowskich]. W pierwszym szturmie powstańcom udało się opanować Kasyno Garnizonowe w al. Szucha. Po dwóch godzinach walki, gdy powstańcom skończyła się amunicja, Niemcy w kontrataku z dwóch stron osaczyli kompanię por. "Kosmy", który poległ, a oddział jego został zniszczony, gdyż rannych Niemcy podobijali. Pluton pchor. "Bicza" wdarł się do gmachu Ministerstwa Spraw Wojskowych przy Marszałkowskiej naprzeciw kościoła Zbawiciela. Stąd wsparł ogniem szturm VII zgrupowania na al. Szucha. Stanowisko swe utrzymał mimo silnego ognia niemieckiego z kilku stron. Wśród ciężkich strat załamało się natarcie kompanii kpt. "Cegielskiego", wspierającej z Ogrodu Botanicznego szturm powstańców na al. Szucha i al. Ujazdowskie. Kompania ta ostrzelała skutecznie z moździerza gmach komendy Sipo w al. Szucha 25, ale po stracie dowódcy i wystrzelaniu amunicji, zaatakowana przy tym od Belwederu, wycofała się po szeregu starć na ul. Belwederską. Pluton ppor. "Kresowicza" obsadził zbieg ulic Piusa, Kruczej i Mokotowskiej. Inne oddziały II Rejonu stoczyły szereg walk na Mokotowskiej, na Szopena, gdzie w Dolinie Szwajcarskiej odcięty został pluton ppor. "Kruka", lecz w al. Ujazdowskich, na Wiejskiej i pl. Trzech Krzyży panowali nadal Niemcy. Silny oddział niemiecki utrzymał się również w stacji telefonów na Piusa nr 19 ["mała PAST'a"], skąd ostrzeliwali okolicę po Marszałkowską, a zwłaszcza skrzyżowanie Mokotowska-Krucza.

1. Dywizjon "Jeleń" rtm. "Jeżyckiego", opanował pl. Unii Lubelskiej, zniszczywszy doszczętnie niemiecką placówkę. Następnie uderzył Bagatelą ku Belwederowi i ku al. Szucha, atakowanej równocześnie od Oleandrów wzdłuż Litewskiej. Pluton 1109 ppor. "Prawdzica" w sile 40 ludzi opanował warsztaty samochodowe przy ul. Bagatela. Po poległym ppor. "Prawdzicu" dowództwo objął dowódca 2. szwadronu por. "Nowina". Zdobył on dom nr 2/4 w al. Szucha, lecz dalszy ruch udaremnił gwałtowny ogień wroga. W tym czasie 4. szwadron por. "Kosteckiego" w sile 90 ludzi nacierał z ulicy Flory Bagatelą na gmachy Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych przy al. Ujazdowskich nr 1/3. Wzdłuż muru Ogródka Jordanowskiego przesunięto się pod pierwszy gmach. Szturm odbył się w gwałtownym, bardzo silnym ogniu broni maszynowej i zwykłej nieprzyjaciela. Pomimo ogromnych strat - zwłaszcza wśród dowódców - szwadron dowodzony przez pchor. "Majewskiego" opanował pierwszy gmach, zdobywając dużą ilość broni i amunicji. Niemcy również mieli wielu zabitych i rannych. Odparto pierwsze kontruderzenie wroga, niszcząc mu dwa samochody pancerne. O godz. 18°° pod wzmożonym naporem oddziałów niemieckich resztki szwadronu [12 ułanów i 2 rannych oficerów] rtm. "Jeżycki" wycofał na ul. Flory 9, gdzie był pluton 1107. Dołączyło tam kilku żołnierzy z plutonu 1109, który wycofał się z al. Szucha ulicą Słoneczną na południe. Od godziny 18:30 Niemcy podjęli szereg kontrataków na ul. Flory, spychając resztki dywizjonu "Jeleń" do domu nr 1. Walka ucichła około godz. 23°°. Po północy rtm. "Jeżycki" przedarł się na Mokotów z 11 ułanami, w tym 3 rannych.

Do opuszczonych przez oddziały AK domów przy ul. Flory wkroczyli Niemcy, którzy wygarnęli, a następnie rozstrzelali wszystkich mężczyzn powyżej 14 roku życia.

Pluton 1108 ppor. "Wrona" w sile 47 ułanów [w tym 3 kobiety] nacierał od Polnej na załogę Domu Prasy przy Marszałkowskiej 3/5 [siedziba "Nowego Kuriera Warszawskiego"]. Na dziedziniec Domu Prasy dotarło tylko dwóch powstańców. Po krótkiej wymianie ognia odskoczyli na ul. Polną. Pluton wycofał się ze stratami na Pole Mokotowskie, gdzie ponownie dostał się pod morderczy ogień z kilku stron. Resztki oddziału wycofały się ku zgrupowaniu kpt. "Golskiego" koło Politechniki, lecz dotarło tam jedynie 7 ułanów z rannym ppor. "Wronem". Wśród poległych znalazła się łączniczka [sanitariuszka] "Danuta" [zmarła z ran o świcie 2 VIII] - Krystyna Krahelska, autorka popularnej w szeregach AK pieśni: "Hej! chłopcy, bagnet na broń!". Kilkunastu ułanów z pchor. "Sępem" wycofało się do VII zgrupowania. Łącznie na "dzielnicę policyjną", w kilku ugrupowaniach bojowych, ruszyło około 500 źle uzbrojonych żołnierzy AK, z których ponad 350 zginęło jeszcze przed godz. 20:00, a dalszych kilkudziesięciu odniosło rany.

Na terenie III Rejonu mjr "Ratusza", na północ od Marszałkowskiej, VI zgrupowanie kpt. "Golskiego" i oddziały rtm. "Zaremby" z IV zgrupowania były bezsilne z powodu braku broni, wobec załóg niemieckich w Wojskowym Szpitalu Okręgowym przy ul. 6 Sierpnia, gmachu Ministerstwa Komunikacji przy Chałubińskiego i Centrali Telekomunikacyjnej przy ul. Poznańskiej. Kpt. "Golski" opanował szpital przy Noakowskiego nr 12, obsadził zbieg ulic: Koszykowej, Śniadeckich i 6 Sierpnia, zmusiwszy oddział niemiecki w sile około 170 żołnierzy do odwrotu ze szpitala przy ul. Śniadeckich nr 17. Wśród strzelaniny wzięto do niewoli 7 Niemców, zdobywając tyleż karabinów i urządzenia szpitalne. Szpital ten o godz. 17:00 zaatakował zespół szturmowy ppor. "Mirzy" z 31. kompanii WSOP. Zabito 2 Niemców, lecz uderzenie zostało odparte. Próba ataku nocnego na Szpital Okręgowy nie powiodła się, poległ przy tym dowódca oddziału nacierającego. Ograniczono się do obsadzenia linii Polnej, Noakowskiego, Emilii Plater i Poznańskiej. Na Hożej nr 51 oddział por. "Sylwestra" zdobył magazyny Spółdzielni Jajczarsko-Mleczarskiej, rozbroiwszy straż. Oddział por. "Ambrożego" z IV zgrupowania obsadził skrzyżowanie Hoża + Emilii Plater. Oddział por. "Bełta" z WSOP starał się obsadzić aleje Jerozolimskie od Marszałkowskiej po Kruczą, lecz ogień od Dworca Głównego i BGK uniemożliwił ruchy większych zespołów szturmowych w alejach i na Marszałkowskiej. Oddział por. "Wika" obsadził róg Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. W Śródmieściu północnym dopiero wieczorem zaczęto nawiązywać łączność pomiędzy dowództwami i zgrupowaniami, w Śródmieściu południowym nawet wewnątrz zgrupowań było to bardzo utrudnione, a niekiedy wręcz niemożliwe. Ważniejsze arterie jak al. Ujazdowskie, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście oraz aleje 3 Maja i Jerozolimskie były nadal w rękach wroga. Doprowadziło to do rozdzielenia poszczególnych zgrupowań na dwie, a nawet trzy walczące w różnych częściach miasta formacje. Tak było m.in. z baonem "Kiliński", podzielonym na oddziały śródmiejskie i staromiejskie, które pierwotnie stanowić miały jedno silne zgrupowanie. W podobny sposób podzieliło się staromiejskie zgrupowanie "Róg", którego odcięte na Powiślu bataliony utworzyły wkrótce nowe zgrupowanie "Krybar".

Pod koniec 1 VIII 1944 okazało się, że w I Obwodzie tylko część Rejonu I [Stare Miasto] udało się oczyścić z Niemców.

Pomimo dezorganizacji spowodowanej przedwczesną walką [już o godz. 13:30] i obsadzeniem skrzyżowań głównej arterii przez alarmowe jednostki nieprzyjaciela, oddziały ppłk "Żywiciela" przystąpiły o godzinie 17°° do wykonania swych zadań. Zgrupowanie "Żaglowiec" dowodzone czasowo przez adiutanta chor. "Leszcza" zaatakowało siłą 5 plutonów [ok. 150 ludzi] Cytadelę oraz forty Traugutta i Legionów. Plutony 201. [pionierzy] i 210. pod dowództwem ppor. "Pawła" miały uderzyć na Dworzec Gdański, plutony 206. i 208. - na oddalony od poprzednich obiektów Instytut Chemiczny [magazyny Waffen SS]. Jedynie pluton 204. "Nałęcza" skierowany na most kolejowy nie przystąpił do działania. Nacierające pod dowództwem por. "Capa" z ul. Krajewskiego na niemieckie baterie plot. w Parku Traugutta i z południowej strony Cytadeli [brama nr 3] plutony 207. i 209. zostały od razu przyduszone "straszliwą ulewą" ognia z karabinów maszynowych i dział w odległości 150-200 metrów od nieprzyjaciela. W powtórnym szturmie poległ dowódca 207. plutonu st. sierż. "Maj", ciężko ranny został dowódca 209. plutonu st. sierż. "Bondar", a oba zdziesiątkowane plutony cofnęły się do bloku przy ul. Krajewskiego nr 2. Jedynie drużyna szturmowa pchor. "Betona" utrzymała się do nocy na stoku fortu Traugutta, odpierając ogniem i granatami kontrataki wroga z fortu i z Parku. Opóźnione o 20 minut uderzenie plutonów 203. i 205. pod dowództwem chor. "Visa" na bramę nr 2 Cytadeli zaległo pod gęstym ogniem nie opodal podstawy wyjściowej, pomimo wsparcia ogniowego dwóch karabinów maszynowych plutonu 202. st. sierż. pchor. "Żytomirskiego". Kilkakrotnie ponawiane próby ataku załamywały się w morderczym ogniu niemieckim. Ostatecznie zorganizowano obronę w domach przy ul. Dymińskiej nr 10 i 10 A. Ranny chor. "Leszcz" przekazał dowodzenie por. "Capowi". Również próby opanowania w dzień Dworca Gdańskiego, gdzie Niemcy byli od trzech godzin przygotowani do obrony, przyniosły jedynie poważne straty krwawe.

Zgrupowanie "Żyrafa" kpt. "Szkodnika" ["Witolda"], które zebrało tylko 120 ludzi, próbowało uderzyć z Powązek przez cmentarz wojskowy na obiekty w okolicy fortu Bema [Pionierpark], lecz zmusił je do odwrotu ogień niemieckich karabinów maszynowych ulokowanych na cmentarzu wojskowym. IV baon OW PPS im. Jarosława Dąbrowskiego ponownie poniósł duże straty krwawe w ataku na Szkołę Gazową przy ul. Gdańskiej 6, wycofał się do domu przy Gdańskiej 2, który obsadził. Część zgrupowania "Żyrafa" - oddział kpt. "Sławomira", zakonspirował się na Powązkach i we wsi Chomiczówka. Nawet dobrze uzbrojonemu zgrupowaniu "Żniwiarz" por. "Szeligi" nie udało się dotrzeć do baterii niemieckich na Burakowie. Stoczył on ciężką walkę przy ul. Słowackiego i Płońskiej, tracąc 7 poległych, kilku rannych i 1 rkm.

Oddziały zgrupowania "Żmija", zbierając się na Marymoncie do natarcia od wschodu na koszary niemieckiego batalionu w Szkole Gazowej przy Gdańskiej nr 6, zostały rozproszone przez policję niemiecką, która podpaliła szereg domów przy ul. Marii Kazimiery, Skotnickiej i Międzychodzkiej. Część oddziałów zebrał rtm. "Gryf". Próbę natarcia tego oddziału, w sile ok. 80 powstańców, na Centralny Instytut Wychowania Fizycznego od południa uniemożliwił ogień Niemców, którzy wysunęli się ku ulicy Podleśnej. Większość zgrupowania "Żmija" zebrała się w bloku przy ul. Potockiej, gdzie był już dobrze uzbrojony pluton harcerski.

Oddziały zgrupowania "Żubr" kpt. "Serba" ["Żubra"], nacierające na Centralny Instytut Wychowania Fizycznego, po kilkugodzinnej walce odrzucone zostały przeciwnatarciem lotników niemieckich. Reszta zgrupowania kpt. "Serba" na Bielanach, w oczekiwaniu na uderzenie oddziałów z Kampinosu na lotnisko, ograniczyła się do obsadzenia terenu między Marymoncką, Przybyszewskiego, Żeromskiego i Podczaszyńskiego. Zdobyto samochody niemieckie z żywnością lecz samochód jadący z bronią dla oddziałów wpadł już przed godziną 16°° na rogu Gdańskiej w ręce niemieckie. W nocy ostrzeliwano lotnisko z dwóch posiadanych ckm-ów i 1 pm wyczerpując zapas amunicji. Około godz. 19°° z Żoliborza zaczęły odjeżdżać samochody z policją niemiecką, przez wiadukt przesunęło się kilka czołgów, ostrzeliwując żoliborskie zabudowania.

Późnym wieczorem ppłk "Żywiciel" nawiązał łączność z wszystkimi oddziałami z wyjątkiem kpt. "Sławomira" i kpt. "Serba". Od dowódców dowiedział się o niepomyślnych wynikach pierwszego natarcia. Wszyscy meldowali o braku broni, amunicji i upadku ducha w szeregach plutonów żoliborskich AK. W tej sytuacji ppłk "Żywiciel" podjął decyzję wyprowadzenia swoich oddziałów pod osłoną nocy do Puszczy Kampinoskiej...

Opancerzony samochód niemiecki, który z placu Kercelego przebił się ul. Górczewską na Ulrychów, zaalarmował stojące tam oddziały wroga. Zgrupowanie ppor. "Ostoi", rozwijające się o godzinie 16:50 na ulicy ks. Janusza, zetknęło się z natarciem niemieckim od Ulrychowa. Walkę rozstrzygnęły po godzinie czołgi, które nagłym atakiem rozproszyły słabo uzbrojonych powstańców. Niemcy urządzili na nich obławę, mordując bez pardonu schwytanych i dobijając rannych. Tylko nielicznym powstańcom udało się ocalić z ppor. "Ostoją", a zgrupowanie praktycznie przestało istnieć. W tym czasie, około godz. 18°°, sąsiednia kompania por. "Żara" [jej właściwy d-ca ppor. "Prus" przybył dopiero 2 VIII] zdobyła szkołę przy ul. Gostyńskiej, biorąc 12 jeńców i broń. Natomiast nie udało się opanować koszar kolejarzy przy Sokołowskiej z powodu wielkiej przewagi ognia niemieckiego. Zebrane w sąsiedztwie na Płockiej dwa plutony ppor. "Szczerby" nie wzięły udziału w walce, gdyż nie posiadały broni; wieczorem oddziały te odeszły na ul. Długosza. Na Kole, gdzie do kompanii por. "Gromady" przyłączyła się część oddziałów I Rejonu z por. "Balbo", plutony przygotowywały się właśnie do szturmu na koszary mieszczące się w szkołach przy ul. Ożarowskiej u zbiegu z Deotymy i przy ul. Zawiszy, gdy o godz. 16:45 ukazały się czołgi niemieckie; kilka z nich wjechało na wiadukt kolejowy przy skrzyżowaniu ul. Obozowej z Wawrzyszewską. Wiadukt ten jak również wiadukt przy ul. Wolskiej miały być wysadzone o godz. "W" przez saperów Okręgu, jednak nie zostało to wykonane. W tych warunkach powstańcze plutony szturmowe zostały przy pierwszej próbie uderzenia zasypane ogniem nie tylko z atakowanych obiektów ale i z czołgów. Straty krwawe po stronie polskiej sięgnęły 30%. Strzelanina trwała do godziny 18°°, po czym Niemcy urządzili obławę na ludzi w biało-czerwonych opaskach mordując wszystkich schwytanych. Jedną z pojmanych grup jeńców odbił ppor. "Stach" z AL przy ul. Obozowej nr 76. Jedynie temu oddziałowi oraz por. "Numie" i chor. "Zbroi" udało się wieczorem przedrzeć z bronią do oddziałów polskich na ul. Młynarskiej.

Pierwsze barykady na Woli budowano spontanicznie, z wszystkiego, co akurat było pod ręką: ze starych mebli, desek, skrzyń wypełnionych ziemią. Dopiero w dniach 2-3 sierpnia poprawiano je pod okiem saperów. Odtąd miały stanowić główną przeszkodę na trasie oddziałów odsieczy Reinefartha i Dirlewangera.

Zgrupowanie por. "Wita" miało uderzyć na "Naftusię" - magazyny materiałów pędnych przy Wawrzyszewskiej. Broń jego oddziałom doniesiono już pod bocznym ogniem czołgów z wiaduktu. O godzinie 17°° plutony sierżantów "Dęba" i "Orzecha" pod dowództwem chor. "Jaśmina" zaczęły się rozwijać do ataku, lecz przydusił je mocny ogień karabinów maszynowych z kilku kierunków. W tych warunkach dowódca II Rejonu kpt. "Hal" wstrzymał natarcie. Wieczorem dowiedział się o klęsce swoich dwóch zgrupowań w walce z czołgami. Wobec tego nakazał por. "Witowi" zorganizowanie obrony przy zbiegu ulic Ostroroga i Obozowej z Młynarską, wysuwając placówkę w stronę wiaduktu, sam zaś udał się do zgrupowania por. "Żara", by zamknąć barykadą ul. Górczewską przy jej skrzyżowaniu z Płocką. Komendant III Obwodu, mjr "Waligóra" zatwierdził tę decyzję, gdyż z rejonu kpt. "Stefana" uzyskano łączność tylko z oddziałem OW PPS kpt. "Wagi" na skrzyżowaniu Wolskiej i Młynarskiej, gdzie z pomocą ludności cywilnej zaczęto budować z kilku rzędów tramwajów silną zaporę przeciwczołgową. Czołgi niemieckie ostrzeliwały okolice Wolskiej. Przybył tam także oddział AL z Koła, pod dowództwem ppor. "Stacha". Oddział ten wziął udział w szturmie na remizę tramwajową, którą opanowano dopiero wieczorem zdobywając granatnik i kilka karabinów. Siła Obwodu III zmalała z przewidzianych 2500 do około 400 ludzi. Najsłabiej obsadzona była główna arteria - ulica Wolska. Pozostałe oddziały III Rejonu stoczyły jedynie kilka potyczek w okolicy Skierniewickiej i cmentarza prawosławnego; silniejszą akcję uniemożliwił brak broni. W takich samych warunkach znalazł się oddział por. "Marysia" we wsi Górce, skąd miało wyjść natarcie na Boernerowo i Babice.

O godzinie 17°° rozwinęło się natarcie oddziałów Kedywu KG ppłk "Radosława" na Okopową. Baon "Zośka" prowadzony przez dowódcę "Brody 53" kpt. "Jana", zdobył atakiem 1. kompanii "Maciek" sierż. pchor. "Blondyna" umocnione bunkrami koszary w dużym gmachu szkoły przy ul. Św. Kingi [Okopowa 55a] oraz okoliczne obiekty, biorąc 32 jeńców i 2 karabiny maszynowe, 6 pistoletów maszynowych i kilkadziesiąt karabinów zwykłych z zapasem amunicji. W tym czasie 2. kompania "Rudy" plut. pchor. "Morro" ubezpieczyła natarcie obsadzając fabrykę Pfeifera i cmentarz żydowski. Pozostałe pododdziały pułku "Broda" - kompanie por. "Topolnickiego" i "Dysk" por. "Leny" - pozostawały w Telefunkenie przy ul. Mireckiego. Zebrane doraźnie przez ppłk "Radosława" drużyny baonów "Zośka", "Parasol" i "Miotła" pospieszyły z odsieczą Komendzie Głównej na ulicy Dzielnej 72 [fabryka mebli "Szczerbiński-Kamler"], zmuszając Niemców do odwrotu ok. godziny 19:30. Nadal jednak obsadzali oni sąsiednią fabrykę Monopolu Tytoniowego przy Dzielnej nr 62 zamykając ogniem z dwóch bunkrów dojście do fabryki Kamlera ulicą Dzielną. Baon "Pięść" mjr. "Okonia" [około 120 ludzi] obsadził cmentarz ewangelicki, zdobywając niemiecki samochód ciężarowy z czołgową amunicją do dział. Na cmentarzu dołączyło około 30 powstańców z X zgrupowania. Wysłany z patrolem rozpoznawczym w kierunku pl. Kercelego dowódca II plutonu pchor. "Naprawa" został śmiertelnie ranny. Plutony baonu "Parasol" kpt. "Pługa" obsadziły cmentarz kalwiński, wzmacniając jednym plutonem zgrupowanie wolskie na Młynarskiej. Plutony por. "Torpedy" i ppor. "Zycha" z baonu "Miotła" kpt. "Niebory" [Nowolipki nr 90] po walce z policją o godz. 16:30 zamknęły wylot Okopowej u zbiegu z Żytnią frontem do placu Kercelego oraz ulicę Wronią na wysokości Leszna. Obok na Lesznie zgrupował się baon "Czata 49" mjr. "Witolda". W tym czasie podporządkowany ppłk "Radosławowi" oddział "Kolegium A" por. "Stasinka" z Kedywu Okręgu zdobył wielkie magazyny żywności i mundurów przy bocznicy kolejowej na Stawkach [słynne "panterki"]. W walce także wzięła udział kompania por. "Porawy" z baonu "Pięść", opóźniona w marszu na koncentrację. Po opanowaniu i zabezpieczeniu magazynów zaatakowano Niemców w szkole przy ul. Niskiej, którą opanowano po dwugodzinnej walce, uwalniając 100 Żydów węgierskich. Dowódca niemiecki zastrzelił się. Zdobyto kilkadziesiąt karabinów z amunicją, nieco broni maszynowej z dużą ilością amunicji i żywność. Wieczorem dołączył na Stawki dywizjon 1806 rtm. "Nowaka", który miał współdziałać w ataku na magazyny, lecz już o godzinie 16:30 został odcięty przez niemieckie samochody pancerne z Dworca Zachodniego. Dywizjon 1806 [140 ludzi] posiadał tylko 2 pistolety maszynowe, 7 pistoletów zwykłych i nieco granatów.

Szturm oddziałów I Rejonu kpt. "Zycha", rozpoczęty o godz. 16:52 z kilku stron na koszary Schutzpolizei w Domu Akademickim na placu Narutowicza, napotkał bardzo energiczną obronę. Powstańcom udało się zniszczyć kilka ubezpieczeń zewnętrznych, lecz sami ponieśli tak dotkliwe straty, że dowódca Rejonu uznał powtórzenie szturmu za szaleństwo. Po kilkakrotnych próbach, które pokryły plac trupami polskimi, zniszczono jeden z bunkrów niemieckich i wystrzelano dwa patrole policji. Zdziesiątkowane oddziały AK musiały schronić się do bram domów na placu Narutowicza, Grójeckiej i Raszyńskiej.

Niepowodzeniem zakończyła się także próba zdobycia budynku Monopolu Tytoniowego na Kaliskiej, gdzie zginął por. "Świtar" - dowódca oddziału [ranny, dobity przez Niemców w czasie przenoszenia do szpitala rannych z plutonów 402. i 422.]. Nie udało się również zdobyć szkoły przy Zieleniaku, w której stacjonował oddział Wehrmachtu.

Podobny przebieg miało natarcie oddziałów II Rejonu kpt. "Jastrzębca" na koszary SS w Szkole Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej oraz na sąsiednią Dyrekcję Lasów Państwowych. Rażone od razu skutecznym ogniem, ponosząc dotkliwe straty, oddziały powstańcze zawróciły na swe podstawy wyjściowe, przy czym w ciężkim położeniu znalazł się oddział OW PPS [plutony 431. i 432.] uderzający przez ogródek od ulicy Dantyszka. Pluton 439. stracił od razu 4 poległych, w tym dowódcę st. sierż. "Groma" i 9 rannych. Większość powstańców uległa rozproszeniu. Zgrupowanie por. "Stacha" powróciło do bloku Wawelska nr 60, gdzie powstał ośrodek obrony, przyciągający kolejnych rozbitków z innych oddziałów.

Nie uzyskało pomyślnych wyników uderzenie oddziałów III Rejonu kpt. "Wacława" na koszary SS przy ul. Tarczyńskiej. Kilka oddziałów nie zdołało dołączyć do grupy atakującej, np. kompania ppor. "Jakubowskiego" zebrała tylko 18 ludzi z kilkoma granatami, choć w jej skład wchodziło ok. 100 ludzi i 3 pm; garstka ta przedarła się przez ul. Grójecką. W czasie ataku na koszary nadjechał podmiejski pociąg EKD, z którego Niemcy zabili i ranili wielu pasażerów. Walka w tym rejonie trwała do godziny 19°°. Część oddziałów schroniła się w domach przy ul. Niemcewicza i Asnyka, część pozostała na Grójeckiej, skąd wieczorem próbowała przebić się przez al. Jerozolimskie na ul. Towarową; udało się to jedynie 20 powstańcom - w większości rannym.

Komenda Obwodu wieczorem otrzymała meldunki o niepowodzeniu działań oddziałów I i II Rejonu, natomiast kpt. "Jastrzębiec" nie nadesłał żadnego raportu - w tym czasie nie miał łączności nawet z własnymi oddziałami. Ppłk "Grzymała" postanowił, w myśl ostatnich wytycznych Komendy Okręgu, ściągnąć oddziały do zwartego czworoboku ulic: Grójeckiej, Niemcewicza, Asnyka i Filtrowej i tam bronić się do czasu wyjaśnienia położenia.

O godzinie 18:30 Niemcy otrzymali posiłki z Okęcia. Pojawił się batalion SS, którego kolumnę drużyna szturmowa por. "Zająca" obrzuciła 16 granatami.

Z zapadnięciem zmroku Niemcy ograniczyli się do barykadowania swych obiektów - ulic nie patrolowali.

Około godz. 1°° w nocy ppłk "Grzymała" uległ namowom swych oficerów, by wycofać się do lasów sękocińskich. Decyzję tę wykonano tak szybko, że pozostawiono nie tylko część oddziałów, ale i tylną straż kolumny uformowanej w ciągu godziny na ul. Niemcewicza w sile ok. 600 ludzi przeważnie z plutonów I Rejonu. Kolumna ciągnąc wzdłuż torów EKD, po dwóch potyczkach z ubezpieczeniami wroga i wykorzystaniu złapanego pociągu, dotarła około godziny 5°° do Reguł.

Na Ochocie pozostało niezawiadomione o wymarszu zgrupowanie por. "Stacha" na Wawelskiej nr 60, oraz rozbitki z różnych plutonów. Z północnej strony ul. Grójeckiej, oficer broni Obwodu IV por. "Gustaw" zorganizował z rozbitków oddział z granatami. Grupa ta wykonała nocny atak na oddział zaopatrzenia niemieckiej dywizji pancernej przy ul. Barskiej, zdobywając 6 pistoletów maszynowych, 25 karabinów, 3 karabiny maszynowe, około 30.000 sztuk amunicji i wiele żywności na samochodach. Do grupy por. "Gustawa" zaczęło zgłaszać się wielu rozbitków, w tym 3 oficerów. Ppor. "Pobóg" przybył z grupą 40 powstańców z różnych oddziałów. Jego improwizowany oddział wziął udział w natarciu na Niemców znajdujących się w sierocińcu ks. Toporskiego przy ul. Barskiej.

O świcie por. "Gustaw" miał już w miarę dobrze uzbrojoną kompanię w sile około 100 ludzi zgrupowanych w dwóch plutonach strzeleckich i plutonie karabinów maszynowych, którymi obsadził także ulicę Kaliską ["Fabryka Nasierowskiego"]. Powstał tam drugi poważny ośrodek oporu skupiający coraz więcej sił, lecz pozbawiony łączności z innymi oddziałami.

Oddziały mokotowskie miały przed sobą silne załogi dzielnicy policyjnej, przygotowane do obrony i odgraniczone przeważnie nie zabudowanymi przedpolami. W tych warunkach nie było mowy o zaskoczeniu wroga szturmem w dzień, jego stanowiska trzeba było forsować siłą, na co nie pozwalały skromne środki bojowe powstańców.

Bardzo ważnym niemieckim ośrodkiem oporu była ulica Rakowiecka na całej swej długości. Została ona zaatakowana o godzinie 17°° z kilku stron: od Wawelskiej, od Puławskiej i wylotu Sandomierskiej, Wiśniowej i Kazimierzowskiej [rozkaz kpt. "Zyga" z 1 VIII 1944, godz. 11°°].

Natarcie baonu "Odwet" por. "Romana" z Kolonii Staszica zdziesiątkowane zostało ogniem karabinów maszynowych i dział czołgowych na Polu Mokotowskim; pchor. "Błyskawica" podpalił samochód pancerny w alei Niepodległości. Ranny został dowodzący natarciem por. "Stefan". Pluton ppor. "Wróbla" opanował posterunek niemiecki przy ul. Prokuratorskiej, lecz po zranieniu dowódcy pluton został wyparty przez nacierający oddział artylerii przeciwlotniczej. Około 600 powstańców schroniło się w ostrzeliwanym z trzech stron czworoboku ulic: Suchej, 6 Sierpnia, alei Niepodległości, Wawelskiej. Por. "Roman" zebrawszy 30 ludzi uzbrojonych w 5 kb i granaty zaatakował Niemców przy ul. Sędziowskiej; zdobyto nieco broni lecz atak został odparty, 3 powstańców poległo, kilku było rannych - w tym por. "Roman". Tam też po nieudanym ataku na gmach województwa i na koszary artylerii przy ul. Suchej przebywał oddział VI zgrupowania kpt. "Golskiego" ze Śródmieścia [kompanie por. "Pługa" i ppor. "Zielińskiego"]. Tego dnia Niemcy rozstrzelali kilkudziesięciu powstańców wziętych do niewoli.

Ogień niemiecki położony wzdłuż Rakowieckiej sparaliżował natarcie oddziałów IV Rejonu od południa. Przeciwuderzenie niemieckie odrzuciło powstańców, którym udało się wedrzeć do koszar lotników od Puławskiej, oraz plutony zgrupowania "Granat" atakujące baterie plot. ustawione na Polu Mokotowskim. Z ponad 120 atakujących koszary ocalało tylko kilkunastu, choć w pierwszym uderzeniu zdobyli magazyn z bronią i zabili 18 Niemców. Kilku powstańców broniło się tam przez parę dni w zdobytym schronie. Tylko kompania por. "Bohusza" opanowała gmach Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, jednak po stracie dowódcy i załamaniu się całego natarcia także ona wycofała się z ciężkimi stratami na południe, a dowództwo nad nią objął ppor. "Withal".

Ze zgrupowania artyleryjskiego "Granat", liczącego około 330 ludzi, wycofało się 150 żołnierzy z kpt. "Bachmatem" na ul. Ursynowską. Oddziały SS po wymordowaniu jeńców i rannych zemściły się na więźniach znajdujących się w więzieniu mokotowskim, gdzie kilkuset z nich rozstrzelali. Ten sam los spotkał pluton WSOP, mający opanować więzienie.

Nie uzyskało powodzenia również natarcie baonów pułku "Baszta" - oddziału stosunkowo najlepiej uzbrojonego i zorganizowanego na Mokotowie. Baon "Bałtyk" mjr. "Burzy" osaczył zespołami szturmowymi kompanii "B1" por. "Jacka", "B2" por. "Korzema" i "B3" por. "Wichra" koszary batalionu SS w szkole przy skrzyżowaniu Narbutta z Kazimierzowską, lecz wobec poniesienia 15% strat już w czasie zajmowania stanowisk wyjściowych i w starciu z czołgami, dowódca baonu wstrzymał szturm.

Wśród poważnych strat załamało się natarcie oddziałów baonu "Olza" na dom Wedla przy ul. Puławskiej i na koszary żandarmerii przy Dworkowej. Natarcie to wspierała 2. kompania WSOP por. "Jasieńczyka". I pluton por. "Pawła" obrzucił granatami oddział ok. 50 cyklistów niemieckich przybywający właśnie na wzmocnienie załogi domu Wedla. Niemcy ponieśli duże straty. W tym czasie z południowego Mokotowa ulicą Puławską nadjechała silna kolumna policji. Kompania "O1" kpt. "Zbójnika" licząca ok. 200 ludzi została zniszczona w 66% w czasie szturmu na Fort Mokotowski i radiostację przez ogrody od wylotu Szustra i przez pole od Rakowa; ocalał jedynie pluton pchor. "Bożydara", który pozostał w odwodzie.

Baon "Karpaty" mjr "Majstra" w pierwszym uderzeniu wtargnął na służewieckie pole wyścigowe, zdobywając sporo broni i amunicji, lecz ogień npla ze szpitala końskiego nie pozwolił kompaniom "K1" ppor. "Wirskiego" i "K3" por. "Tośka" zbliżyć się na odległość szturmową. Nie udało się też kompanii "K2" por. "Pawłowicza" zdobyć koszar w szkole przy ul. Woronicza nr 6, pomimo wsparcia oddziałem por. "Garbatego" i 2. kompanii WSOP. Silniejsza walka rozpętała się tam około godz. 18:30, obejmując także okolice kościółka Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Puławskiej nr 117, gdzie bronił się oddział niemiecki. Do wieczora oddziały "Baszty" prowadziły wymianę ogniową bez możliwości ruchu. Ludność cywilna masowo zgłaszała się do budowy barykad.

Zadaniem oddziałów III Rejonu Obwodu Mokotów był szturm na gmachy policji niemieckiej w alei Szucha, przy współdziałaniu z oddziałami II Rejonu Obwodu Śródmieście. Łącznie oddziały te liczyły około 500 ludzi. Kompania por. "Leguna" z baonu mjr "Korwina" zaatakowała bez skutku Belweder od ulicy Parkowej. Z oddziałów tych 535. pluton por. "Stanko" złożony ze Słowaków wycofał się w okolice Stacji Pomp Rzecznych przy ul. Czerniakowskiej. Dowódca Rejonu utrzymał się ze słabo uzbrojonym oddziałem przy ul. Skolimowskiej nr 5. Niepomyślny, choć mniej krwawy przebieg, miało natarcie oddziałów I Rejonu na koszary między Łazienkami a ulicami Czerniakowską i 29 Listopada i na Stację Pomp. Po kilkugodzinnej walce rozbite i zdziesiątkowane oddziały zgrupowania 1. pułku szwoleżerów oraz oddział im. Bema spłynęły na Dolny Mokotów. I dywizjon szwoleżerów pod dowództwem por. "Górala" zatrzymał się we wsi Siekierki; dywizjon im. Bema [plutony 511.-518.] z kpt. "Dakowskim" i resztki II dywizjonu szwoleżerów wycofały się do Lasu Kabackiego.

Zawiodło natarcie oddziałów II Rejonu na warsztaty "Bruhn-Werke" przy ul. Belwederskiej i na obiekty przy ul. Bończy, oraz oddziałów V Rejonu na obiekty w Sielcach. W okolicy Sadyby oddział por. "Gryfa" rozbił obsługę reflektora, biorąc 4 jeńców. Kpt. "Jaszczur" polecił por. "Cyganowi" z WSOP zaatakować Fort, ale oddział ten miał tylko jeden pistolet z 2 nabojami i kilka granatów [!]. Załoga Fortu, słysząc w mieście strzelaninę, wyniosła się do pobliskiego Wilanowa.

Odcięty na ul. Chocimskiej dowódca Obwodu Mokotów, dopiero koło godz. 22°° otrzymał od komendantów Rejonów I i V niepomyślne meldunki o odwrocie rozbitków poza miasto.

Ulica Puławska - główna arteria Mokotowa - nadal była w rękach niemieckich.

Z walkami na Mokotowie wiąże się działanie pułku "Gromada" - "Garłuch" mjr "Wysockiego". Miał on zdobyć lotnisko Okęcie równoczesnym uderzeniem od Rakowa, Zbarza, Służewca i Gorzkiewek. W ostatniej chwili mjr "Wysocki" odwołał natarcie. Jednak rozkaz ten - wydany zbyt późno - nie dotarł na czas do wszystkich podległych mu oddziałów...

O godzinie 17°° zgrupowanie por. "Kuby" w składzie 37. baterii ppor. "Słonia i kompania ppor. "Bałtyka" ruszyły do natarcia ze wsi Zbarz w kierunku Dworca Lotniczego. Na otwartej przestrzeni natarcie dostało się w silny ogień karabinów maszynowych. Już po śmierci dowódcy, por. "Kuby", nadbiegł oficer z rozkazem odwołującym natarcie. Bateria rozpoczęła odwrót, ale niemiecki samochód pancerny zajechał na tyły i wystrzelał cofających się. Poległo ponad 120 powstańców [ze 180 atakujących], w tym niemal wszyscy dowódcy: por. "Kuba", ppor. "Słoń", ppor. "Rosomak", ppor. "Korab", ppor. "Harlej", ppor. "Zaskroniec", pchor. "Tolimeusz", pchor. "Elektryk", pchor. "Jarząbek". Niemcy wyroiwszy się z lotniska, podobijali rannych. Niedobitki zgrupowania rozproszyły się po okolicy, kilkunastu z ppor. "Brodniewskim" przedarło się na Mokotów. Zginęło również wielu powstańców z innych zgrupowań tego pułku oraz część oficerów odwołujących natarcie.

Natarcie oddziałów praskich rozwinęło się o godzinie 17°°, choć liczne plutony tego Obwodu nie zdołały zmobilizować znacznej części ludzi, a zwłaszcza broni. Mobilizacja osiągnęła około 40% stanów.

Oddziały I Rejonu kpt. "Gawryły" na Bródnie osaczyły baterię niemiecką, lecz nie zdołały jej zdobyć. Wzięto kilku jeńców i nieco broni. Rejon ten, najmniej liczny i osłabiony odejściem kilku oddziałów do Śródmieścia, zachował jednak sprawność organizacyjną.

Oddziały II Rejonu kpt. "Karo", mające osłonić Pragę z kierunku Radzymina, obsadziły Targówek.

Rejon III mjr "Rakowskiego" na Grochowie nie mógł wykonać części swych zadań wobec poważnej przewagi wroga, niemniej część oddziałów odcięła tor kolejowy w kierunku na Otwock.

Natomiast oddziały Rejonu IV ppłk "Stefana" poniosły bardzo ciężkie straty krwawe w ataku na obiekty zajmowane przez Niemców na Bródnie. Ppłk "Stefan" miał zdobyć koszary 36. pułku Legii Akademickiej przy ulicy 11 Listopada, w których miały skoncentrować się oddziały po walce. Część ich zdziesiątkowały i rozproszyły kwaterujące tam oddziały pancerne. Rozbiciu uległy oddziały por. "Murzyna", który poległ, i por. "Rokity" nacierającego z kierunku cmentarza żydowskiego. Przed koszarami zginął dowódca plutonu ppor. "Damelski". O zmierzchu ppłk. "Stefan" powtórzył natarcie - również bez skutku.

Nieco lepiej powiodło się oddziałom najsilniejszego Rejonu V mjr "Ludwika". Opanowały one Dyrekcje Kolejową przy zbiegu ulic Targowej i Wileńskiej, blokując Dworzec Wileński. Dowódcą tego odcinka został mjr "Jastrząb".

W okolicy ul. Ząbkowskiej, gdzie miało miejsce szereg starć, zdobyto pocztę, stację telefoniczną i mennicę, ale natarcie na budynek Monopolu Spirytusowego, obsadzonego przez jeden pluton npla, załamało się. Dworzec Wschodni także był pod ostrzałem powstańców, którzy usadowili się na ul. Brzeskiej w sile trzech plutonów. Zajęto szkołę przy ulicy Kawęczyńskiej. W starciu na Kawęczyńskiej i Nieporęckiej spalono butelkami dwa czołgi.

Niepomyślny przebieg miało natarcie na mosty. Kompania saperów obwodu, która miała zadanie wysadzenia wiaduktów linii średnicowej, nie otrzymała materiału wybuchowego i nie wykonała zadania. Mostu Kierbedzia bronił batalion niemiecki rozlokowany w Ogrodzie Praskim; atak powstańców załamał się już w okolicy kościoła św. Floriana.

Nacierający polem od parku Skaryszewskiego na most Poniatowskiego słaby oddział powstańczy został zniesiony ogniem z wież mostu; próba opanowania parku nie udała się, część powstańców przeszła wieczorem kanałami do rzeźni miejskiej przy ul. Marcinkowskiego, gdzie uformowało się silne zgrupowanie powstańcze.

Krwawo załamało się również natarcie plutonu powstańców poprowadzone z Saskiej Kępy wprost na most.

Opanowano magazyny żywności "F. Wróblewski".

Ulicą Targową przesuwały się silne oddziały czołgów, ostrzeliwujące zajadle Dyrekcję Kolejową i okoliczne domy [27 czołgów i dział szturmowych].

Wieczorem powstańcy na Pradze bronili się w kilku odciętych od siebie zgrupowaniach, do których dołączali kolejni rozbitkowie. Część żołnierzy po zrzuceniu opasek powróciła do konspiracji. Wieczorem Niemcy przystąpili do wyłapywania "bandytów". Młodych mężczyzn podejrzanych o udział w powstaniu mordowano na miejscu.

Komendant Obwodu VI Praga liczył na wkroczenie oddziałów sowieckich w każdej chwili - dlatego postanowił kontynuować walkę w dniu następnym.

Oddziały Okręgu, rozlokowane na terenie powiatu warszawskiego, otrzymały zbyt późno rozkazy do powstania i z tego powodu nie mogły wystąpić jednocześnie ze stolicą. Oddziały Rejonów prawobrzeżnych: Jabłonna, Marki i Rembertów toczyły już w tym czasie ciężkie walki z niemieckimi oddziałami frontowymi, lecz starcia te nie mogły mieć znaczącego wpływu na położenie powstańczych zgrupowań Obwodu VI [Praga]. Rejon Otwock już poprzedniego dnia znalazł się po sowieckiej linii frontu.

Natomiast działania Rejonów lewobrzeżnych a zwłaszcza Rej

Trzy dni Terroru

TRZY DNI TERRORU. PIERWSZE PLANOWE MASOWE EGZEKUCJE W WIELKOPOLSCE

W okresie zarządu wojskowego w Wielkopolsce działały specjalne grupy operacyjne policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppen der Sicherheitspo-lizei und des Sicherheitsdienstes). Celem ich działań była pacyfikacja zajętego terenu po to, by umożliwić stworzenie nowej – niemieckiej administracji i zapewnić bezpieczeństwo na tyłach Wehrmachtu. Działania te odbywały się pod kryptonimem ‼Akcja Tannenberg”. Nie po to mnie tu przysłał FĂźhrer, abym teraz głaskał w jedwabnych rękawiczkach kilku niemieckich proboszczów, którzy tu wytrzymali próbę, lecz abym naród bym wytępił naród polski, polski, po to, by dzięki temu mógł żyć naród niemiecki. (Arthur Greiser – szef zarządu cywilnego, a następnie gauleiteri namiestnik Rzeszy w Kraju Warty)

Odwet na Polakach

Obszar Wielkopolski potraktowano jak integralną część III Rzeszy. Pamiętając jednako zachowaniu Wielkopolan przed dwudziestoma laty, kiedy patriotyzm nakazał im chwycić za broń i walczyć o polskość, założono, że jedyną metodą pozwalającą opanować tę ziemię jest masowa eksterminacja jej ludności. Odwet na Polakach Przeprowadzone egzekucje miały charakter propagandowy. Od połowy września 1939 r. na łamach ‼Posener Tageblatt” często pojawiały się nekrologi Niemców z Wielkopolski, którzy zginęli podczas pierwszych dni wojny. W prasie zamieszczano informacje o rozstrzelanych niemieckich dywersantach, podkreślając, że ‼jako narodowi socjaliści zmarli dla wielkich Niemiec” lub też, że zginęli ‼w walce o wyzwolenie naszej Ojczyzny”. W oficjalnych wystąpieniach i pismach władz oskarżano naród polski o masowe mordowanie Niemców. W sprawozdaniu dowódcy policji porządkowej w Poznaniu Oskara Knofego, wysłanym do Berlina 19 października 1939 r., czytamy: ‼dla właściwego ukarania Polaków zastraszane mordy” przeprowadzone zostaną w najbliższych dniach aresztowania przedstawi-cieli polskiej inteligencji. Szczególnie akcentowano wydarzenia w Bydgoszczy – tzw. Krwawą niedzielę, podczas której ‼polskie bandy zabójców” miały dokonać rzezi mężczyzn, kobiet i dzieci tylko dlatego, że byli oni Niemcami. W prasie ukazywały się makabryczne opisy tej zbrodni, podawano coraz większą – fikcyjną – liczbę ofiar. Aresztowanym Polakom pokazywano fotografie przedstawiające zwłoki Niemców rzekomo zamordowanych przez ich rodaków w trakcie tych zajść. Podkreślano przy tym, że wypadki te spowodowała polska inteligencja, podburzając do mordowania Niemców. Działania inteligencji miały być wręcz siłą sprawczą całej wojny. Choć wypadki w Bydgoszczy najbardziej nagłaśniano, aresztowanych Polaków obarczano również odpowiedzialnością za inne zbrodnie na mniejszości niemieckiej. Po egzekucji w Kostrzynie ukazał się afisz z zawiadomieniem tamtejszego burmistrza [1 Cyt. za: S. Datner, Wilhelm Koppe – nieukarany zbrodniarz hitlerowski, Warszawa 1963, s. 15] Brunona Smolnego, że ‼za podżeganie i współudział w bestialskim zamordowaniu koło Turku 103 osób narodowości niemieckiej sąd doraźny skazał na karę śmierci 57 osób z powiatu Środa”. Innym powodem egzekucji miało być zabicie przez Polaków pod Kutnem dwóch Niemców z Mosiny, zmobilizowanych podczas ewakuacji jako wozaków.

Uderzenie w elity

Spodziewano się, że wyniszczenie warstwy przywódczej spowoduje pacyfikację Wielkopolski. Liczono, że w ten sposób Polacy staną się rzeszą potulnych pracowników, którym nie przyjdzie na myśl zrzucenie niemieckiego jarzma. Tak jak zakładnicy, których brały wkraczające do poszczególnych miejscowości oddziały Wehrmachtu w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa i spokoju, osoby wytypowane do egzekucji były najprzedniejszymi obywatelami swoich miejscowości. Z przeprowadzonych przeze mnie obliczeń wynika, że wśród zamordowanych największą grupę (36 osób) stanowili urzędnicy – burmistrzowie, funkcjonariusze policji, leśnicy, pracownicy poczty i różnych urzędów. Liczni byli również nauczyciele (32 osoby), właściciele ziemscy (17 osób), a także lekarze (4 osoby) i prawnicy (5 osób).
Dużą grupę stanowili przedstawiciele miejscowej gospodarki i przemysłu: kupcy, właściciele sklepów i fabryk, rzemieślnicy, dyrektorzy i pracownicy banków – niejednokrotnie najbogatsi obywatele poszczególnych miast. Przed plutonem egzekucyjnym stawali także rolnicy, którzy cieszyli się poważaniem społeczności lokalnych, czego dowodem było pełnienie funkcji sołtysa. Wszyscy skazani byli aktywnymi społecznikami – wychowawcami młodzieży w harcerstwie, Towarzystwie Gimnastycznym ‼Sokółâ€, kołach śpiewaczych; działaczami lokalnych samorządów, propagatorami idei modernizacji w rolnictwie, starali się, by cała społeczność uczestniczyła w życiu politycznym kraju, chociażby przez słuchanie informacyjnych programów radiowych z publicznie udostępnianych odbiorników. Większość aresztowanych i straconych była ponadto członkami Związku Powstańców Wielkopolskich, Związku Zachodniego oraz Bractwa Kurkowego i Związku Strzeleckiego, część należała do oddziałów Obrony Narodowej. Wśród zamordowanych byli czynni działacze polityczni – w tym przede wszystkim przedstawiciele cieszącego się szerokim poparciem w Wielkopolsce Stronnictwa Narodowego. Najistotniejsze było jednak to, że wszyscy byli prawdziwymi patriotami. Jeszcze przed wojną często przeciwstawiali się działaniom mniejszości niemieckiej, które godziły w dobro państwa polskiego. Kiedy podczas procesu w Środzie proponowano Kazimierzowi Boeningowi, właścicielowi majątku Połażejewo, zwolnienie – sugerując, że jego nazwisko oraz to, że podczas I wojny światowej zasiadał w niemieckim sądzie polowym, przeczą jego polskości – nie skorzystał z tej oferty i wolał umrzeć jako Polak. Skazani wychodzili na stracenie śpiewając hymn narodowy, niektórzy ginęli z okrzykiem ‼Niech żyje Polska”. W trakcie egzekucji w Śremie stojący przed plutonem ksiądz Antoni Rzadki ukląkł, przez co ominęły go pociski, zabił go strzałem w głowę prowadzący egzekucję oficer.

Plany i sprawcy

Źródeł terroru można doszukiwać się już w ‼biblii” nazizmu – Mein Kampf Adolfa Hitlera. Jeszcze przed wojną sporządzono specjalne listy Polaków (Sonderfahndungsbuch Pollen), których uznano za szczególnie niebezpiecznych dla Rzeszy. Przy nazwiskach znajdowały się następujące uwagi: AV – członek Związku Powstańców Wielkopolskich, WM – członek Związku Zachodniego, Lc. (lista c) – lista osób obciążonych politycznie, L – nauczyciel, Intell. – inteligencja i półinteligencja, Gesch. – właściciel sklepu, S – inni przewidziani do ewakuacji, ND – Partia Narodowo-Demokratyczna, Df. – wrogi stosunek do Niemców.
Realizacją idei zawartych w Mein Kampf zajął się szef bezpieczeństwa Reinhard Heydrich. 25 sierpnia 1939 r. w berlińskiej siedzibie gestapo stworzył on Specjalny Referat ds. ‼Akcji Tannenberg”, dzięki któremu mógł bezpośrednio kierować całą akcją. Referat gromadził materiały i meldunki nadsyłane przez wszystkie grupy operacyjne, jak również zajmował się ich opracowywaniem. Stąd przekazywano dowódcom grup wstępne wytyczne i dyrektywy dotyczące eksterminacji inteligencji i warstw przywódczych. Takie rozkazy dostawał również SS-OberfĂźhrer Erich Naumman dowodzący utworzoną 12 września 1939 r. we Frankfurcie nad Odrą Einsatzgruppe VI, której wyznaczono do działań teren wyjątkowy, czyli Wielkopolskę. W ramach tej grupy funkcjonowały trzy oddziały operacyjne: Einsatzkommando 14 pod dowództwem SS-SturmbannfĂźhrera Gerharda Flescha, Einsatzkommando 15 pod dowództwem SS-SturmbannfĂźhrera Franza Sommera, Einsatzkommando 11 pod dowództwem SS-SturmbannfĂźhrera Heinza Graefego.
14 października 1939 r. w Berlinie na konferencji szefów departamentów Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) i dowódców grup operacyjnych Heydrich wydał rozkaz: ‼likwidacja polskiej warstwy kierowniczej musi być zakończona do 1 listopada!”2. W konferencji uczestniczył w charakterze gościa również Arthur Greiser, któremu była bezpośrednio podporządkowana Einsatzgruppe VI. Następstwem tego była zorganizowana 18 października 1939 r. w Poznaniu odprawa funkcjonariuszy tej grupy operacyjnej. Zgodnie z rozkazem Heydricha zaplanowano wówczas przeprowadzenie w dniach 20, 21 i 23 października serii egzekucji publicznych w czternastu miastach leżących na terenie pięciu powiatów Wielkopolski: gostyńskiego, kościańskiego, leszczyńskiego, śremskiego i średzkiego. Nie tylko ustalono miejscowości, gdzie będą przeprowadzone egzekucje, określono również minimalną liczbę ofiar. W Śremie miano zgładzić 25 osób, w Lesznie – 30, Kórniku – 15, Osiecznej – 25, Książu – 15, we Włoszakowicach – 15, w Mosinie – 15, Poniecu – 25, Krobi – 25, Śmiglu – 20, Środzie i Kostrzynie – 30, Gostyniu – 25. Łączna liczba ofiar miała, więc wynieść 295 osób. Na odprawie tej wyznaczono również składy oddziałów egzekucyjnych oraz ich marszruty. Rangę i wyjątkowość tego zadania potwierdza to, że członków plutonów egzekucyjnych dobierano z funkcjonariuszy różnych pododdziałów wchodzących w skład Einsatzgruppe VI, pomimo że teren tej operacji był właściwy dla działań Einsatzkommando 14. [2 Cyt. za: K. Radziwończyk, ‼Akcja Tannenberg” grup operacyjnych Sipo i SD w Polsce. Jesień 1939, ‼Przegląd Zachodni” 1966, nr 5, s. 103.]
Obwieszczenie o egzekucji Podjęte na tej odprawie postanowienia jeszcze tego samego dnia przekazano wraz z zarządzeniami wykonawczymi terenowym organom władz hitlerowskich – landratom. Do nich bowiem, jako skupiających w swoich rękach władzę wykonawczą i odpowiedzialnych za realizację zadań o charakterze politycznym, należało przygotowanie akcji. Jak wynika z meldunku dziennego komendanta posterunku żandarmerii w Kórniku HĂśppnera, landrat śremski – Alfred KlĂśstermann – zwołał jeszcze tego samego dnia, czyli 18 października 1939 r., specjalną odprawę, w której uczestniczyli komendanci miejscowej żandarmerii.

Aresztowania, ‼sądy” i przygotowania do egzekucji

Po otrzymaniu wytycznych poszczególni landraci przystąpili do działań (w miastach nie będących siedzibami landratów, a w których zaplanowano egzekucje, przygotowaniami kierowali burmistrzowie). Wydano odpowiednie zarządzenia dla organów policji o aresztowaniu osób, które znalazły się na specjalnych listach. Bezpośrednim wskazaniem osób, które miały ponieść śmierć, zajęli się miejscowi Niemcy – jako najlepiej zorientowani w sytuacji w poszczególnych miejscowościach. To oni ustalali, który z miejscowych Polaków najbardziej ‼zasłużyłâ€ na śmierć; często wyborem tym kierowała sąsiedzka animozja czy też żądza zemsty.
Aresztowania rozpoczęły się już 18 października 1939 r. Przeprowadzała je z reguły żandarmeria przy udziale policji pomocniczej. Jeśli wskazana na liście osoba była nieobecna, w jej miejsce aresztowano kogoś innego. Dla przykładu: zamiast Stanisława Madalińskiego – właściciela majątku w Dębicza, zmarłego 24 października 1937 r., aresztowano jego syna.
Część osób figurujących na listach przebywała już w aresztach, w takiej sytuacji osoby też przewożone były do miejscowości, w której miały zginąć. Tragiczny był los dr. Romana Gawrona z Kórnika. Z powodu jego nagłego wyjazdu do chorego nie zdołano go postawić przed odbywającym się w Kórniku sądem. Kiedy powrócił, było już po egzekucji, ale ponieważ był na liście przeznaczonych do stracenia – musiał zginąć. Został, więc zatrzymany i przewieziony autobusem razem z plutonem egzekucyjnym do Mosiny, gdzie skazano go na śmierć razem z innymi. Aresztantów (z reguły w liczbie przewyższającej wyznaczoną do egzekucji) umieszczano zarówno w prowizorycznych aresztach (np. w piwnicach ratusza w Śremie, w bożnicy w Mosinie), jak i w aresztach stałych (w Gostyniu i Lesznie). W niektórych miastach zezwalano aresztantom na kontakty z rodziną oraz dostarczanie im posiłków i odzieży. Aresztanci nie byli przesłuchiwani, nie toczyło się przeciwko nim żadne postępowanie. Ponieważ zgodnie z zarządzeniem dowódcy poznańskiego okręgu wojskowego gen. Alfreda von Vollard-Bockelberga z 21 września 1939 r. we wszystkich tych miejscowościach wyznaczano ciągle zakładników, nikt z aresztantów ani ich rodzin nie przypuszczał, że zostaną straceni. Dopiero powzięte przez niemieckie władze przygotowania i informacje z innych miast, gdzie egzekucje już się odbyły, uświadamiały wszystkim, co czeka zatrzymanych. Zgodnie z zarządzeniami w przeddzień lub w dniu egzekucji w centralnych punktach miast – na rynku, przed ratuszem – pod niemieckim nadzorem tworzono scenę zbrodni: wyrywano kostki z bruku, budowano tzw. kulochwyt (ścianę z desek lub podkładów kolejowych, przed którą przeprowadzano egzekucję), przywożono i ustawiano worki z piaskiem lub trocinami. Do wykonania tych czynności zmuszano Polaków. Wskazane osoby musiały stawić się do kopania grobów dla przyszłych ofiar. Poszczególni Polacy otrzymali również nakaz stawienia się na rynku z furmankami i łopatami. Aby zapewnić odpowiednią frekwencję ‼publiczności”, wydano zarządzenia, na mocy których wyznaczonego dnia na miejscu egzekucji stawić się mieli wszyscy mężczyźni z danej miejscowości. Odpowiednie wytyczne otrzymały również przebywające w poszczególnych miejscowościach jednostki Wehrmachtu. Do ich zadań należało zapewnienie porządku w miejscu [3 Informacje dotyczące przygotowań i przebiegu egzekucji zaczerpnięto ze znajdujących się w archiwum podręcznym OKŚZpNP w Poznaniu akt śledztw dotyczących poszczególnych zbrodni.] egzekucji, stąd w wyznaczonym dniu miejsce to było obstawione wojskiem, a na uliczkach wychodzących z placu lub rynku stały karabiny maszynowe.

Trzy dni zagłady

20 października 1939 r. odbyły się następujące egzekucje: w Śremie (około godz. 10) i Książu (około godz. 16) dokonane przez Einsatzkommando 14, w Środzie (około godz. 9) i Kostrzynie (około godz. 15.30) – przez Einsatzkommando 15 oraz w Kórniku (około godz. 8) i Mosinie (około godz. 14.30) – przez Einsatzkommando 11. 21 października 1939 r. Einsatzkommando 14/VI przeprowadziło egzekucje w Lesznie (w godzinach przedpołudniowych), Osiecznej (w godzinach południowych) i we Włoszakowicach (w godzinach popołudniowych), a – najprawdopodobniej – Einsatzkommando 11 egzekucje w Gostyniu (około godz. 10), Krobi (po południu) i Poniecu (wieczorem). 23 października 1939 r. Einsatzkommando 14 dokonało egzekucji w Kościanie i Śmiglu. Wszystkie egzekucje przeprowadzono w podobny sposób. Określonego dnia w danej miejscowości zjawiał się oddział Einsatzkommando z policyjnym sądem doraźnym. Sądy te powołano na mocy rozporządzenia naczelnego dowódcy wojsk lądowych gen. Waltera von Brauchitscha z 21 września 1939 r. Oprócz członków składu sądzącego (dowódcy oddziału i dwóch oficerów jako ławników) w rozprawie uczestniczyli jako opiniodawcy i informatorzy przedstawiciele miejscowych Niemców. W rozprawie w Lesznie brał udział np. miejscowy pastor – Wolfgang Bickerich. Był on twórcą przedwojennych kartotek, w których zawarte były informacje o miejscowych Polakach dotyczące ich działalności politycznej i społecznej. Od pierwszych dni wojny prowadził on również zapis wszelkich krzywd doznanych przez Niemców z tego terenu. W rozprawach uczestniczyli także w roli obserwatorów przedstawiciele miejscowej władzy cywilnej i policyjnej. Następnie do pomieszczenia, w którym odbywała się rozprawa, wprowadzano grupami aresztantów. Ustalano, czy zgadzają się ich dane personalne, następnie wysłuchiwano opinii przedstawiciela miejscowej niemieckiej mniejszości na ich temat. Później aresztowanych pytano o przynależność do różnych organizacji (Stronnictwo Narodowe, Związek Zachodni, Związek Powstańców Wielkopolskich). Dociekano, dlaczego uciekali przed Niemcami i co robiliby zapobiec prześladowaniom i morderstwom, jakich dopuścili się Polacy na Niemcach. W trakcie rozprawy nie dopuszczano nawet możliwości, że aresztanci są niewinni. Zarzucano im podżeganie przeciw Niemcom i udział w zbrodniach dokonanych na Niemcach zarówno przed wybuchem wojny, jak i w pierwszych dniach września, 1939 r. Oskarżano ich również o potajemne przygotowywanie powstania skierowanego przeciw III Rzeszy. W zależności od tego, ilu oskarżonych stawało przed sądem, rozprawa trwała od jednej do trzech godzin. Następnie po krótkiej naradzie (15–20 minut) ogłaszano, którzy z więźniów zostali skazani na śmierć. Po odczytaniu listy odbierano skazanym cenniejsze przedmioty (zegarki, pióra, obrączki, portfele itp.), rozkazywano zdjąć wierzchnią odzież i grupami wyprowadzano, z podniesionymi rękoma, na miejsce straceń. Tam czekał już pluton egzekucyjny, który na oczach setek ludzi dokonywał rzezi. Tych, którzy po salwie jeszcze żyli, dobijał z rewolweru prowadzący egzekucję oficer. Ludność niemiecka zgromadzona podczas egzekucji, klaszcząc, okazywała zadowolenie. Po egzekucji w Książu burmistrz Dolska – Wilhelm KleibĂścker – wygłosił nienawistne przemówienie, w którym z furią potępiał Polaków. Po egzekucji wyznaczeni Polacy ładowali ciała pomordowanych na przygotowane wozy i transportowali je na miejsce pochówku. Szczególnie okrutnie potraktowano byłego burmistrza Śremu Teofila Wolniewicza, który z powodu złego stanu zdrowia nie mógł chodzić. Nie rozstrzelano go na rynku, lecz po rozprawie i wykonaniu wyroku na pozostałych skazanych posadzono na wózku i przewieziono razem z ciałami zabitych na cmentarz. Wolniewicz, pomimo że był starym i schorowanym człowiekiem, próbował uciekać. Czołgającego się na kolanach starca uśmiercono dwoma strzałami w tył głowy.

Uratowani

Jednak nie wszystkich, których nazwiska znalazły się na liście skazanych, zabito. By uratować oskarżonemu życie, wystarczyło uzyskać poświadczenie miejscowego Niemca. Dlatego rodziny aresztowanych zwracały się z prośbami o wstawiennictwo do najbardziej znanych i cenionych w miejscowych społecznościach Niemców. Tym sposobem w Środzie uniknął śmierci Jan Błażejewski (uczestnik powstania wielkopolskiego, kierownik Spółdzielni Handlowo-Rolnej ‼Rolnik” w Środzie i rzeczoznawca Giełdy Zbożowo-Towarowej w Poznaniu). Powołał się na to, że doprowadził do zwolnienia dwóch internowanych Niemców – działaczy mniejszościowych, ponadto jeden z przebywających na sali rozpraw oficerów rozpoznał w nim współtowarzysza z oddziału niemieckiego walczącego na froncie wschodnim podczas I wojny światowej. Oficer ten zawiózł go samochodem do majątku Zabierki, gdzie mieszkał jeden ze zwolnionych Niemców – Schur. Bojąc się reperkusji spowodowanych obroną Polaka, nie chciał on jednak podpisać oświadczenia, zrobił to dopiero pod presją oficera. Po powrocie i okazaniu oświadczenia Błażejewskiego zwolniono.

Mogiły

Zwłoki straconych chowano we wspólnym, nie oznakowanym grobie. Często groby te przygotowywano na cmentarzu żydowskim (w Kościanie), kartoflisku (w Środzie) lub poza murem Cmentarnym (w Lesznie). Rodzinom nie zezwalano na obecność przy pochówku. Przed świętem Wszystkich Świętych szef Einsatzkommando 14 SS-SturmbannfĂźhrer Gerhard Flesch zalecał landratom zastosowanie wyjątkowych środków policyjnych. W związku z tym w Książu, Kórniku i Śremie Polakom zakazano wstępu 1 listopada na wszystkie cmentarze. W większości akty zgonu zamordowanych wystawiono z dużym opóźnieniem, niektóre nawet w 1942 r. Te trzy dni stanowiły jedynie preludium do prowadzonych przez całą okupację planowych, masowych akcji zagłady wielkopolskich elit.
Materiał udostępniony dzięki p. Magdalenie Śierocińskiej z OKŚZ Poznań.


Pogrzeb ofiar egzekucji w Kościanie


Obwieszczenie o Egzekucji